WIELKA MAJÓWKA

 

Najdłuższy weekend nowoczesnej Europy, a raczej Polski czas zacząć. O majówkach powinnam pisać za tydzień, ale jak tu nie wykorzystać takiej super okazji – dla niektórych majówka zaczęła się już 26 kwietnia i skończy 6 maja. Czyli prawie 9 dni wolnych. Warto zastanowić się jak spędzić ten cudowny czas, tym bardziej, że przyroda wreszcie pobudziła się do życia, prognozy zapowiadają się optymistycznie, więc niekoniecznie trzeba podejmować trud wyjazdu zagranicznego. Warto zostać w Polsce w tym czasie, zgodnie ze powiedzeniem „cudze chwalicie, swego nie znacie”.  Już 2 maja rusza akcja radiowej Trójki i Gazety Wyborczej pod patronatem Prezydenta RP – ORZEŁ MOŻE. Jak wyjaśniają organizatorzy – „Chcemy pokazać, że w nas Polakach jest potencjał, że potrafimy robić rzeczy fantastyczne, niepowtarzane i możemy być z nich dumni. Chcemy mówić też o tym, że optymizmu i uśmiechu można się nauczyć”.  Akcję wspierają Wojciech Mann, Anna Maria Jopek, Wojciech Pszoniak, Marek Kondrat, Jerzy Buzek, Urszula Dudziak, Magda Umer, Artur Andrus i wiele innych postaci ze świata kultury. Warto zajrzeć na stronę Trójki. Może nauczymy się uśmiechać? Tak po prostu na co dzień, do drugiego człowieka. Obowiązuje hasło – Polaku nie bądź ponury. Rozwiń skrzydła! Dziób do góry!

My interesujemy się modą i designem. Lubimy śledzić nowinki. Więc nie obcy jest nam trend spotykania się ze znajomymi w naturalnym środowisku. Modne jest organizowanie spontanicznych spotkań w niezobowiązujących miejscach już w porze brunchu (coś pośredniego pomiędzy śniadaniem a lunchem), sobotnie, a częściej niedzielne przedpołudnie skąpane w wiosennym słońcu jest doskonałym impulsem do zebrania grupy znajomych. Lekkie rozmowy, wspólne zdjęcia i wspólne biesiadowanie przeciąga się do godzin popołudniowych. A po brunchu można przenieść się na wygodne leżaki i pomarzyć o lecie.

Takim miejsc jest w Polsce coraz więcej, nie trzeba wyjeżdżać za miasto, żeby poczuć się jak na łonie natury. Ale tradycja wypadów za miasto odżywa na fali powrotu do tradycji. Coraz modniejsze staje się piknikowanie. Poza miastem lub jego zastępcza forma – piknik w parku miejskim. Jest to niezwykle łatwa forma spędzenia miło czasu. Można wybrać się pieszo lub rowerem. Dalsze wypady wymagają posiadania samochodu.

Tradycja wypadów za miasto, do parków ma już ponad stuletnią tradycję. Jeden z najsłynniejszych został uwieczniony przez Édouarda Maneta, czyli słynne „Śniadanie na trawie” z 1863roku. Wystawienie tego obrazu wywołało skandal i oburzenie wśród mieszkańców Paryża. Manet ukazał na obrazie nagą kobietę siedzącą obok dwóch modnie ubranych mężczyzn (modelami był brat malarza, Gustave oraz przyszły szwagier Ferdinand Leenhoff), kobieta to malarka Victorine Meurent patrząca wyzywająco na widza, cała scena rozgrywała się w zakątku jednego z paryskich lasków, który bez problemu każdy Paryżanin mógł rozpoznać. Na pierwszym planie koszyk z rozrzuconym jedzeniem. Piknik był tematem filmu “Piknik pod wiszącą skałą”, niesamowitej historii, kilka z nich wraz z nauczycielką zaginęło w niewyjaśnionych okolinczościach. W XX w. piknik stał się jedną z bardziej popularnych form spędzania wolnego czasu, z rodziną lub znajomymi. Wspólne spożywanie posiłku na świeżym powietrzu cieszyło się dużą popularnością, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Wspomnijmy czar “Cudownych lat”. Zdjęcie piknikującej rodziny stało się inspiracją do sesji Angeliny I Brada, co w efekcie poskutkowało ich rodzinnym związkiem.

Z dzieciństwa pamiętam piknikowanie na kocu w parku. Poza przysmakami zabierało się lemoniadę w szklanych butelkach. Zabawom, grom nie było końca. Dopiero zachód słońca dawał znak do odejścia.

Więc może to dobry pomysł na majówkę? Dla tych, którzy uniknęli presji wyjazdu. Młodzi ludzie coraz częściej organizują taką formę wypoczynku. Proponuję kilka modnych wskazówek jak najlepiej przygotować takie wydarzenie oraz siebie. Po pierwsze wybieramy miejsce, w tym temacie należy rozejrzeć się po najbliższej okolicy, prześledzić przewodniki, spacerowniki. Teraz należy zorganizować grupę przyjaciół. Wybór środka lokomocji – opcja pieszo, rower, samochód. Kolejny krok to kompletowanie wyposażenia. Kolejność dowolna. Ja polecam przede wszystkim zatroszczenie się o swój wygląd.Paul Smith luźne, długie sukienki.

Anglicy lubią biesiadowanie w wiejskich posiadłościach. Margret Howell proponuje rzeczy na takie okazje.

Make up, włosy jak najbardziej naturalne. Dobrym zestawem będą ogrodniczki, trampki i koszula/T-shirt, słomkowy kapelusz, wariant drugi spodnie dresowe, bluza, pod spodem T-shirt, czapeczka, wersja bardziej romantyczna – długa spódnica, sukienka, opaska. Warto pamiętać o kurtce przeciwdeszczowej. Możliwości jest kilka.

Obowiązkowe wyposażenie – pled, mata, kosz piknikowy z wyposażeniem, ewentualnie plecak

serweta, naczynia jednorazowe, balsam ochronny, okulary + worki na śmieci.

A co do jedzenia? Najprostsze wersje kanapki, tortille, quiche, sałatki, pierożki z ciasta drożdżowo-kruchego, nadzienie do wyboru – warzywne, mięsne, z soczewicy, kaszy gryczanej. Czyli wszystko to, co dobrze smakuje na zimno, a w cieple się nie psuje. Nawet jak nie mamy pomysłu to najlepiej zabrać zestaw serów, pyszne smarowidła i świeżą bagietkę. Nie zapomnijmy o napojach, samodzielnie przygotowana lemoniada, cytrynowo-miętowa woda, możliwości jest wiele. Do tego musujące różowe wino, np. portugalski Mateus Rose (dobrze schłodzony) i atmosfera gwarantowana. Oczywiście coś na deser mile widziane. Wszystko przygotowane, zaplanowane, znajomi powiadomieni, każdy przygotowuje niespodziankę…. Teraz wypada piknikować, bo grillowanie już jest passé, mimo bombardujących nas reklam. Zapraszam na zieloną trawkę.

FASHION WEEKS

 

Myślimy o wiośnie, poszukujemy nowych, lżejszych rzeczy, a świat mody pokazuje nam co czeka nas jesienią. Polscy projektanci z lekkim opóźnieniem, w kwietniu, ale coraz  trudniej wpasować się w kalendarz mody, który zapełnia się mniejszymi i większymi tygodniami pokazów. Prawdopodobnie imprezy zwane Fashion Weeks odbywają się podczas całego roku z krótką przerwą wakacyjną. Dla fanów i miłośników mody to dobra wiadomość. My trochę jesteśmy już zmęczeni ilością różnorodnych propozycji, produktów, prezentacji. Ta wielość wynika z faktu, że w krajach o stosunkowo krótkiej tradycji mody coraz mocniej stawia się na lokalnych projektantów. Luksusowe marki są dostępne na całym świecie, także w internecie, mogą budować nasz prestiż, ale nie osobowość. Luksusowe marki to już nie wyjątkowy, trudno dostępny produkt zarezerwowany dla wąskiej grupy. Teraz o posiadaniu takiej rzeczy decyduje tylko stan konta. Fashion victims są oczywiście uzależnieni od rzeczy opatrzonych konkretnym logo, lub klasyków mody, które są rozpoznawalne dla wielu. To rodzi zjawisko zwane pod hasłem podróbki. Jeśli jest na coś popyt to dlaczego tego nie podrabiać?  Oszuści oferują tańsze wersje w gorszej jakości. Kupując podróbki akceptujemy bandycki proceder, bo przecież ktoś to zaprojektował, ktoś to wykonał z dużą dbałością o materiał, jakość, ktoś to wypromował, poniósł koszty, ale też ma zyski. A kupując podróbki wspomagamy fałszerzy korzystających z myśli, idei innych ludzi, a przecież ich wkład jest najmniejszy, koszt produkcji niewielki, a popyt duży. Pamiętam scenkę sprzed kilku lat – Florencja poza via Tornabouni z butikami ma swoją centrum kramów – tzw. market pod chmurką. Poza budami pamiątkami, lokalnymi wyrobami znalazłam stoisko z torbami. Ostatni krzyk mody – najbardziej pożądane torebki Prady. Wszyscy wiedzą, że to nie są oryginalne produkty, ale cena wyjątkowo wysoka. Na pytanie dlaczego tak drogo usłyszałam – Sono nouvo Prada (to najnowsza Prada). Teraz Włosi walczą z podróbkami, coraz więcej osób bierze udział w akcjach „przeganiania handlarzy podróbek”, coraz częściej policja i specjalnie zorganizowane służby łapią nielegalnych handlarzy, producentów. Może to, co teraz napiszę nie będzie popularne, ale uważam, że jeśli nie stać mnie na oryginał to nie kupuję podróbki. Mogę przecież kupić inny produkt lub odkładać na wymarzoną torbę. Klasyki się nie starzeją, a ich wartość stale rośnie. Kopiowanie projektantów to jeden z ważniejszych tematów biznesu mody. Domy mody prezentując swoje kolekcje kilka miesięcy przed sezonem pokazują gorące, poszukiwane modele, często są one w ofercie sieciówek wcześniej niż markowych butikach. To świadczy o tym, że moda to poważny biznes. Nawet nasz rodzimy projektant nie ustrzegł się przed podróbkami i koszulki z orłem można było kupić na tzw. bazarkach. Wracając do tematu pokazowego. To przecież bardzo dobre źródło tzw. „inspiracji”. Ale miało być o pokazach, kolekcjach, bo przecież to nas interesuje. Ale poczekajmy na to, co będzie dostępne w sprzedaży jesienią. Jak zwykle warto zapolować na modele sygnowaną marką MMC, po raz kolejny pokazali intersującą kolekcję. Puchówki, biel, czerń i intrygujące gadżety.

Swój profesjonalizm potwierdził Michał Szulc prezentując kolekcję Carbon. Intrygujące „C” znalazło się na okryciach, bluzach. Oszczędna kolorystyka, proste formy, wyszukane materiały.

Dla miłośników i miłośniczek wygodnej odzieży na co dzień po raz drugi odsłona linii Łukasz Jemioł Basic. Dla niej 

i dla Niego

Kończąc te dywagacje – fascynujmy się modą tą dużą i małą, wybierajmy to, co pasuje do nas, poszukujmy ubrań rodzimych projektantów, firm, bo nie są tak globalne.  Dzięki temu możemy stworzyć swój indywidualny wizerunek i wpasować się w najbardziej wiodący nurt w designie – moda lokalna. Nasi rodzimi projektanci w końcu uwierzyli, że moda na tzw. czerwony dywan jest skierowana do nielicznej grupy i wcale się na tym nie zarabia.

WIOSNA W NOWYM WYDANIU

 

Wiosna już zaczyna wracać do życia, czuć ją w powietrzu, widać po znikającym śniegu. Ulice, parki zaroiły się od spragnionych słońca ludzi. My też budzimy się z pozimowego marazmu i zaczynamy poszukiwania. Zrzucamy niekształtne okrycia, puchówki dodające nam objętości, czapki, szale. Garderoba podlega gruntownym porządkom. I tutaj okazuje się, że mamy problem, bo wszystko wydaje nam się stare, bez koloru.  “Wietrzymy” za czymś nowym, wyjątkowym, co pokaże, że z trendami jesteśmy na bieżąco i wiemy co w modzie piszczy. Możliwości jest kilka, w tendencjach każdy znajdzie coś dla siebie.

Polowanie na coś nowego, innego, atrakcyjnego czas zacząć. Bezkrwawe łowy to zwierzęce motywy na ubraniach. Nawet w odrealnionych kolorach. Bo czy cętki muszą być brązowe? A może niebieskie? To już kolejny sezon dominowania wzorów pochodzenia zwierzęcego, tzw. animal prints. Kiedyś wzory te uchodziły za przejaw złego stylu, kiczowatej, wyzywającej mody. Motywy zwierzęce, a szczególnie cętki były znakiem rozpoznawczym Versace, Roberto Cavalliego. Teraz moda na „panterkę” należy do dobrego tonu. Nawet największe domy mody ulegają tej pasji.  Animal prints mogą być mniej lub bardziej wyraźne, realistyczne lub przetworzone. Inspiracji poszukuje się wszędzie, gady, płazy, pręgowane, cętkowane. Wszystko dozwolone. Wzorów tych używa się jako total look lub tylko element, jeśli nie możemy się przekonać do panterki na ubraniach to może chociaż na oprawkach okularów. Mały akcent,

ale już jesteśmy na bieżąco z najnowszymi trendami. Egzotyczne wzory pociągają… Dla wegetarian, ekologów, osób które nie przekonają się do animal prints jest propozycję bezkrwawa – egzotyczna wyprawa do dżungli. Marzenia o niezwykłej podróż w nieznane, orientalne klimaty zacznij od fascynacji egzotyczną przyrodą. Nic tak nie pobudza do wakacyjnej przygody jak widok niezwykłej przyrody. Teraz egzotyczne motywy zagościły na ubraniach. Mniej lub bardziej realistyczne li

ście, kwiaty są motywami przewodnimi wiosenno-letnich kolekcji. Zieleń rozświetlona energetycznymi kolorami egzotycznych kwiatów. W makro i mini skali. Wszystkie chwyty dozwolone. Rajskie ogrody prezentują się na ubraniach. To fantastyczna, wirtualna podróż marzeń. Dla osób poszukujących egzotycznych przygód, niesamowitych wrażeń, doznań. Z egzotyki czerpała Frida Giannini projektująca dla domu mody Gucci. Wykorzystała znane i popularne liście palm pokazując je w energetycznych kolorach. Styl sprawdzający się podczas poza zawodowych godzin, na wakacjach, weekendowych party. Trend ten wypromował w latach 70. Kenzo Takada, wprowadzając dżunglę do wielkich miast, a teraz powraca na fali miłości do retro stylów. Ponownie dom mody Kenzo (dla którego pracują Humerto Leon i Carol Lim) sięgnął po egzotyczne motywy.

Bluza z tygrysim nadrukiem znika błyskawicznie ze sklepów.

Egzotyczne motywy łączy się z dodatkami ze złota, kolorowymi kamieniami. Proenza Scholerować i Michael Kors wykorzystali komputerowo przetworzone fotografie fal, czy to tęsknota za dalekimi podróżami, morską bryzą?

Niebieskie druki zestawiane z akcesoriami etno, hipisowskimi, inspiracją jest styl kalifornijskich wybrzeży, surferów. Czas letni czas zacząć. Drukami zauroczyła się Isabel Marant tworząc wyluzowaną kolekcję skierowaną do kobiet żyjących w miastach.

Duet Dolce & Gabbana nawiązuje do ludowego stylu rodzinnej wyspy Dolcego, aplikacje, druki koralowca,

paski tchną sycylijską tradycją.

Mieszkanki wielkich miast zafascynują się modernistycznymi klimatami, porządek, czyste układy, inspiracje latami 60. I nic nie musi być oczywiste. Bo nawet najbardziej nieoczekiwane połączenia nadają świeżego spojrzenia starym tematom, Tak jak w kolekcji Marni

– Consuela Castiglioni  tak mówi o swojej kolekcji: “W tym sezonie moda będzie czysta, świeża i lekka. Przy tworzeniu kolekcji inspirowałam się Bauhausem i kwiatowymi tkaninami mistrza modernizmu, architekta i designera Josefa Franka.” dla tych, którzy nie lubią prostych układów.

Mary Katrantzou projektantka, która druki uczyniła swoim znakiem rozpoznawczym w kolekcji wiosenno-letniej nawiązuje do stylistyki znaczków, widokówek wysyłanych z pozdrowieniami z wakacji. Do tego etniczne motywy, proste, geometryczne motywy w nowej kolorystyce. Nowoczesny patchwork. Proste formy zyskują nowy wymiar. Wszystko symetryczne i niby poprawne, ale nowe i świeże.

Może warto rozejrzeć się za ubraniami w oryginalne nadruki? Łączyć, mieszać i pokazać, że modą można się bawić. Szczególnie na wiosnę.

POPRAWIANIE URODY

 

Wiosna to czas kiedy bardziej krytycznie patrzymy na siebie, szczególnie kiedy pojawią się pierwsze słoneczne chwile. Zdejmujemy niekształtne okrycia, kolejne warstwy i odsłania się prawda o naszych grzeszkach. Podjadanie, unikanie ruchu, bo zimno, pada, dało znać o sobie zaokrąglonymi miejscami. Kilka kilogramów, kilka centymetrów więcej i już nie mieścimy się w ulubione dżinsy, sukienkę. Myśląc o wakacjach wstydzimy się założyć kostium. Przeglądamy się w lustrze i oceniamy swoje ciało, oczywiście krytycznie. Od tej oceny często zależy nasze szczęście, dobry nastrój, wiara w swój seksapil. Każde niezadowolenie skutkuje sięganiem po preparaty, suplementy diety, zapisami na zabiegi, mniej lub bardziej inwazyjne. I niestety obsesyjna myśl „jestem za gruba, tu mam nawisy” odbiera nam radość życia, pewność siebie. Krytycznie oceniamy siebie i tracimy wiarę. I w ten sposób przypada nam niezaszczytny tytuł najbardziej zakompleksionych Europejek.  Co tym powoduje, że obsesyjnie chcemy być młodsze, szczuplejsze? Czy to znaczy, że będziemy lepsze?

No cóż na przestrzeni wieków ta obsesja towarzyszyła kobietom. Chciały wyglądać piękniej, atrakcyjniej. Kleopatra kąpała się w kozim mleku, żeby zachować piękne ciało. Urodę wykorzystywała także do zdobycia władzy i osiągnięcia sukcesu.

Nefretete uchodziła za ideał piękna, ale starła się o to. Jej imię w tłumaczeniu oznacza „piękna nadchodzi”. Egipcjanki, ale też mężczyźni poprawiali swój wygląd, depilowali całe ciało, łącznie z głową, brwi, rzęsy i powieki pociągano czarnym galenitem, co powiększało optycznie oczy. Na usta i policzki nanoszono różne odcienie czerwieni. W księdze Estery Starego Testamentu jest opis, jak przez cały rok przygotowywano młodą Żydówkę do przedstawienia jej królowi na perskim dworze w Suzie: codziennie nacierano ją olejkiem mirrowym i innymi balsamami. Grecy stosowali zabiegi, aby swoje ciało upodobnić do klasycznego ideału piękna.

Słowo kosmetyka pochodzi od greckiego słowa kosmein (grec. porządkowanie, ozdabianie, czyszczenie). Kosmetyka miała wg Greków służyć pielęgnacji, odnowie i udoskonalaniu piękna ludzkiego ciała, kształtowaniu sylwetki pomagało uprawianie sportu i zdrowe odżywianie. Greczynkom przy pielęgnacji ciała pomagały specjalnie wyszkolone niewolnice. W starożytnym Rzymie zażywano kąpieli. Centrum życia towarzyskiego stały się  łaźnie rzymskie – termy. To rodzaj współczesnych SPA, kąpiele stanowiły okazję nie tylko do higieny, ale przede wszystkim do spotkań towarzyskich, a nawet podejmowania politycznych decyzji. Z tego okresu pochodzi sauna rzymska. “Klasyczną” kąpiel w wodzie zamożne Rzymianki zastępowały często droższą kąpielą w kozim lub oślim mleku. Uboższe Rzymianki zamiast mleka używały serwatki. Określenie kosmetyka upiększająca pochodzi ze starożytnego Rzymu. Jasne włosy Germanów były ideałem piękna, Rzymianki starały się rozjaśniać swoje ciemne włosy. W tym celu godzinami przebywały na słońcu, używały różnych środków, takich jak henna, rumianek i żółtko jaja, aby uzyskać jasny lub rudy odcień włosów. Rzymianie posypywali włosy także sproszkowanym złotem, aby wydawały się jaśniejsze.

 

W średniowieczu kobiety unikały słońca, żeby zachować alabastrową cerę. Nie zwracano uwagi na urodę, uważając ją za grzeszną. Później nie było lepiej. W renesansie ludzie zamożni uważali kąpiel za zbyt pospolitą, korzystali  z niej ubodzy, bogaci skrapiali się perfumami. Make up modny był w baroku, liczyła się tzw. sztuczna uroda. Misternie upinane fryzury, wyraziste barwy do makijażu oczu, brwi podkreślone ciemnymi kolorami, na policzkach sypki róż, usta zaakcentowane intensywną czerwienią to klasyka makijażu. Naturalne włosy golono i zastępowano mocno perfumowanymi i fryzowanymi perukami. Brak higieny i gruba warstwa pudru powodowały zmiany skórne, na które kobiety naklejały ozdoby z jedwabiu. W 19 w. kobiety usuwały żebra, żeby uzyskać pożądaną wąską talię. Jak Scarlett O’Hara w “Przeminęło z wiatrem”. Sylwetkę kształtowały niezwykle krępujące gorsey. Tzw. “niewolnice” wyglądu tak mocno ściskały się gorsetami, że dochodziło do poważnych obrażeń i chorób. Niektóre ofiary mody przypłaciły to życiem, odnotowano przypadek, że jakaś dama nie poczuła na blu, że fiszbina (z kości wieloryba) przebiła jej wątrobę, po rozsznurowaniu zmarła.

Poza sztucznym upiększaniem zaczęto dbać o swój wizerunek pokazywany na rysunkach, portretach. W XIX w. coraz częściej stosowano „photoshop”. Artysta –malarz wykonując portret na zamówienie musiał wyczuć pragnienia osoby portretowanej. Mistrz radził uczniom, że dobry portret wymaga wiele zręczności i wyczucia. Wyczucia portretowanego modela, czyli czego u siebie nie akceptuje, co chce zmienić.

Na szczęście wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego jak wygląda i zachowuje wiele złudzeń na punkcie swojej powierzchowności. Potrafimy nieomylnie ocenić wiek koleżanek, czy dostrzegamy ich starzenie. Ale patrząc na siebie staramy się nie dostrzegać zachodzących zmian. Stąd łatwe uleganie możliwościom Photoshopa, czy obietnicom cudownych zabiegów, preparatów – prasowanie zmarszczek, fałdek, likwidacja nadmiernych krągłości, niedoskonałości. A tak naprawdę to powinnyśmy polubić siebie i swoje ciało z jego niedoskonałościami starając się zrobić z nich atut.

 

 

 

 

Konkurs z marką Anataka – Wiosenne trendy – WYNIKI

 

Przepraszamy, że wyniki ogłaszamy dopiero w dniu dzisiejszym, ale ilość nadesłanych prac przerosła nasze oczekiwania i mieliśmy bardzo trudny wybór.
Bardzo dziękujemy za wszystkie prace, niestety możemy nagrodzić tylko trzy.
Nagrodę główną zestaw biżuterii otrzymuje Pani Martyna Sochala

“Wiosenne tredny w tym roku są odzwierciedleniem tego co lubię. Jest z czego wybierać- przede wszystkim eksplozja kolorów- zbiór wszystkich modnych barw z kilku sezonów-moje ukochane pastele-pudrowy róż, błękit, pistacja. Wystąpią też oranże, a nawet neony-czyli modne będą delikatne jak i mocne barwy. Co kto lubi. Na salony wraca czerń i biel, najrozmaitsze paski, kraty, szachownica- to podobno absolutny must have tego sezonu. Amatorki szaleństwa, wzorów, rozmaitości tkanin też znajdą coś dla siebie-dominować będą kwiaty, mieszanki kolorów i wzorów. Czyli podsumowując-każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie jednak szczególnie urzeka trend pastelowych kolorów. Można łączyć je z delikatnym deseniem kwiatowym. Pastele są dziewczęce i słodkie a jednocześnie klasycznie piękne. Dla siebie wybieram właśnie ten styl, czuję się w nim świeżo, lekko, jasne kolory przepełniają mnie optymizmem. Odzwierciedlają mój pogodny ale spokojny charakter. Pasują do wielu innych barw i świetnie się komponują z większością mojej garderoby. Także mój absolutny must have na ten sezon to pastele, szczególnie pudrowy róż-bo ten kolor jest moim faworytem. W załączniku przesyłam przykład stylizacji pełnej pastelowych barw, idealny dla mnie.:) “

Wyróżnienia otrzymują Pani Bernadeta Bomba oraz Pani Dagmara Sochala

Serdecznie gratulujemy i prosimy o przesłanie danych: imię, nazwisko, adres, telefon na adres konkurs@anataka.pl z dopiskiem KONKURS
ANATAKA