SIXTIES

 

Zakręcone, cudowne lata 60. Ponownie na fali.

Spoglądają na nas z reklam modelki, aktorki wystylizowane w tej estetyce.

Co fascynuje w tej epoce, że tak chętnie sięga się po inspirację tą dekadą? Nawet moja ulubiona Adele nie oparła się… Może odzywa się londyński klimat?

Ja z nutką sentymentu wspominam serial „Cudowne lata”, nie było tam mody, a raczej życie normalnej rodziny, ale pozytywny przekaz i miłe wrażenie zostały. Nie tylko ja ulegam serialowym fascynacjom. Amerykańska produkcja „Mad Men” ma tysiące wielbicieli, jest niezwykle inspirująca (akcja serialu to początek l.60 w Nowym Jorku, opowieść o fikcyjnej agencji reklamowej). Sylwetki przede wszystkim bohaterek są wręcz kopiowane, naśladowane.

Nie mam ochoty zastanawiać się nad fenomenem  lat 60. Wolę poszukać ciekawostek, poznać epokę na swój sposób.

To okres rosnącej siły młodzieży, która zaczęła domagać się mody dla siebie, era nowoczesności, podboju kosmosu. Nowe technologie, tworzywa, stwarzające niesamowite możliwości kreowania nowych produktów. Era masowej produkcji, zaczęły powstawać kolekcje typu pret-a-porter, w Stanach Zjednoczonych nazywano je ready-to-wear. Popularne stało się hasło – tanio, szybko, dużo. Moda stała się dostępna dla przeciętnego odbiorcy. To okres rozkwitu H&M, szwedzkiego koncernu odzieżowego.

Zaczęto nosić T-shirty z wizerunkami idoli.

Po pierwsze minispódniczka – (potocznie mini, miniówka), do tej pory trwa spór, czy pierwszy wylansował ją Paryż, czy Londyn. Andre Courrèges pokazał ją w wersji geometrycznej noszoną z botkami,

a Mary Quant wykorzystała swingujące klimaty.

Tak czy inaczej mini zagościła w modzie, nawet spodnie zostały skrócone do tej długości – popularne szorty to pomysł z lat 60.

Londyn przejął na chwilę pałeczkę lidera w modzie, szczególnie tej awangardowej, młodzieżowej. Tam pojawiły się pierwsze kultury młodzieżowe – Rockersi kojarzeni ze skórzanymi kurtkami oraz motocyklami oraz Modsi – wypromowali nową stylistykę, formę garnituru oraz skutery Mod,

Carnaby Street stała się nową, modową ulicą.

Po drugie – trapezowa linia, linia A. Najlepiej sprawdzała się  w tzw. sukienkach-bez rękawów – SNOB DRESS. Niedopasowana, z lekko opuszczoną talią. Królem tego hitu był Pierre Cardin.

Płaszcze, poza trenchem, kultowym odzieniem lansowanym przez Burberry – ulubieńcem został MAC – płaszcz przeciwdeszczowy z nieprzemakalnego tworzywa zwany Mackintosh, Macintosh lub po prostu MAC, projektodawczynią tego modelu była Mary Quant. Jej projekty w latach 60. sprzedawane były w Top Shopie.

Botki – też wytwór lat 60. Często w kolorze białym. Lansował je już wcześniej wspomniany Andre Courrèges, doskonale wyglądały do długości mini.

Projektanci ulegli fascynacji geometrią – słynna kolekcja Yves Saint Laurent – „Mondrian” była inspirowana kompozycjami z żółtych, czerwonych, białych i niebieskich kwadratów poprzecinanych czarnymi pasami tego artysty, ale YSL nadał im nowe życie, przełożył na język ubioru, formy.

Spodnie – właściwie dopiero teraz modę damską zalała fala spodni projektowanych dla kobiet i z myślą o kobietach. Różne długości, szerokości, tkaniny. Hitem są dżinsy. W wersji poważniejszej – Yves Saint Laurent zaprojektował damski smoking,

pokazany od tamtej pory w każdej jego kolekcji, to był początek zawrotnej kariery damsko-męskich garniturów. Najsłynniejsze zdjęcie Helmuta Newtona – awangardowy smoking.

Mini zawdzięczamy rajstopy – skrócenie spódnicy poskutkowało wynalazkiem połączenia dwóch, niezależnych pończoch.

Sonia Rykiel w połowie lat 60. otworzyła swój pierwszy butik w Paryżu, gdzie królowała dzianina, charakterystyczne pasiaste sweterki.

Popularne stały się geometryczne cięcia zaproponowane przez Vidal Sassoon, które zrewolucjonizowały fryzjerstwo – fryzury nie wymagające długich zabiegów, cięcie nadawało kształt. Nowa moda – fryzura typu Bob.

Krótkie włosy lansowała Twiggy (w tłumaczeniu Gałązka) – kultowa modelka lat 60., ikona stylu.

Jej duże oczy, drobna, dziewczęca sylwetka stały się wyznacznikami nowego kanonu mody. Emanowała dziewczęcą niewinnością, subtelnym pięknem w opozycji do seksapilu Marylin Monroe.

Charakterystyczna fryzura i makijaż były i są kopiowane, naśladowane.

Na drugim biegunie plasuje się fenomen Brigitte Bardot – ideał kobiecości, legenda kina, wzorzec piękna, to właśnie ona po raz pierwszy wystąpiła nago, lansowała modę na bikini i opalanie topless. Dekolty, stanik à la Bardot, szerokie, wirujące spódnice z koła,

pasy w talii, opaska we włosach,

spodnie typu Capri,

baletki, kratka Vichy (nawet do ślubu założyła sukienkę w ten wzór) – lista hitów wylansowanych przez BB jest długa, podobnie jak ilość naśladowczyń. W makijażu królował czarny eyeliner na górnej powiece.

Kalina Jędrusik – polski seakseapil

Nauka makijażu – Sophie Loren

Nowoczesne technologie pobudzały wzornictwo. W tym okresie powstało kultowe krzesło Pantone autorstwa Vernera Pantona dla Vitry – jego opływowe kształty wynikały z fascynacji nowoczesnością, to pierwszy mebel wykonany w jednym kawałku.

Inny kultowy przedmiot to lampa Arco projekt Castiglioni dla włoskiej firmy Flos. Jest gwiazdą nie tylko designu, ale także filmów.

W polskich mieszkaniach zagościła MEBLOŚCIANKA – symbol postępu, nowoczesności

(przypomnijcie sobie scenę z filmu „Małżeństwo z rozsądku” – jak wybierają meble).

Wielofunkcyjne, mieszące opuszczane biurko/blat, łóżko.

Nawet lampy musiały spełniać kilka funkcji – projektowane ze stolikiem, gazetownikiem były nieodzownym elementem wyposażenia wnętrz. Nawet w wersji mini zachwyca.

I jeszcze figurki z Ćmielowa – zwane ”pikasiakami” albo „pikasami” projektowane przez znanych artystów (Lubomir Tomaszewski, Mieczysław Naruszewicz, Henryk Jędrasiak, Hanna Orthwein) zajmowały widoczne miejsca na meblościankach, regałach.

Figurki zwierząt i ludzi zaprojektowane  wnowym duchu zrobiły międzynarodową karierę. Teraz przeżywają swój renesans Na aukcjach oraz w antykwariatach oryginalne miniaturowe rzeźby z epoki osiągają ceny ok. 4-5 tysięcy złotych, mniej trzeba zapłacić za ich współczesne repliki. Ale jak nie ulec urokowi “Siedzącej”, czy “Kiwi”?

I na koniec mój ulubiony – FIAT 500 …….

Obiekt marzeń i westchnień. Milość od pierwszego wejrzenia.

To jeden z najmniejszych seryjnych samochodów jaki kiedykolwiek wyprodukowano. Jego wymiary to: wysokość 130 cm, szerokość 130 cm, długość – niecałe 3 metry. Fiat znalazł dla siebie miejsce także w sztuce współczesnej. Chris Gilmour wykonał kartonową kopię 500-tki, a Arman w 1982 roku zalał ją betonem, tworząc dzieło ”Long Term Parking”. Fiat pojawia się w licznych reklamach, występuje w filmach, trafił nawet do „Księgi Rekordów Guinnessa” za najdłuższy sznur Fiatów 500, otrzymał także tytuł „Najpiękniejsze Auto na Świecie”.

I na tym poprzestanę…

Fascynacji latami 60. nie byłoby końca. Inspirujmy się……..

Aaa..grillowanie to też pomysł lat 60.

ZIELONY MON AMOUR, ZIELONY STYLE LIFE

 

 

Wiosna to doskonały czas na polubienie tego koloru, w maju widać bogactwo odcieni zielonego, ta pora roku kusi zielenią, zachwyca bogactwem odcieni, delikatne, świeże tonacje budzą podziw, pobudzają apetyt na zielone.

Młodziutka, delikatna zieleń pierwszych listków, ciemniejsza dojrzewających roślin, prawie butelkowa, czy wręcz szmaragdowa, późniejszą porą.

Atrakcyjna mięta kusi świeżością. Szaleństwo zieleni.

Projektanci też nie byli obojętni na kolor zielony. Już w poprzednim sezonie rozbłysnął w kolekcjach atrakcyjnymi odcieniami. W tym sezonie też ulegają wiosennym zachwytom. Consuela Castiglioni z Marni nie oparła się jej urokowi.

Zielony wykorzystała  też w kolekcji dla H&M.

Nie jest to jedyna fanka zieleni na wiosnę/lato.

W wielu kolekcjach pojawia się zielony, jako akcent lub w całej sylwetce. Inni projektanci też uwielbiają zieleń. Acne  łagodzi limonkową zieleń bielą i czernią.

Burberry w klasycznej wersji z plisami.

Bardzo kobieco, zielono u Lanvin.

Sportmax, Haider Ackermann, Chloe wybierają różne odcienie.

Gucci, Jil Sander sięgają po bardziej zdecydowane odcienie – lista projektantów oszołomionych zielenią jest długa.

 

Marc Jacobs używa ją tylko w elementach, ale też czuje świeżą miętę.

Festiwal zieleni w kolekcji Yves Saint Laurent

Siostry z Rodarte też polubiły zieleń

i duet Proenza Schouler

Stella McCartney znana jest ze swojej ekologicznej filozofii, więc zieleń w jej kolekcji nie dziwi

Dries van Noten wykorzystuje roślinne motywy.

Zielony przedmiot pożądania? Szpilki Louboutina, czy torba Celine?

Zielony opanował makijaż,  kolor ten na paznokciach wygląda rewelacyjnie. Ja testuję zieleń w kolorze porostów, idealny odcień na wiosnę.

Zielony odcień zdominował też design. W nowych kolekcjach widać zafascynowanie energią tego koloru. Lubiący róż Karim Rashid zaprojektował sofę Orgy (dla firmy Offecct) w kolorze zielonym, tak mu się spodobała, że zajmuje główne miejsce w jego nowojorskim apartamencie.

Podobnej fascynacji uległa Patricia Urquiola (jedna z najbardziej rozchwytywanych projektantek) – nawet w klasycznej wersji pikowanej sofy (dla Moroso), zieleń prezentuje się awangardowo. Zieleń działa pobudzająco, warto wprowadzić sezonowo jakiś element w tym kolorze, nasze otoczenie zyska nową energię. Poduszki, dywan,

czy krzesło (Panton – Vitra,  Vegetal – Vitra), możliwości jest wiele.

W wersji mniej poważnej – nowoczesny konik na biegunach – Harry Rocking Stoal – dla dorosłych i dla dzieci, oczywiście w kolorze zielonym.

Zielone drzwi firmy Interdoor zapraszają do wejścia.

Namiastką zieleni w mieście jest mój balkon. Idealna propozycja dla tych, którzy nie mają ogrodu, tarasu. Wiecznie zielony bukszpan może być ozdobą naszej zielonej oazy. U mnie jest głównym zdobiącym elementem.

Polecam balkonowe uprawy ziół – rozmaryn, mięta, oregano, czy bazylia dają się uprawiać w  miejskich ogródkach. Wystarczy zorganizować doniczki, ziemię… Przyjemny sposób spędzenia wolnego czasu. Ja w tym roku eksperymentuję  z pomidorami. Trzymajcie za mnie kciuki….

Wiosna to czas pikników, majówek, spotkań przy grillu. To doskonały pretekst do manifestacji uwielbienia zieleni. Ja wybieram zielony rower (Electra, www.mesmetric.com)

i organizuję pikinik dla znajomych. Zamówiłam przepiękne silikonowe talerze wyglądające, jak liście (kolekcja Seasons proj. Nao Tamura dla COVO – www.cono.it).

Będą ozdobą wiosennego pikniku na łonie natury. Teraz obmyślam menu.

Maj to festiwal szparagów. Ja uwielbiam te zielone – lekko obgotowane, zapiekane, w najprostszej wersji. Delicje smakujące tylko wiosną. (więcej na www.kwestiasmaku.com)

I mój ulubiony, wiosenny szpinak…….

Miękkie, delikatne liście, dobre nawet na zimno lub w sałatkach. Lekko zblanszowamy, z piniolami lub suszonymi pomidorami. Wersja piknikowego menu wymaga modyfikacji. Jedzenie muszę zapakować do piknikowego kosza. Kusząca jest zielona tarta, czy quiche, właśnie ze szpinakiem, sprawdza się także na zimno.

Do tego woda ze świeżą miętą, limonką.

Orzeźwiający duet, w tercecie polecam z vino verde. Smak zielonych potraw podbije lekkie wino…

Wieczorem znajomi zapraszają na dinner party w ogrodzie… Wybieram zieloną kreację i piękne sandałki Driesa van Notena z zielonymi obcasami. Wersja wyższa i niższa.

Popijając zielone drinki w oświetlonym ogrodzie kontemplujemy zielony, nocny teatr. Na wiosenny wieczór doskonałe będą Mojito z limonką, świeżą miętą i brązowym cukrem.

W wersji bezalkoholowej z awokado, kiwi, dobry na poranne śniadanie.

Grajmy w zielone, uwielbiajmy zielone.

 

 

 

 

MAJÓWKA W PARYŻU

 

Może to dziwny pomysł, ale Paryż w maju wygląda cudownie… Warto poddać się impulsowi i wybrać na majowy weekend do Paryża, po dwóch godzinach lotu oddychamy paryskim powietrzem.

Zwiedzanie zabytków, wycieczka do Wersalu lub tylko do licznych parków na mały piknik to propozycja dla lubiących zwiedzać miasta pieszo. (inna opcja – można zwiedzać na rowerze – rowery ustawione w różnych punktach miasta).

Chętnie spędzam czas w kafejkach, bistrach charakterystycznych dla Paryża.

Nawet typowe francuskie śniadanie croissant z expresso tutaj smakują inaczej.

A w przerwie na lunch można popróbować crepe’ów w licznych creperiach, nawet te uliczne są bezpieczne. Moje ulubione – avec jambon et fromage, czyli z szynką i serem.  Mogą być na słodko (podobnie jak w Polsce) lub wytrawne z koniakiem i cukrem, super rozgrzewające. Podobnie jak lampka słynnego calvadosu z tzw.kaczką, czyli pływającą kostką cukru (calvados – wytrawny winiak o jabłkowym bukiecie).

W ogrodach Tuilleries kwitną już magnolie, można opalać się na krzesełkach, odpocząć po obejrzeniu niezwykłej wystawy w muzeum koło Luwru (więcej info – wpis Louis Vuitton i Marc Jacobs).

Dla tych, którzy interesują się modą proponuję zanurzyć się w modową atmosferę Paryża. To nie tylko ubrania, dużo inspiracji, wrażeń. Shoppingowi w stolicy mody nie można się oprzeć… Chyba, że karta nie zadziała.

Ja lubię w Paryżu zajrzeć na Place Marche, niedaleko kultowego Colette,

placyk mieszczący restauracyjki, bistra (polecam na niedzielny brunch), perfumerię Comme des Garçons oraz butiki z szyldem Marc by Marc Jacobs. To doskonały przykład jak można spopularyzować markę tworząc tańszą, a dzięki temu pożądaną przez młodszego klienta linię. Mając tylko kilka euro można stać się posiadaczem gadżetu z upragnionym logo. Więc nie tylko LV jest kopiowany. Jacobs to jeden z niewielu projektantów potrafiących wyczuć moment, klimat i przetworzyć to w sukces finansowy, tworząc jednocześnie kolekcje wzbudzające emocje. Bo to, co wymyśli Marc Jacobs warto kopiować (w tym sezonie w swojej tańszej linii pokazał plastikowe daszki – kopia dostępna w H&M).

Oczywiście opuszczając miły placyk nie można nie zajrzeć do Colette (www.colette.com 213 rue Honore),

trudno nie zauważyć tego concept store – tłumy fashion victims pielgrzymują do tego miejsca.

To wybór najlepszych modeli, przedmiotów, niszowych kosmetyków, albumów, płyt, odkryć sezonu, designerski barometr. Zmęczeni mogą zrelaksować się w barze na dole, oferuje ponad 200 gatunków wody mineralnej z całego świata i designerskie toalety.

Sama rue Honore to kolekcja dobrych butików, a hedonistów zaprasza hotel Costes.

Sklep Marca Jacobsa wyjątkowo nie przy modowych ulicach, podobnie jak Ricka Owensa, czy Stelli McCartney, oni wybrali klimatyczne miejsce w podcieniach Palaise Royale.

Ja polecam przejeść na drugą stronę Sekwany. To inna dzielnica, tutaj można spotkać prawdziwych paryżan, przejść się boulevardem Saint Germain z kultową cafe Flore (miejsce spotkań pisarzy, artystów), kościołem Saint Suplice.

Mnie niezmiernie zachwyca butik Driesa van Notena (www.driesvannoten.be, 7, 9 Quai Malaquais) mieszczący się obok Akademii Sztuk Pięknych.

A właściwie to już dwa butiki – damski i męski. Uwielbiam wchodzić do obu. Wystrój, zapach, obsługa… czuję się jak w 18wiecznych apartamentach, miękkie kanapy, biblioteczka, ciężkie kotary. Z przyjemnością dotykam ubrań doskonałej jakości, zachwycające kolorem, drukiem, konstrukcją, wyobraźnią kreatora.

Na deser zostawiam męski butik – z równą przyjemnością oglądam perfekcyjnie wykonane ubrania, chociaż moją uwagę odwraca obsługa. Nie wiem na czym skupić uwagę.

Idąc dalej docieram do najstarszego domu towarowego Bon Marche, to prototyp dzisiejszych centr handlowych. Ten jednak zachwyca kunsztem architektury, marmurowymi schodami, żeliwnymi elementami. To projekt znanego Eiffla. Skupia najlepsze marki, zarówno te z najwyższej półki, jak i te tańsze linie.

W tej części Paryża ma swój  flagowy butik Sonia Rykiel, przecież tutaj zaczynała swoją karierę. Ja na chwilę zatrzymuję się w barze na wprost Bon Marche, stolik na zewnątrz pozwala na obserwację spacerujących paryżan.

Tutaj oddycham atmosferą burżuazyjnego Paryża. Nie mogę pominąć kultowego butiku Hermes.To jedna z najstarszych marek, znana przede wszystkim z apaszek, posiadanie jej jest synonimem pewnego statusu społecznego. Tradycja jej noszenia przechodzi z babci na córkę, na wnuczkę.  Warto więc w swoim adresowniku wpisać 17 rue de Sevres – butik mieści się w dawnym basenie, perełka Art Deco, a wewnątrz zaskakują olbrzymie tulipanowe (9metrowe) konstrukcje z drewnianych listew. Imponujące.

Dzielnicę Marais zostawiam na kolejny dzień.

To dziwny miks starej żydowskiej części miasta (zachowały się jeszcze charakterystyczne uliczki, sklepy z koszerną żywnością, bary z żydowskim jedzeniem, można spotkać ortodoksyjnych Żydów).

A z drugiej strony artystyczny klimat, ściągają tutaj tancerze, fotograficy, a przede wszystkim geje. Stąd tak duża ilość sklepów skierowana do tej klienteli. Ale powoli zmienia się oblicze tej części miasta – powstają interesujące sklepy COS, Muij. Moje ulubione to concept stories pod nazwą L’Eclaireur (www. leclaireur.com).

W Paryżu jest ich kilka, ja uwielbiam kontemplować te na Marais, z męskimi i damskimi kolekcjami.

Każdy z nich ma swój klimat zaprojektowany przez znanych architektów. Ten męski oddzielony jest rozsuwanymi drzwiami, a damski to perełka designu. Nie wiem co oglądać, ubrania czy wystrój.

Na zakończenie tego dnia wybieram się do klimatycznego miejsca – Merci, czyli Dziękuję, że zrobiłeś u nas zakupy (www.merci-merci.com, 111 blv Beaumarchais).

 

Pomysłodawcami jest para, która zaprojektowała przestrzeń skupiającą szeroko pojęty design.

Organizacja wnętrza podporządkowana jest konkretnej idei. W lutym może to być dzień zakochanych, w marcu rower. Na dziedzińcu wita nas mini fiat różnie zaaranżowany.

W części sprzedażowej specjalny wybór zapachów, ubrań, na piętrze przedmioty do wnętrz, a w suterenie przedmioty do domu, można zjeść szybki lunch, a w menu podaje się warzywa uprawiane w ogródku obok.

Ja po zakupach wybieram moją ulubioną kafejkę Merci, gdzie w królestwie książek, albumów mogę delektować się smakiem expresso.

Warto może wybrać się do Paryża na weekend?

10 RZECZY, KTÓRE KOBIETA POWINNA MIEĆ W SZAFIE

 


Zastanawiając się nad tymczasowością i zmiennością mody (no cóż kobieta też zmienną jest) dostrzegam pewne elementy stałe. Mimo zmieniających się trendów, motywów, deseni, są rzeczy, które zawsze cieszą się powodzeniem, popularnością i mimo upływu lat można odnaleźć je w szafach wielu kobiet. Część z nich jest obiektem marzeń, czy wręcz  pożądania. Są synonimem pewnego statusu, należą do towarów luksusowych, często podrabianych. Ale oryginał ma swoją wartość (co prawda i cenę), można go przekazać następnym pokoleniom. Zarówno nowe modele, jak i te vintage są poszukiwane.

Spróbowałam stworzyć subiektywną listę 10 rzeczy, które kobieta powinna mieć w garderobie. Nie tylko tych pożądanych, to raczej niezbędne minimum, które uzupełniane modnymi nowinkami zawsze będą dobrze wyglądać, sprawdzać się  w różnych sytuacjach. Czyli tzw. klasyki, które nie muszą być nudne, czy banalne. Ważne – warto zainwestować w jakość, sprawdzoną markę, przetrwają dekady.

1) Trench Burberry – najbardziej rozpowszechniony model płaszcza w podstawowej wersji z beżowej gabardyny, z funkcjonalnymi elementami, z charakterystyczną podszewką w beżowo-czerwoną kratkę, zaprojektowany jako płaszcz dla wojska, szybko przyjął w modzie się stając się kultowym produktem marki.

Kultowy model Bespoke można nie tylko zamówić przez internet, ale stworzyć swoją unikatową, spersonalizowaną wersję – płaszcz zaprojektowany z udziałem klienta, każdy jest podpisany. Chętnie noszą go gwiazdy,

 

jest też w wersji mini dla dzieci.

Nosili go Katharine Hepburn i Humprey Bogart w „Casablance”.

2) Biała koszula – to jeden z wielu asortymentów zapożyczonych przez kobiety z męskiej garderoby.

W klasycznej wersji wzorowana na męskiej, z małym kołnierzykiem, mankietami, zapinana na guziki z macicy perłowej, lekko pasowana, wykonana z wysoko gatunkowej popeliny bawełnianej.

Noszona na co dzień i na wieczór, na spotkania, do pracy i na tzw. czerwony dywan Sharon Stone podczas gali Oscarów, Uma Turman w “Pulp Fiction”.

Podstawowy model ma już wiele modyfikacji, przystosowany do potrzeb współczesnej kobiety, podlega trendom. W praktycznej wersji warto zakupić model ze stretchem.

3) Mała czarna – wymyślona przez Coco Chanel w cudownych latach 20. ubiegłego wieku.

Magazyn Vogue nazwał ją Fordem mody (była dostępna podobnie jak model samochodu tylko w jednym kolorze).

Chanel zaprojektowała ją z miękkiego dżerseju, który się nie gniótł, idealna dla aktywnych kobiet, które ją za to pokochały. W zależności od potrzeb zmieniając dodatki można ją nosić na różne okazje. W tej chwili istnieje niezliczona ilość jej wariantów.

Klasyczna, prosta forma rozsławiona została ponownie przez Audrey Hepburn w filmie „Śniadanie u Tiffaniego” dzięki projektowi Huberta de Givenchy.

4) Kardigan – (z ang. cardigan, nazwa zaczerpnięta od tytułu J.T.Brudnella hrabiego Cardigan) lub bliźniak (czyli sweterek i bluzka  w tym samym kolorze).

Męska część garderoby, ale jak zwykle przejęta przez kobiety,  w wersji bardzo podstawowej, ponadczasowej sięga do bioder i zapinany jest na małe guziki. Kardigan zmienia swoją długość w zależności od sezonu, ale dekolt V i dwie kieszonki na przodzie są niezmienne. Najlepiej  w szarym, beżowym kolorze. Wersja de lux – wykonana ze 100% kaszmiru.

5) Dżinsy – poza T-shirtem, najbardziej demokratyczny produkt, noszą je wszyscy. Mają już ponad 150 lat i wcale się nie starzeją (wersja damska jest młodsza, powstała w 1935r. dostosowana do kobiecej sylwetki).

Grono ich fanów stale się powiększa. Podstawowa wersja to pięciokieszeniówka o prostych nogawkach, w kolorze blue. Spodnie przeszły drogę od robotniczych fabryk aż na salony, opatentowana  w XIXw. Przez Levis Straussa jako ubranie dla górników i farmerów. W latach 50. stały się popularne dzięki gwiazdom, nosili je Brigitte Bardot, Marlyn Monroe, Elvis Presley, Marlon Brando, James Dean, w latach 70. ruch hippisowski  rozpowszechnił modę na model dzwonów.

Stały się także powodem skandalu za sprawą Calvina Kleina i słynnej reklamy z młodziutką Brooke Shields – hasło „Nie ma nic między mną i moimi calvinami” wywołało liczne komentarze.

Niezliczona jest liczna modeli, kolorów, krojów i stale opracowuje się nowe. Poza tymi klasycznymi o prostej linii (Levis 501), czy w modnej wersji typu boy friend (luźniejsze, jakby pożyczone od przyjaciela) pojawiają się sezonowe odmiany. Jaką markę wybrać? Radzę przetestować różne, nie ma reguły, dżinsy trzeba poczuć na sobie.

6) szpilki – mężczyźni uważają, że kobieta w szpilkach wygląda najseksowniej. Pierwszą kobietą na obcasach była Katarzyna Medycejska – założyła buty na obcasach na swój ślub. Pantofle na szpilkach zawdzięczamy Włochom, którzy rozpowszechnili je w latach 50., kolejnych ich propagatorem  był Christian Dior. Te od Manolo Blahnika, Louboutina, czy Jimmy Choo są obiektem pożądania nie tylko fashion victims, ich sławę umocnił serial „Sex w wielkim mieście” i Sarah Jessica Parker. Charakterystyczna, dyskretnie połyskująca czerwona podeszwa szpilek Louboutina to wywołuje małe ukłucie zazdrości.

W ubiegłym roku dom mody YSL spowodował małe zamieszanie wypuszczając na rynek szpilki sygnowane swoją marka z czerwoną podeszwą. Sprawa w sądzie nadal trwa. Dla patriotek -Blahnik ma w swojej kolekcji modele noszące nazwy Poznań, Łódź, Suwałki.

Manolo Blahnik

Jimmy Choo

Obojętnie jaki model wybierzemy ważne, żeby były wygodne i tworzyły całość z nogą. Dobre buty nie tylko dobrze wyglądają, ale nadają kobiecej sylwetce sex-appealu.

7) baletki – baleriny, buciki na płaskiej podeszwie. Historia zaczęła się od marki Repetto (1947),

ale ich sławę ugruntowały gwiazdy, Brigitte Bardot, Audrey Hepburn. BB ma nawet swój model z charakterystyczną kokardką na przodzie.

Baletki z gumką to opcja domu mody Lanvin – zmieniają się kolory, model pozostaje.

Inna opcja – baletki Chanel z kontrastowymi czarnymi czubkami, pikowane.

Wersja współczesna model Marca Jacobsa – Mouse Flat z pyszczkiem myszki na przodzie.

W wersji nowoczesnej plastikowe baleriny firmy Melissa w wymarzonych kolorach lub Kartella – model Glue Cinderella z podeszwą w gwiazdkę.

Baletki można zastąpić mokasynami Tods’a, model zaprojektowany przez włoską markę stał się niezwykle popularny, ręcznie wykonywane są gwarancją wygody.

Opcja na osób czujących się młodo – trampki Converse, wzór All Stars niezmienny od lat, mnożą się wersje kolorystyczne, materiały, doskonałe na każdą okazję, Mick Jagger założył je na swój ślub.

 

8) torba – dobre, markowe są obiektem pożądania, drogie i wyczekiwane, popyt na nie nigdy nie maleje, a raczej rośnie. Stanowią dobrą inwestycję, Warto zainwestować w oryginał. Podróbki są ścigane. Niektóre z modeli mają już ponad 70 lat, ale nadal cieszą się popularnością.

Tutaj mamy kilka opcji do wyboru:

-       najstarsza to Speedy (Monogram Canvas) Louis Vuitton – powstała w 1933r. zaprojektowana w formie kuferka z rozpoznawalnym wzorem w szachownicę, z beżowym logo, beżowymi rączkami. Szczyci się doskonałą jakością, ręcznym wykonaniem. Jest niestety najczęściej podrabianym modelem.

-       w latach 30 pojawił się kolejny model zaliczany do kultowych marki Hermes, a to za sprawą Grace Kelly, która będąc w ciąży zakrywała nią widoczny brzuch, szybko nazwano ją „Kelly”, z metalowymi wykończeniami lubiana jest przez gwiazdy, często występowała w serialu „Sex w wielkim mieście”.

 

-       lata 50. to kolejny hit – firma Gucci wypuściła klasyczny model torebki o zaokrąglonych kształtach, z metalową klamrą. Ulubiona torba Jackie Kennedy i stąd jej nazwa „Jackie” ( wcześniej Constance).

-       W 1981 r. powstała najbardziej pożądana torebka świata – Birkin. Podobno do jej projektu zaproszono Jane Birkin, która miała stworzyć torbę idealną, tak, żeby pomieściła wszystkie kobiece drobiazgi w uporządkowany sposób. Niestety trzeba zapisać się w kolejce na wyczekiwany model, czas realizacji zamówienia ok. 1,5roku, ceny od 5.tys w górę, ale jej wyprodukowanie zajmuje ok.48 godzin. Ideał ma swoje wymagania.  Ale przecież „ It’s not a bag – it’s fucking Birkin”. Warto ją mieć. Nawet w 1 egzemplarzu, chociaż Victoria Beckham ma ich 100.

-       -najmłodsza to „Paddington” zaprojektowana przez Phoebe Philo dla marki Chloe w 2005r. od tego momentu zaczęła się epidemia na ten model. Nosi ją Sienna Miller, Kate Moss, Mischa Barton. Charakterystyczne okrągłe rączki i ciężka kłódka wyróżniają ten model.

9) torebka

– najstarsza (1955) to model 2.55 stworzona przez Coco Chanel,  z charakterystycznym pikowaniem, na złotym (teraz też srebrnym) łańcuszku. Był to prezent dla kobiet, nie trzeba jej trzymać w ręku. Nazywana jest „nirwaną luksusu”.

- Bottega Veneta – włoska marka wypuściła model torebki do ręki nazwanej „Knot”(z ang. węzeł), ponieważ ma zapięcie w formie węzła, z charakterystyczną plecionką, jest jednym z modeli najczęściej noszonym przez gwiazdy na tzw. wyjścia. Co  roku firma wypuszcza nową wersję, niestety w limitowanej ilości od 25 do 100 egzemplarzy.

- w 1997r. marka Fendi wypuściła torebkę zainspirowaną francuską bagietką – stąd jej nazwa „Baguette”, dzięki krótkiemu paskowi jest łatwa do noszenia, ma klamrę z logo, a w żywych kolorach atrakcyjna dla aktywnych kobiet, to ulubiony model Carrie Bradshaw.

10) apaszka Hermes – szacowny, paryski dom mody znany jest z wysokiej jakości apaszek, druki podzielone są na różne tematy, te z motywami jeździeckimi i złotymi łańcuchami są poszukiwane najczęściej. Symbol statusu i powodzenia., wykonana z jedwabiu.