MATKI I CÓRKI

 

Dzień Matki to jedno z piękniejszych świąt. Obchodzony w różnych krajach w różnym terminie, ale zawsze w najpiękniejszym miesiącu – w maju. Mamy można obdarować wiosennymi bukietami – konwaliami, peoniami, irysami. Moda też zna doskonałe matyczno-córczane związki. Jeanne Lanvin rozpoczęła swoją karierę od szycia sukienek dla córki Marguerite, która była ich doskonałą reklamą. Madame Lanvin projektowała i szyła stroje dla dziewczynki, plisowane ubranka ozdobione angielskim haftem przyciągały zamożne klientki. Kobiety pragnęły podobnych strojów dla swoich dzieci, a także dla siebie. To stało się impulsem do stworzenia linii dla matek i córek. Szybko zyskała grono wiernych wielbicielek, które pokochały ją za elegancki, kobiecy styl. Śpiew córki, która została znaną śpiewaczką operową (niestety nie poszła w ślady utalentowanej matki) stał się inspiracją do skomponowania zapachu Arpège produkowanego do dziś.

Siostry Fendi tworzą imperium – znaną włoską markę założyła Adele Casagrande, w 1918r. otworzyła w Rzymie sklep z wyrobami ze skóry, wychodząc za mąż za Edoardo Fendi zmieniła nazwę firmy na Fendi, później jej schedę przejęły córki, Paola kierowała działem kuśnierskim, Carla szefowała, Franca odpowiadała za wizerunek i promocję, Alda za atelier projektowe, a Anna zajmowała się działem wyrobów skórzanych. Historia ta byłaby dobrą kanwą powieści lub scenariusza filmowego. W roli głównej trzy pokolenia silnych kobiet. Z powodzeniem prowadzą firmę do dzisiejszego dnia, dzieląc się obowiązkami. Jedną z nich jest Sylvia Fendi, dyrektor kreatywna ds. akcesoriów. Jak sama mówi, jej życie od dziecka związane było z firmą, mając 5 lat już przychodziła do firmy, przyglądała się ciotkom i mamie przy pracy. Ale jak wspomina największy autorytet miała babka Adele. Do słynnych dzieł Sylvii należą torebki Baguette, Jour, Peekaboo, Spy. To już trzecie pokolenie związane z domem mody Fendi. Sylvia Fendi jest już babcią, czyżby rosły kolejne kontynuatorki dzieła prababaki Adele?

Sonia Rykiel – prowadziła butik, będąc w ciąży poszukiwała atrakcyjnej odzieży dla siebie. Nie znajdując zadowalającej oferty sama zaczęła projektować swoje słynne dzianiny.  Swoją wiedzę zdobywała prując wszystko, pokazując szwy i likwidując podszewki. Nowości w wydaniu Rykiel szybko spodobały się kobietom. Firma nie tak dawno obchodziła jubileusz 40-lecia, na koniec pokazu pokazały się autorki tego sukcesu, matka i córka – silna i pełna kobiecego wdzięku Sonia oraz młodsza latorośl Natalie, od zawsze stanowiąca inspirację dla matki. Od 1975r. pracuje w rodzinnej firmie. Stella McCartney jest dzieckiem nie mniej znanych rodziców. Lindy i Paula McCartney’ów. Znani w branży muzycznej, ona była też fotografem, autorką książek kucharskich dla wegetarian, obrończynią zwierząt. Córka przejęła po niej styl życia, znana jest ze swojego ekologicznego podejścia do mody i życia, nie używa naturalnych skór, jest też  wegetarianką. Założyła własną markę kosmetyków ekologicznych. Jej aktywność zaowocowała współpracą z firmą Adidas, a w ubiegłym roku zaprojektowała stroje dla brytyjskiej ekipy olimpijskiej. Matka trójki dzieci, które zainspirowały ją do stworzenia linii dla dzieci. Wcześniej zaprojektowała udaną kolekcję dla marki GAP. W obu kolekcjach wykorzystuje swoje matczyne doświadczenia. Projektuje dla dzieci od wieku niemowlęcego do 12 roku życia, ubranka zachwycają świeżością.

Córka Kate Moss – Lila Grace, jest nie tylko dzięki mamie doskonale ubrana, zgodnie z najnowszymi trendami, ale jak twierdzi mama nie zacznie kariery modelki wcześniej niż w wieku 21 lat, teraz bierze udział w pokazach charytatywnych i szkolnych. Ale razem pozowały dla sesji w amerykańskim Vogue’u. Cóż może piękna córka powtórzy karierę sławnej mamy?

Kolejna sławna mama dbająca o karierę córki to Madonna, gwiazda popkultury doskonale wie, że moda to dobry biznes. Sama projektowała dla H&M. Córka Lourdes projektuje ubrania, bierze udział w sesjach zdjęciowych, jej nazwiskiem jest sygnowana linia kosmetyków dla nastolatek. Wspólnie zaprojektowały młodzieżową linię odzieżową pod nazwą „Material Girl”.  Linia ich odzieży łączy dwa różne style, tworzy pomost pokoleniowy między matką i córką, w kolekcji  nie  zabrakło skórzanych, koronkowych elementów, mini spódniczek, dla których inspiracją stał się legendarny teledysk. Dumna mama podkreśla niezwykłą kreatywność młodziutkiej projektantki. Sama Madonna korzysta z jej stylizacji.

Anna Wintour najbardziej znana redaktorka mody, szefowa amerykańskiego Vogue’a pokazuje się  ze swoją córką. Bee Schaffer (rocznik 1987) myśli jednak nie o karierze w świecie mody, ale raczej o byciu prawnikiem. Swoje marzenia zdradziła w słynnym dokumentalnym filmie „The September Issue”. Na razie została osobistą asystentką komika Ricky Van Veena. Inna redaktorka mody, z teamu Vogue’a, Carine Roitfeld marzy o karierze swojej córki w branży mody. Julia Restoin-Roitfeld (rocznik 1980) zna dobrze świat mody, chodziła z mamą na pokazy, skończyła kierunek zarządzanie modą. Nie wie co chce robić przez resztę życia, ale teraz sprawdza się w roli dyrektora artystycznego marki Rock&Republic, w której odpowiada za kampanie reklamowe, sesje zdjęciowe. Sama też lubi pozować przed aparatem, stała się twarzą zapachu Toma Forda – Black Orchid, a później zapachu Jil Sander, promowała ubrania marki Mango. Może córki nie podążają ścieżką kariery ich słynnych mam, ale zdjęcia ich pojawiają się równie często, a styl jest komentowany.

Ja lubię markę Comptoir des Cotonniers, francuska marka, która promuje się przez zdjęcia matek i córek. Ich sesje reklamowe pokazują zwyczajne osoby w rodzinnych układach mających na sobie proste ubrania, z naturalnych surowców.

W Polsce też mamy przykład mamy i córki związanej z modą, Teresa Rossati często zapraszała swoją córkę Weronikę na wybieg. Dziecko było najlepszym ambasadorem jej kolekcji.

Jak widać udane związki matka-córka sprzyjają modzie. A jeszcze nie zapominajmy o wielu matkach kibicujących, wspomagających swoje dzieci w świecie mody. Warto im podziękować w tak pięknym dniu. Matka Alexandra McQueen’a zawsze go wspierała, jak jej zabrakło, życie straciło sens.

 

 

 

JIL SANDER WIELKI COME BACK

 

Nie ukrywam, że królowa minimalizmu jest moim guru mody. Ikona stylu i legenda mody. Niemiecka projektanta, rocznik 43, ma tytuł projektanta inżyniera, właściwie nazywa się Heidemarie Jiline Sanderborn. W 1967r. założyła swój dom mody, skracając swoje nazwisko do Jil Sander, pierwszy pokaz w Paryżu w 1975r. to pierwsza prezentacja minimalistycznej kolekcji nie podążającej za trendami, nazwana została chirurgiem precyzji. Jej styl określany był mianem minimalistycznym, intelektualnym. Było to ocieplenie relacji między profesjonalizmem, a szykiem. Hołd złożony formie i perfekcji, łączący luksus z formalną elegancją. Umiejętnie połączyła wielkie krawiectwo  z trendami i stworzyła swój własny, rozpoznawalny styl. Jest mistrzynią formy. Wszystkie jej projekty opierają się na geometrycznej prostocie kroju, braku ostentacyjnych detali, doskonałej jakości, jakości, tkaninach, szlachetnej kolorystyce. Początkowo została redaktorką mody. Ubrania, które dostawała na sesję jej się nie podobały. Sama zaczęła chodzić do fabryk i manufaktur objaśniając czego potrzebuje, jej pomysły były realizowane na potrzeby magazynów mody. Ale producenci widząc potencjał młodej dziewczyny pytali o to, co by sama zaprojektowała. Wiedziała, że chce projektować dla wyzwolonej kobiety, która porusza się z wprawą w różnych światach. Jil Sander stworzyła portret nowoczesnej kobiety i dla niej chciała projektować. Mimo, iż zaczęła pod koniec lat 60 to spektakularny sukces przyszedł w latach 90. Wraz z rodzącą się modą na prostotę, skromność i elegancję.  Twarzą kampanii często była Małgosia Bela.

W 1998 roku Jil Sander podjęła współpracę z Pumą, niemiecką marką produkującą odzież sportową.

 Osiem lat temu Jil Sander opuściła swój dom mody. Nie udało się pogodzić jej wizji z wizją inwestora, którą była Grupa Prady. Nowe czasy, nowa ekonomia wymusiły zmiany. Wróciła po pół roku, co świat mody przyjął z entuzjazmem. Ale tej sytuacji nie udało się utrzymać. Koncern oczekiwał obniżenia kosztów, co wiązało się ż obniżeniem jakości, a ona myślała o dalszym rozwoju.  Konflikt wymusił odejście. Jil Sander odsunęła się, jej miejsce zajął zdolny Belg, Raf Simons. Był godnym kontynuatorem dzieła Jil Sander, nie zmienił jej idei, minimalizm w najlepszym wykonaniu pozostał znakiem rozpoznawczym tego domu mody, uszanował przejęte dziedzictwo. Do surowego minimalizmu wprowadził elementy kobiece. W ubiegłym roku świat mody zelektryzowała wieść, że Raf Simons obejmuje kierownictwo artystyczne domu mody Dior. Po ekstrawaganckim, szalonym Johnie Galliano to była duża zmiana. O co najmniej 360 stopni. Po prezentacji pierwszej kolekcji Raf Simons został uznany za najlepszego kontynuatora idei Christiana Diora, który wprowadzi szacowny dom mody w nowe czasy. Wakat w Jil Sander stał się impulsem do zaproszenia do powrotu samej założycielki. Kto jeśli nie ona poprowadzi swoją markę najlepiej w tych trudnych latach? “Bardzo się cieszę na ten powrót. To jak powrót do domu po podróży. Marka Jil Sander w naturalny sposób stała się częścią mojego życia i odwołuje się do mojej wyrafinowanej, ale bardzo współczesnej estetyki. Trendy zmieniały się, co sezon, ale samo serce marki zawsze pozostało takie samo.” Niemiecka projektantka wróciła do swojego domu mody dojrzalsza, mądrzejsza. Jest spełnioną kobietą, spokojniejszą, już nie poświęca każdej chwili pracy. Ma określoną wizję i nie zamierza ustępować. Na zdjęciach wygląda wreszcie na wyluzowaną, szczęśliwą kobietę. Wyprzedzała czasy, w których żyła. Dzisiaj mówi, że obecna moda wygląda tak, jak sobie ją wyobrażała 50 lat temu. Wielu sceptyków nie wierzyło, że stara projektantka sprawdzi się ponownie. Ale jej pierwsza kolekcja na nowy, wiosenny sezon pokazał, że potrafi jeszcze wnieść powiew świeżości. Następna była spektakularnym sukcesem i dowodem, że nawet projektant z metryką powyżej 30 lat może zachwycać nowym spojrzeniem. W wywiadzie dla magazynu ELLE mówi o tym, jak wiele ma miłości dla tej marki, że cieszy się  z powrotu i wierzy, że dom mody znów rozkwitnie pod jej rządami. Chociaż po ogłoszeniu, że Jil Sander wraca do swojego domu mody pojawiła się fala złośliwych komentarzy dotyczących wieku projektantki. Według niej wiek o niczym nie świadczy jeśli nie stoi za tym dorobek wielu twórców mimo wieku jest kreatywnymi do końca, znany architekt Oscar Niemeyer zmarł w wieku 104 lat, do końca tworzył a sześć lat przed śmiercią ożenił się. Wiek nie jest teraz wyznacznikiem, tylko rozum. W domu mody czuje się jak u siebie. Trudno jej było po odejściu znaleźć miejsce dla siebie, postanowiła wykorzystać ten darowany czas dla siebie. Zainwestować w swój rozwój i relaks. Dużo podróżowała, bo nigdy nie miała na to czasu. Czytała i pielęgnowała ogród. Zdecydowała się na podjęcie współpracy z japońską marką Uniqlo. Sama mówi:” W czasach kryzysu ludzie wybierają prostotę i skromność. Nie chcą się przebierać, ani stroić”. (ELLE , nr 224/2013) Nawet jeśli za tą prostotę muszą sporo zapłacić. Projektowała modele, które zalicza się do klasyków mody. Jej biała bluzka porównywana była do obrazu „Czarny kwadrat” Malewicza. Jej zawsze chodziło, żeby nadać nowe znaczenie i nowy wygląd temu, co znane. Osiągnąć subtelną nowoczesność, która zwraca uwagę dopiero na drugi rzut oka. Jej ubrania wyróżnia pozorna prostota, nie emanująca wyzywającą widowiskowością, seksualnością, ale po przymierzeniu, dokładniejszemu obejrzeniu rzeczy te zaczyna się doceniać. Ubrania do noszenia, nie starzejące się, nie przemijające jak sezonowe trendy, a przede wszystkim Jakość, jakość materiałów, jakość wykończeń, które wracają wiarę w kunszt krawiectwa. Sama mówi o swojej pracy: „Chodzi przede wszystkim o proporcje, struktury. Jestem człowiekiem formy. Najwięcej czasu zajmuje mi przełożenie trójwymiarowej formy na tkaninę”. „Jestem przekonana, że prostota może być luksusowa. Jedna szklanka wody nie równa się kolejnej. Pierwsza może tylko zaspokoić pragnienie, druga zupełnie usatysfakcjonować. W Japonii, ludzie dostrzegają tę różnicę. Detale są wszędzie tutaj. Wyzwaniem dla mnie jest połączenie wysokiej jakości z marką, która słynie z dostępnych cen: jakość dla każdego” powiedziała Jil Sander.

BIEGAM, BO LUBIĘ

 

Z różnych powodów coraz częściej bywam na spacerach. Nawet można to nazwać regularnymi wizytami w parku. I z małym zaskoczeniem, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu obserwuję kolejną modę. Po tzw. kijkach (nordic walking), rolkach przyszła moda na bieganie. Biegających coraz częściej można  spotkać w polskich miastach, parkach, lasach. Biegają ludzie w różnym wieku. W grupach, parach, samotnie. Biegają zawodowcy i amatorzy, początkujący i zaawansowani. Biegający to nowa grupa społeczna. Uliczne biegi biją rekordy popularności. Udział w nich jest motywacją do podjęcia treningów. BIEGAM, BO LUBIĘ. Zacząć biegać to jak zacząć nowe życie. Oczywiście to jeden ze zdrowszych trendów. To nie tylko kolejny sposób na lepsze ciało, poprawę kondycji. Nawet jeśli po pierwszych 500 metrach serce niespokojnie bije. Początki są trudne, więcej się idzie niż biegnie. Najważniejsze są konsekwencja i systematyczność. Bieganie pomaga wrócić mięśniom utraconą sprawność, a myślom uporządkować. Bieganie często staje się terapią. Na stres, problemy w pracy, niechcianą miłość. Może na początek wystarczą adidasy i dres. Na początek. Ale obserwując biegaczy, widzę, że obowiązują pewne standardy, normy. A wręcz nie wahałabym się powiedzieć, że trendy. Tutaj nie tylko chodzi tylko o to, żeby lepiej się biegało, ale ważny staje się sam wygląd, ubiór, sprzęt. Bieganie nie jest najtańszą modą. Trzeba zainwestować w sprzęt. Moda modą, ale przede wszystkim o komfort, który może zapewnić profesjonalny sprzęt. I nie jest to paradoks, że strój ułatwia bieganie. Każdy się orientuje, że buty muszą być zaprojektowane specjalnie do biegania, uwzględniając określone podłoże. No cóż, zły wybór może nam zaszkodzić. Biegać można różnie. Ale modne stało się bieganie w parach, grupach. Pary mogą być jednej płci lub mieszane.  Cóż początkujący biegacz wiedzieć powinien? Przede wszystkim powinien postawić sobie cele, wydłużać kolejne dystanse, które przybliżają do świetlanego celu. Po drugie należy zainwestować w sprzęt. Poza modą należy zwracać uwagę na jakość kupowanych rzeczy. Dobry sprzęt ułatwia uprawianie sportu, bo trudno biegać, kiedy pot gości na naszych plecach. Warto zainteresować się specjalistyczną odzieżą wykorzystującą najnowsze technologie, oddychające, wchłaniające pot. W nowoczesnych ubraniach dominują intensywne kolory, to nie tylko moda, ale też bezpieczeństwo – zapewniają lepszą widoczność. Biegaczom przyda się kilka wskazówek dotyczących kompletowania odzieży, na co należy zwrócić uwagę:

-  warstwowość – koszulka, bluza, bo można coś zdjąć,

-  bielizna odprowadzająca pot, nie mam nic bardziej nieprzyjemnego niż koszulka klejąca się do pleców,

-  skarpety, niby mało ważna część garderoby, ale warto jej poświęcić uwagę,

-  koszulka bliska ciału musi zapewnić mu komfort, bawełniana nie jest najlepszym pomysłem, mokra klei się do ciała, warto zainwestować w koszulkę, która dzięki nowoczesnym technologiom zapewnia odprowadzenie wody na zewnątrz, warto rozejrzeć się za koszulkami wyposażonymi w funkcjonalne kieszonki. Jak choćby te z kieszonkami na iPoda,

-  legginsy – o różnej grubości, na różne pory roku, o różnych długościach, przylegające do ciała, ale zapewniające komfort skórze to niezbędny element,

-  bluza, kurtka przyda się  w każdych warunkach, zawsze można ją zdjąć, a musi nam zapewnić ochronę przed niesprzyjającymi warunkami pogody,

- czapka, opaska mogą się przydać, ale nie są niezbędne.

Projektantka lubiąca bieganie to oczywiście Stella McCartney dla Adidasa, można skompletować ładny i praktyczny ekwipunek.

Bieganie można połączyć z miłością do mody. Stella McCartney w kolekcji dla Adidasa zaprojektowała stroje do biegania z nadrukiem w panterkę świecącym w ciemności. projektantka wyjaśnia, że chciała połączyć stylowe wzornictwo z praktycznymi względami. Wiele osób, zwłaszcza w mieście, biega po zmroku, dlatego ważne jest, aby sylwetka biegacza była widoczna z daleka.

Najważniejsze i tak są buty, ich wybór jest uwarunkowany nie tylko komfortem, ale przede wszystkim podłożem, na którym będzie użytkowany. No i teraz czas na gadżety, które sprawdzają się podczas godzinnych tras. Mp3, GPS, pulsometr, najnowocześniejsze technologie pomogą nam opracować optymalne trasy, nie zgubić się w terenie i policzyć naszą kondycję.

Bieganie jest popularne nie tylko wśród zwyczajnych ludzi. Przygotowanie do startu w triatlonie stało się ostatnio modne wśród artystów. Maciej Stuhr i Borys Szyc planują start w triatlonie, intensywnie się do tego przygotowując. Śledzimy z zainteresowaniem ich zmagania sami inwestując w swoją kondycję. Bo przecież bieganie to także okazja do poznania interesujących osób. Przypominając scenę z popularnego serialu „Sex w wielkim mieście” – fanką biegania była Charlotte York, a bieganie było okazją do poznania faceta. Będąc w ciąży zarzuciła bieganie, które było częścią jej życia, ale udało się pokonać fobie, wróciła do biegania, nawet mając przed sobą brzuszek. Coś w tym bieganiu musi być…  Może warto zainteresować się tym trendem?

 

MISSONI NIEZWYKŁA HISTORIA

 

Weekend majowy nie sprzyja poważniejszym dywagacjom na temat mody, więc proponuję miłosną historię, co prawda nie jest rodem z Harlequina, a wydarzyła się naprawdę. Missoni to historia o miłości, sławie, niezależności.

Dom mody Missoni znany jest dzięki swoim charakterystycznym deseniom, kolorowym zygzakom, paskom, kwiatom przeplatających się ze sobą jak w kalejdoskopie.

Missoni obchodzi w tym roku jubileusz 60-lecia. To jeden z nielicznych  domów mody, w którym pasja, wzornictwo i miłość splata się ze sobą przez sześćdziesiąt lat. To marka, ale też styl życia, charakterystyczny dla osób ceniących aktywność, wolność, indywidualizm. A wszystko zaczęło się od miłości i na niej opiera się przez te cały czas. Ich historia mogłaby stanowić scenariusz filmowy. Ottavio Missoni przyjechał do Londynu w 1948 roku. Powód? Igrzyska Olimpijskie, jest nie tylko jednym z lekkoatletów (weteran wojny, arystokrata, cudowne dziecko lekkoatletyki startuje w biegu na 400m przez płotki), ale też zaprojektował dresy dla włoskiej reprezentacji. Jest synem kapitana żeglugi wielkiej i dalmackiej hrabiny. I dalej już jest jak w romansie. Na słynnym Piccadilly Circus, gdzie znajduje się rzeźba Erosa spotyka Rositę Jelmini. Strzała boga miłości dosięga obojga. Rosita pochodzi z Lombardii, z małej miejscowości, w której jej przodkowie założyli fabrykę szali. swój talent plastyczny rozwijała pod okiem babci. Do Londynu przyjechała, żeby podszkolić swoją znajomość angielskiego, a znalazła miłość. Młodzi zakochali się i stali parą, aż do tej pory. Rok 2013 to dla świata mody jubileusz 60-lecia istnienia marki Missoni. A dla nich to powód do świętowania 60 rocznicy związku. Miłość i praca przeplata się w ich historii. Tworzą markę emanującą miłością, pasją, niezależnością. Kolorowe dzianiny autorstwa duetu Ottavio-Rosita stały się ich znakiem rozpoznawczym, zaczęły podbijać świat. W 1967roku wywołali skandal na pokazach we Florencji. Rosita poleciła modelkom zdjąć biustonosze, które prześwitywały przez delikatne sukienki z połyskliwej lamy. W światłach reflektorów modelki wyglądały jakby były nagie. “Afera stanikowa” przyczynił się do rozgłosu młodej marki. Tai i Rosita nie byli już zapraszani na florencki fashion week, ale uznani zostali za projektantów o świeżym, nowatorskim spojrzeniu na modę. Ubrania przez nich projektowane pojawiały się na okładkach ELLE, Vogue, Harper’s Bazaar. Ich najlepszym PR była Anna Piaggi.
Od tej pory dzianina w charakterystyczne wzory stała się ich znakiem rozpoznawczym. Firma rozwijała się wraz z powiększającą rodziną. Vittorio, Luca i Angela to kolejne pokolenie w historii firmy. Dorastające dzieci przejmowały część obowiązków w firmie. W latach 90. Rosita straciła zainteresowanie modą. Jednak nie chciała przechodzić na emeryturę. Wymyśliła projekt Missoni Home, sama kochała swój dom i widziała, że to dzieło wymagające stałych zmian. Marka Missoni Home oferuje całość wyposażenia wnętrz – tkaniny, pościel, ręczniki, koce i wreszcie meble. Wszystko w charakterystycznych dla Missoni wzorach i kolorach. Przedmioty do wnętrz i urok aranżacji można podziwiać w hotelu Missoni w Edynburgu. Rosita licząca sobie ponad 80 lat jest jedyną projektantką linii Home, córka Angela objęła stanowisko dyrektora artystycznego domu mody Missoni. Wprowadziła markę w nowe czasy. Ale już szykuje się kolejna następczyni. Córka Angeli, piękna Margherita porzuciła aktorstwo i wkroczyła do rodzinnego imperium z impetem. Została twarzą i ambasadorką marki. Ale na tym nie poprzestanie, wnuczka Rosity postanowiła sprzedać ponad 70 elementów swojej garderoby. Dochód ze sprzedaży ubrań z jej prywatnej garderoby zostanie przekazany na rzecz fundacji Orphan Aid Africa. Wśród rzeczy przekazanych przez Margheritę Missoni znajdują się niepowtarzalne ubrania vintage z logo Missoni. Gratka dla miłośników kolorowych zygzaków. Dziedzictwo zobowiązuje. Zresztą ma dobre przykłady – Ottavio ma już 93 lata, a nadal pracuje i cały czas jest kreatywny, a Rosita projektuje dla linii Home. 

PS ostatnio prasę obiegły zdjęcia Kate Middleton w płaszczu Missoni – podczas obchodów jubileuszowych. nie mogło być lepszej reklamy. 

PS. jednak najpiękniejsze historie miłosne nie mogą obejść się bez tragedii… Nawet ród Missoni nie ominęła tragedia, w styczniu zaginęła awionetka, którą z urlopu wracali Vittorio, zarządzający marką, z żoną i synem.