WOMAN IN RED

 

Kolor czerwony powraca. Właściwe nigdy nie wychodzi z mody.

 To jedna z najgorętszych barw, niesie duży pierwiastek emocji. O jego wymowie, symbolice można napisać traktat. W skrócie – to kolor życia, czerwona jest krew, to wyraz skrajnych uczuć – miłości i nienawiści. Czerwoną sukienkę Jil Sander nosiła Tilda Swinton grając w filmie „Jestem miłością”.

W Chinach to kolor szczęścia, powodzenia i miłości, panny młode do ślubu zakładają czerwone suknie (w Polsce maturzystki muszą mieć coś czerwonego, najlepiej majtki),

w południowej Afryce to kolor żałoby, w Japonii symbol bohaterstwa.

Wykorzystywany przez organizacje charytatywne – patrz Czerwony Krzyż, organizacje lewicowe, komunistyczne (ZSRR), kolor władzy, dyktatorów. Jako kolor silnych emocji pojawia się na rękawicach bokserskich, czy lakierach samochodów sportowych. Najsilniej działa na naszą psychikę, stąd jego powodzenie w reklamach. Promocje i okazje, popularne SALE wykorzystują siłę czerwieni.

Jej odmian jest wiele, szkarłat, cynober, purpura, karmin, rubin.

Czerwień nierozerwalnie związana jest z modą. Gwiazdy pozują na czerwonym dywanie w najsłynniejszych kreacjach.

Jego wielbicielem był Garavani Valentino. Do historii mody należą czerwone kreacje, które stały się jego znakiem rozpoznawczym.

Pożegnalny pokaz w 2008r. zakończył się kolumną modelek w czerwonych sukniach.

Album pokazujący jego dorobek został wydany w limitowanej edycji kolekcjonerskiej, tylko 2.000 egzemplarzy, każdy numerowany i podpisany prze Valentino. Oczywiście w obowiązującej czerwieni, w pudełku wyłożonym jedwabiem, czerwonym.

Wielbiciele talentu  Valentino już od ubiegłego roku mogą zobaczyć 50-letni dorobek kreatora w „Valentino Garavani Virtual Museum”, około 300 sukni, 5000 zdjęć, 95 nagrań z pokazów to tylko kilka z czekających  atrakcji. A już pod koniec listopada muzeum V&A w Londynie zaplanowało otwarcie wystawy poświęconej mistrzowi. Inny kreator też wykorzystał kolor czerwony jako swego rodzaju sygnaturę. Któraż z fashionistek nie marzy o słynnych szpilkach Louboutina z czerwoną podeszwą?

Ubiegły rok stał pod znakiem walki Louboutina z YSL o prawo do czerwonej podeszwy.

wersja YSL

Wygrał Louboutin, fanki szpilek z charakterystyczną podeszwą mogą spać spokojnie. Czerwone szpilki uważane są za bardzo seksowne. Ale modę na czerwone obcasy wprowadził mężczyzna – Ludwik XV.

To jeden z ulubionych kolorów projektantów, dla swojej energii I dużej dawki seksualności. Dobrze komponuje się z bielą i czernią w klasycznym looku lub z beżem jak w kratce Burberry. Odmiany czerwonego obowiązują w stylu sportowym, czy marynarskim.

W tym sezonie czerwień znów pojawia się w tendencjach. Także za sprawą domu mody Valentino, ich jesienna kolekcja to seria spodniumów, sukienek, płaszczy w najgorętszych odcieniach czerwieni.

Marzeniem kobiet stała się czerwona, koronkowa kreacja.

Michael Kors zaprezentował czerwone sukienki z seksownymi dekoltami na plecach.

i wersja miejska

oraz dla obojga.

Czerwony w kolekcji Lanvin – też w dodatkach.

W wersji całodziennej czerwień wystąpiła w kolekcji Kenzo, jak mak na jego perfumach.

 

 Modę na czerwone usta wprowadziła Coco Chanel, dla wielu kobiet czerwona szminka stała się nr 1. W każdej kolekcji kosmetyków Chanel znajduje się nowy odcień czerwieni.

Czerwone jabłka w perfumach, DKNY i Nina Ricci.

Czerwony kolor lubi design.

Czerwony fotel RM 58 Romana Modzelewskeigo,

czy słynny fotel Egg Arne Jacobsena,

kanapa Bocca w kształcie ust (jej prototypem był mebel zaprojektowany przez Salvadora Dalego – Mae West Sofa),

czerwona lodówka Smeg.

I wreszcie czerwone Ferrari.

Był Czerwony Kapturek i uzależniające, roztańcowane czerwone buciki (w bajce H.Ch. Andersena).

Stały się bohaterem filmu “Czerwone pantofelki” – osoby je noszące nie mogły zapanować nad swoimi emocjami. Kolor czerwony zagrał u Kieślowskiego (Trzy kolory –Czerwony). Czerwone są korale

i rubiny, kamienie kojarzące się z krwią, budzące namiętności.

O kobiecie w czerwieni śpiewał Stevie Wonder. Czerwony często pojawia się w kuchni – czerwone pomidory,

czerwona papryka

i ostra papryczka chili,

czerwony pieprz, czerwona kapusta, buraki. Czerwony króluje wśród owoców – truskawki,

maliny, arbuzy, wiśnie, granaty, żurawina,

czereśnie, no i jabłka. Czerwone warzywa i owoce cenione są dla ich wartości, obniżają poziom cholesterolu, działają przeciwnowotworowo i odmładzająco. No i czerwone wino…. Kieliszek wina przedłuża życie, a na pewno poprawia nastrój.

Dla tych, którzy nie kochają wina – Blood Mary lub wściekłe psy.

Czerwień rozgrzewa, więc nie obawiajmy się czerwonych akcentów tej jesieni. Podziała energetyzująco, obojętnie w jakiej postaci.

 

 

WILD BEAUTIFUL

 

Natura inspirowała od dawna, artystów, projektantów. Wzbudzała zachwyt swoją niesamowitą żywotnością, tajemniczością. Nie tylko inspirowała, stanowiła i stanowi rolę dostawcy naturalnych tworzyw.

Naturalne skóry, macica perłowa, kość słoniowa, szylkret (czyli skorupa żółwia), naturalne poroża, skóry węży, krokodyli, strusi, pióra stanowią poważną pozycję w przemyśle mody. I nie tylko mody, design też polubił naturalne materiały – luksusowe przedmioty do wnętrz z naturalnych skór proponuje Fendi. Nie wspominając o wełnie kóz, owiec, królików, lam, czy jedwabiu produkowanego z kokonów jedwabników. Obrońcy zwierząt potępiają zabijanie zwierząt dla pozyskiwania skór. Taką scenę można zobaczyć w filmie „Sex w wielkim mieście”, kiedy Samanthę ubraną w białe futro oblewają czerwoną farbą. I nie jest to tylko scena filmowa.

Takie sytuacje mają miejsce w realu. W Polsce sprawa naturalnych skór była pożywką tabloidów za sprawą Joanny Krupy, która potępiła Anję Rubik za udział w sesji reklamującej futra. W świecie mody zdeklarowaną przeciwniczką używania naturalnych skór jest Stella McCartney. Nie używa ich nawet do produkcji butów. Ekolożka z zamiłowania przyjęła swój styl życia jako credo projektowe. To też może stać się atutem. Ale nie oparła się panterce proponując ją w kolekcji Resort na 2013

Jej koleżanka (razem pracowały dla Chloe) Phoebe Philo w kolekcji dla Celine (Resort 2013) też nie omija tego wzoru.

I Valentino

No cóż temat wykorzystywania w modzie naturalnych skór wzbudza wiele kontrowersji, a przecież skóry towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów. Były pierwszym surowcem wykorzystywanym na odzież. Ale poprzestając na tych dygresjach wracam do głównego wątku. Fascynuje mnie niesłabnące powodzenie motywu tzw. cętek, panterki. Wzory zapożyczone ze skór drapieżników są stałym elementem mody.I to nie tej najnowszej.

Lo Olschner 1954 – fot. Franz Ch.Gundlach

Zastanawia mnie fakt popularności tego motywu?  Czyżby projektanci dostrzegli w kobiecie jej podskórną siłę, drapieżność, czy dzikość serca? Przeszukując modowe archiwa nie znalazłam wcześniejszych fascynacji tym tematem. Panterka to twór mody po II wojnie światowej. A właściwie zawdzięcza swój triumf dwóm Włochom. Pierwszy z nich to Gianni Versace, to on wprowadził motyw cętek do mody. Miksował to z innymi inspiracjami, łączył z różami. Nawet dla H&M

Siostra, Donatella też go polubiła

 Był ulubionym wzorem lat 60. i 70. Barbara Streisand występując w filmie „Funny Girl” z 1968 nosiła panterkę. 

Versace był geniuszem, a jego kolega po fachu, Roberto Cavalli stał się królem kiczu. Bez umiaru używał i używa cętkowe wzory.

Nawet projektując dla H&M. Włosi polubili ten motyw, kolejni używali go bardzo często – duet Dolce&Gabbana

Elbaz wykorzystał panterkę w jednej z kolekcji Lanvin, zmieniając jego naturalny kolor.

Nie jest to przemijająca tendencja, fascynacja wzorami drapieżników trwa nadal, na sezon jesienno-zimowy domy mody proponują total look, cały w panterce – od szalika, przez koszulę, spodnie, do płaszcza i kocich oczów. Tańsza linia Just Cavalli nadal celebruje  królową wzorów.

Szaleństwo motywów zwierzęcych widoczne jest wszędzie – okulary,

bielizna,

buty,

od szpilek po trampki (nawet te od Lanvin), baletki

i buty sportowe. Nike, Converse w drapieżnej stylistyce

torby, np. Fendi

paski, biżuterię. A także samochody,

laptopy, obudowy telefonów…

 Loewe też uległ tej manii umieszczając na rzeczach wizerunki panter kilka sezonów temu. I Givenchy – proponując okulary Panthere VGV 782.

W tym sezonie na całość poszła marka Bluemarine, u nich wszystko jest w cętki. Inni nie są tak radykalni, ale też wykorzystują popularność tego motywu.

Drapieżną tendencję podchwyciły marki popularne. Cętki w kolekcji Joshep

Czarne pantery to modelki, Naomi Cambell,

 czy posągowa Alek Wek.

Dzikie koty są pożywką dla twórców makijażu – kocie oczy,

wyciągnięte eye-linerem (niektórzy próbują operacjami plastycznymi uzyskać ten efekt), czy wzór cętek na paznokciach. Trochę pracochłonny, ale dzięki naklejkom można ozdobić paznokcie dowolnym deseniem w kilka minut.

Panterka nie omija mody dziecięcej.

Najlepiej ubrane dziecko show biznesu, mała Suri Cruise nosi baletki w cętki.

Może to tłumaczy fakt tak dużej popularności tego deseniu, czym skorupka za młodu nasiąknie… Dzikie koty zachwycają dizajnerów, puma została uhonorowana jako logotyp bardzo popularnej, sportowej marki, a jaguar znalazł się na masce jednego z najdroższych samochodów świata.

Projektanci samochodów podpatrują przyrodę, studiują mechanizm ruchu dzikich zwierząt, twórcy nowego modelu Mazdy CX-5 przyglądali się gepardowi, stąd nowe auto jest lekkie i zwinne. Motywy główek zwierzęcych zdobią biżuterię i torby (Burberry, Lanvin).

A o piórkach już nie wspomnę. Piórka można użyć na sukienkę (Burberry), czy bluzkę. Piórka wykorzystała Anna dello Russo w kolekcji dla H&M, a nasz polski Inglot na sztuczne rzęsy. Po prostu animals planet.

PIĘKNO 50+

 

Czy to tylko moda, czy protest lub rzeczywista zmiana? Nauka i medycyna estetyczna rozwijają się w zaskakująco szybkim tempie i nadal lansowany jest kult młodości. Marzenia o wiecznej młodości, pięknym ciele towarzyszą ludzkości od dawna. Kleopatra kąpała się w mleku,

Elżbieta I nakładała bielidło na twarz, żeby wyglądać jak dziewica.

Ale widać pierwsze oznaki nowego. Może znudzeni wszechobecnym kultem młodości, gładkiej skóry bez zmarszczek, obowiązującymi kanonami piękna poszukujemy jakieś skazy w tym nieskazitelnym wizerunku? Zasypują nas reklamy kosmetyków pomagających utrzymać permanentny stan młodości, rewelacyjne informacje dotyczące chirurgii estetycznej, odmładzających zabiegów, licytacji kto, ile i za ile.

Otwarcie kliniki estetycznej urasta do rangi bardzo ważnego wydarzenia, a jej lekarze stają się pożądanymi znajomymi. Poprawienie wyglądu jest kosztowne, bardzo kosztowne, podobnie jak jego utrzymanie. Nie można poprzestać na jednym zabiegu, mniej odporni uzależniają się od nich.

sesja “Ofiary operacji plastycznych”

Do tego jeszcze Photoshop, który potrafi wyprasować najbardziej oporne zmarszczki, odjąć kilka kilogramów. Często poprawione nie potrafimy siebie rozpoznać. Komputer, wyszczuplające lustra w przymierzalniach poprawiają nasze ego. A może łatwiej byłoby zaakceptować siebie? Bo przecież można starzeć się pięknie, czy wyglądać seksownie nosząc rozmiar większy niż XS. Na wygląd trzeba zapracować jak mówiła pracująca kobieta w „Czterdziestolatku”.

Kilka nowinek pojawiających się w modzie ostatnich sezonów to alternatywa dla tych, którzy mają już dosyć dominacji klonów, zatracających swoją indywidualność. Patrz Nicole Kidman, która podobno nie może grać własną twarzą.

Madonna też jest uzależniona od obsesji dotyczącej własnego wyglądu, diety, katorżnicze ćwiczenia, mając ponad 50 lat chce wyglądać na 20-latkę….

Wracając do interesującego tematu – piękna po pięćdziesiątce. Czy przekraczając magiczną barierę można być jeszcze  atrakcyjnym? Czy tylko powinno się odejść na emeryturę i ustąpić miejsca młodym? No cóż, może nasze babki, matki tak myślały, teraz kobiety po 50 zaczynają drugą młodość, spełnione rodzinnie, zawodowo mogą zająć się przyjemną stroną życia. W najnowszej kampanii reklamowej Lanvin wystąpiły kobiety nie będące modelkami, średnia wieku to około 60 lat. Tziporah, 62-letnia stylistka, doradca wizerunku i… artystka performerka to jedna z osobowości Nowego Jorku, jej zdjęcia regularnie trafiają do  najważniejszego bloga o modzie dla dojrzałych – Advanced Style.

Kolejna to 82-letnia Jacquie Murdock, od dziecka marzyła o karierze modelki, ale udało się to spełnić dopiero teraz.

Nikogo już nie dziwią edytoriale z Carmen Dell’Orefice, najpiękniejszą 80-latką, nadal pracującą jako modelka. Najpierw American Apparel zaprosiło do współpracy 60-letnią mieszkankę Nowego Jorku Jacky O’Shaughnessy.

Firmy kosmetyczne szybko dostrzegły potencjał dojrzałego rynku, kosmetyki kupują kobiety dojrzałe, które nie będą wyglądać jak modelki, mimo wielu starań. Nawet siwe włosy nie są passe. Do historii mody przejdą sesje (Dazed, Vogue)

z udziałem Kristen McMenamy, mającej naturalne siwe włosy.

Tom Ford jest autorem sesji  dla Vogue – Forever Love, starsza kobieta kochająca biżuterię.

Kim Basinger była twarzą kampanii Prady i Miu Miu,

Sharon Stone reklamuje kosmetyki Diora, Jane Fonda krem firmy L’Oréal. W Polsce Małgorzata Braunek wzięła udział w kampanii AA, a Krystyna Janda w reklamie Soraya. Nie odbiegamy od światowych tendencji.

Paryski Voque jako pierwszy pokazał na okładce modelki w różnym wieku – Daria Werbowy, Stephanie Seymour i Lauren Hutton. Podobnie wystylizowane, w dżinsach, białych koszulach, naturalnych fryzurach. Piękno w każdym wieku.

W Nowym Jorku modnym stało się zatrudnianie modelek po 50. Nie dziwi fakt, że właśnie nowojorska agencja należąca do Donalda Trumpa stworzyła nowy dział – Legends Division – poświęcony najstarszym modelkom w branży, m.in. Pat Cleveland,  Beverly Johnson oraz najstarszej pracującej supermodelce – Carmen Dell’Orefice. Wiek już nie stanowi bariery. Pokaz domu mody Adrienne Vittadini, znalazł się na ustach wielu komentatorów, ponieważ zatrudniono modelki o średniej wieku w okolicach 50. Siedem dojrzałych modelek zaprezentowało kolekcję udowadniając, że można bawić się modą – „Modern Muses” to Roshumba Williams (43 lata), Irina Pantaeva (44), Niki Taylor (36), Frederique van Der Wal (44), Pat Cleveland (68),

Carol Alt (52)

i Carmen dell’Orefice (81).

Pat Cleveland nie tylko zachwycała uśmiechem, ale też swoim tańcem. Jej życiowe credo jest bardzo proste -„Jedz dobre, śpij dobrze, kochaj się i troszcz się o ludzi wokół ciebie”. I chyba w tym tkwi sekret piękna. Pogodzone z przemijającym czasem odnajdują radość każdego dnia, akceptują swoje zmarszczki i czynią z nich atut.

Można byłoby założyć klub pięknych i aktywnych po 50. Należałyby do niego:

Helen Mirren – otrzymała Oscara za rolę królowej Elżbiety, ale też wygrała ranking portalu isme.com na najseksowniejszą po 50. pokonując Twiggy, Emmę Thompson.

Julianne Moore jest jak dobre wino, im starsza tym piękniejsza, podziw wzbudziła jej kreacja w „A Single Man”.

Kolejną członkinią byłaby Jane Fonda, w latach 80 propagowała zdrowy tryb życia i aerobic.Pamiętamy ją w kolorowych kostiumach z opaską na włosach, wyznaczała nowe trendy w modzie.

Ostatnio zachwyciła swoim wyglądem w białej kreacji Emilio Pucci.

Juliette Binoche – lubimy ją, bo pokochała Polskę. Ostatnie sezony pokazują, że można grać także po 40. „Zapiski z Toskanii”, „Sponsoring”, „Zakochana bez pamięci”, kalendarz wypełniony propozycjami.

Słynną „Piękność dnia” pamiętamy dzięki Catherine Deneuve,

inspirowała Yves Saint Laurenta,

pojawiła się w czarnym smokingu jego autorstwa na pożegnalnym pokazie.

A ostatnio wystąpiła w reklamie Louis Vuitton. Nadal gra.

I moja faworytka – Meryl Streep.

Pamiętam ją z filmu „Pożegnanie w Afryce”, ale każda jej rola wywołuje kolejny zachwyt, nie używa botoksu, a jej twarz i kreacje przyciągają uwagę. Niezapomniana Julia z cudownie wypowiadanym „Bon Appetit”

i charyzmatyczna Margaret Thatcher.

Z Polski nominowałabym Grażynę Szapołowska – odebrała niedawno nagrodę dla amantki wszechczasów, muza Tomasza Ossolińskiego. Kandydatur Krystyny Jandy, Małgorzaty Braunek nie trzeba uzasadniać.

Dalej proponuję Grażynę Torbicką, której dobre geny przekazała Krystyna Loska. I listę zamyka Małgorzata Niemen, najpiękniejsza polska modelka (ostatnio w pokazie Gosi Baczyńskiej), klasa sama w sobie.

Z ciekawostek – Sue Johanson – najsłynniejsza ekspertka do spraw seksu w Stanach karierę zrobiła po 70., nazywana jest bezpruderyjną babcią, mając ponad 80 lat nadal jest aktywna. Na wszystkich polach.

Zresztą „lepiej późno, niż później” na miłość zawsze jest pora, jak pokazują Diane Keaton i Jack Nicholson.

 No i jeszcze jedna osobowość budzą mój zachwyt, aktywna mimo 90-tki w metryce. Projektantka – Iris Apfel, specjalistka od wystroju wnętrz, znawczyni kosmetyków MAC, ikona mody, a teraz projektantka torebek. Iris jest bez wątpienia jedną z najbardziej zapracowanych 90-latek na świecie.

Kiedy nie pracuje nad projektami, wykłada na Uniwersytecie w Teksasie. Bierze udział w filmie dokumentalnym o niej samej. “Przyzwyczaiłam się do życia na krawędzi wulkanu. Kocham to, co robię, moje życie jest moją pracą.” – zapewnia Iris Apel. Tylko pozazdrościć!

 

 

 

W ROLI GŁÓWNEJ – SPÓDNICZKA

 

Z małym zaskoczeniem usłyszałam, że 30 października to Światowy Dzień Spódnicy. Czyżby kobiety chciały uhonorować tą część garderoby, uznawaną za jedną z najbardziej kobiecych? I dość długo zarezerwowaną tylko dla kobiet. A może to mężczyźni zapragnęli, by kobiety porzuciły spodnie i założyły spódniczki? Trudno ustalić, kto chciał uhonorować spódniczkę. Warto z okazji święta przypomnieć jej urok, lekko zapomniany przez zastępujące ją spodnie. Wolimy spodnie, bo są wygodniejsze, nie trzeba uważać w jaki sposób się siada, układa nogi, nie wymagają noszenia rajstop, które „puszczają oczko” w najmniej odpowiedniej chwili.

Spódniczka, skirt (ang.), jupe (franc.), gonna (włoski), rock (niem.), 裙子(chiński). Obojętnie w jakim języku oznacza to samo, kawałek materiału okrywający nogi, zaczynający się w talii lub lekko poniżej jej. A czym różni się od sukienki? Podobno szybciej się ją zdejmuje.

Historia spódniczki jest interesująca. Przeglądając historię mody znalazłam informację, że pierwsze spódniczki były znane już w III tys. pne.

Kawałek materiału owijany wokół bioder sięgający do połowy łydki (tzw. kaunakes) to pierwotna forma spódniczki, ale… nosili ją w Sumerze mężczyźni. Pojawiła się także na Krecie, tym razem w wersji z falban – jej różne fasony możemy oglądać na figurkach bogini z Knossos.

Wieki średnie zapomniały o spódnicy, może była zbyt frywolna? W 18.wieku pojawiła się tzw. suknia dwudzielna, wymyślona po to, żeby kobieta mogła jeździć konno. Zwolenniczką spódnicy z żakietem była cesarzowa Eugenia. Druga połowa 19. wieku to odkrycie jej zalet. Wreszcie ją doceniono, chociaż nadal grała drugoplanową rolę. O spódniczkę walczyły sufrażystki. Noszona na halkach, zestawiana z jedwabną bluzką stała się strojem guwernantek, ekspedientek, pracujących kobiet. Do popularności spódniczki przyczynił się rozwój turystyki (obowiązywała kraciasta spódniczka + bluzka) oraz podróże.

Wiek 20. to czas spódniczki, już w 1900r. modna jest długa spódnica dopasowana na biodrach. Szalone lata 20 sprzyjały jej powodzeniu. Coco Chanel wylansowała modę na luźny, dżersejowy żakiet noszony do prostej spódniczki.

Zmieniła się jej długość – obowiązkowo sięgała za kolano. Do upowszechnienia spódniczki przyczynił się sport, bo jak odbijać piłeczkę tenisową w sukience?

I wreszcie rok 1949. Spódnica stała się obiektem pożądania. A to za sprawą Christiana Diora i jego New Look. Po okresie wojny, niedostatku zaczął lansować modę na luksus i kobiecość. Zaproponował szerokie spódnice z koła, na uszycie, których zużywano nawet kilka metrów materiału. Kobiety pokochały Diora i jego modele.

Spódniczka ze względu na swoją praktyczność wypierała sukienkę, była doskonała na co dzień. Dzięki swojej funkcji, możliwości różnych zestawień, noszona do sweterków, bluzek, stała się ulubienicą kobiet. A kolejne dekady to festiwal fasonów, długości. Obowiązywała długość oscylująca w okolicach kolan. Aż do lat 60., kiedy młode buntowniczki zapragnęły radykalnych zmian, nie chciały wyglądać jak własne matki. Mary Quant w Londynie,

Andre Courèges w Paryżu zaproponowali skrócenie spódniczki do połowy uda.

Mini liczy sobie już 50 lat, a Quant przyczyniła się do jej popularności, zaprojektowany przez nią model spódniczki odpowiadał wizerunkowi kobiety przyszłości. Noszona była do kolorowych rajstop, botków. Doskonałą ambasadorką nowej mody była Twiggy. „Gałązka” o androgenicznej sylwetce, wielkich oczach zapoczątkowała kult szczupłej sylwetki, prowokacji, młodości i doskonale wyglądała w mini.

Mini od początku wzbudzała kontrowersje, miała tylu zwolenników, co przeciwników. Kierownictwo college’u Świętej Hildy na oxfordzkim Uniwersytecie stwierdziło, że jest to „ubiór dla dziwek”. Zwana potocznie miniówką, miniówą rzeczywiście jest krótka, jej długość oscyluje pomiędzy 30-40 cm. Ekstremalną wersją jest mikrospódniczka – niewiarygodnie krótka, o długości 13-20cm, odsłaniająca uda i pośladki.

Lata 60. to okres prywatek, szalonego twista i niezapomnianej BB, z charakterystyczną opaską na włosach I czarnym eye-linerem była trendsetterką, ikoną mody, stylu, ucieleśnieniem swobody seksualnej lat 60. Bardotka lansowała modę na szerokie spódnice, marszczone w talii noszone z szerokim pasem i czarnym T-shirtem.

To ona pierwsza założyła bikini I kąpała się topless. Lata 70. to niezliczone wariacje, każdy styl miał swój ulubiony model. Hippisi wybrali wersję maxi.

Moda na dżinsy wylansowała dżinsową spódniczkę. Styl safari to trapezowe z nakładanymi kieszeniami. Wersją pomiędzy spodniami i spódniczką były tzw. spódnico-spodnie, model wyglądający jak spódnica, ale z osobnymi nogawkami. Lata 80 odesłały mini do lamusa, a spódniczka stała się znakiem rozpoznawczym “biznes woman”, kobiety pracujące wybrały swego rodzaju uniform – kostium składający się z prostej spódniczki do kolan i żakietu-marynarki. Kolejne lata to już tylko powrót do przeszłości – co sezon pojawiają się reminiscencje z minionych lat.

Spódnice lubi Miucci Prada, jej ulubiony fason to szeroka, z fragmentu koła.

Krótki przewodnik po spódniczkach:

-       solejka – spódniczka przynajmniej z półkoła, plisowana w charakterystyczne fałdy,  rozchodzące się do dołu, wyglądem przypomina abażur, doskonale dopasowuje się do ciała, pasuje do każdej sylwetki, inną wersją jest spódnica plisowana

-       spódnica z koła – jak sama nazwa mówi wykrojona jest z koła lub jego wycinka, układa się w charakterystyczne fałdy,

-       ołówkowa – dopasowana do linii ciała, podkreśla biodra, zwężająca się ku dołowi,

sexy (patrz Marylin Monroe w „Pół żartem, pół serio”),

-       portfelowa spódnica – może mieć  linię trapezu, poły przodu zachodzą na siebie,

-       spódnica z falban – o różnej długości, pierwowzorem spódnice cygańskie, spódnice do flamenco, falbany mogą być doszywane lub zachodzić na siebie,

-       tzw. syreni ogon – w wersji codziennej do kolan, dopasowana w górnej partii, dół lekko się rozszerza, faluje, w wersji maxi przypomina syreni ogon, od kolan rozszerza się znacznie,

-       spódniczka – bombka, znana od lat 60 (Pierre Cardin), popularna w latach 80., dolna krawędź jest podwinięta do wewnątrz, przypomina bezę.

Spódniczka wzbudza nadal kontrowersje. A właściwie męska spódniczka. Jedni oburzają się, że to niemęska część garderoby, inni się w niej pokazują. Faktem jest, że ma męskich zwolenników. Noszą je przedstawiciel subkultur, pagan goci zakładają rodzaj kiltu, a cyber goci długie, czarne spódnice obcisłe na pośladkach, z rozcięciem z przodu. No cóż, biorąc pod uwagę historię, to jednak mężczyźni pierwsi nosili spódniczki. Szkoci do dnia dzisiejszego noszą swój tradycyjny strój – kilt, który może być uznawany za formę spódniczki. A czy można mówić o nich, że są nie męscy? Spódniczki z upodobaniem nosi projektant Marc Jacobs,

i to nie dlatego, żeby szokować.

Dom mody Givenchy proponuje na AW 2012 męską wersję spódnicy, nie tylko na pokazie.

Spódniczki pokazał Jacek Kłosiński podczas Fashion Week Poland. Panowie może polubicie spódniczki nie tylko w damskiej wersji? Szczególnie podczas jej święta.