ROYAL BABY I INNE MANIE

 

Miałam nie podejmować tego tematu, bo chyba już wszyscy o tym napisali. Niewątpliwie jest to najgorętszy temat tego lata. I chyba jest to najsłynniejsze dziecko na świecie. Nawet przed urodzeniem wzbudzało sporo zainteresowania. Wiele ludzi zarobiło lub straciło na nim pieniądze. Zakłady bukmacherskie przeżywały oblężenie – przyjmowano zakłady o płeć, imiona, datę urodzin, szkołę, studia. Mania zwana „royal baby” opanowała całą Wielką Brytanię. I nie tylko. Turyści odwiedzający Londyn w tym czasie mogli (podejrzewam, że jeszcze mogą) zakupić pamiątki wydane specjalnie na okazję narodzin nowego potomka. Kiedy królewskie dziecko przyszło wreszcie na świat zdjęcia kolejnego członka rodziny obiegły cały świat. Myślę, że to nie koniec spekulacji na jego temat. Angielska, rodzina królewska pomimo przestrzegania zasad tajności jest jedną z rodzin wzbudzającą najwięcej ciekawości. Wydaje się, że Anglicy traktują ich jak dobro narodowe, o które się dba, ale też nim się interesuje. Królowa Elżbieta II jest najdłużej panującą monarchinią. Ale jej dzieci, synowe przysparzają wielu problemów. Karol i księżna Diana, Sarah Ferguson i Andrzej… Nadzieja na poprawę wizerunku to małżeństwo Williama z Kate Midddleton. Bo już jego brat, Harry nie jest tak spokojny – afery z jego udziałem są liczne, paparazzi to wykorzystują chętnie publikując jego wypowiedzi i zdjęcia, jak te ze słynnego balu przebierańców w Domu Highgrove, na który przebrał się w nazistowski mundur, wkładając opaskę ze swastyką na ramię, czy z hotelu w Las Vegas. Powszechnie uważa się, że to William w przyszłości obejmie brytyjski tron. Zainteresowanie jego małżonką jest ogromne, od poważnej prasy, internet po bulwarową. Cały świat wiedział o ich rozejściach i zejściach. Zaręczyny stały się niezwykle intratną imprezą – pierścionek zaręczynowy był powielany w tysiącach interpretacji i wersji cenowych. Każda jej kreacja jest publicznie omawiana, naśladowana. Porównywana do Diany. Czy będzie kreowała swój styl? Na razie i tak ją naśladują miliony nastolatek. Podobne zainteresowanie dotyczy jej siostry Pippy Middleton.

Różne manie ogarniają różne grupy.

Logomania i No Logo – dwie skrajnie różne postawy obowiązujące w różnych grupach. Biblia tych, co nie chcą pokazywać metek. Niektóre marki nie lubią epatować wyraźną metką. Stało się to symbolem złego gustu, szczególnie w czasach kryzysu. Ostentacyjny luksus nie jest w modzie.  Ale przecież kilka przedmiotów możemy rozpoznać nawet nie po logotypie – torba Chanel 2.55, trench Burberry, torba Birkin. Przedmioty godne pożądania. Modele vintage rosną w cenę jak dzieła sztuki.

Ekomania – czyli moda na ekologię, pod różnymi postaciami.  Przede wszystkim ekologiczna żywność, coraz częściej mówimy o żywności polskich, małych producentów, robioną wg sprawdzonych, dawnych receptur. Powraca się do własnoręcznie hodowanych warzyw i ziół, sami pieczemy chleb i robimy sery, modne hobby to zakładanie pasieki. Eko żywność można zamawiać w sieci, w końcu żyjemy w XXI w., ale polubiliśmy chodzenie na rynki, bazarki, wolimy sami wybierać, oglądać, wąchać. W stolicy powstało kolejne miejsce (Le Targ i Koszyki w Warszawie), gdzie można kupić wyroby lokalnych producentów. Popróbować, porozmawiać, poznać – inne budowanie relacji klient-producent. Lokalni producenci stają się znani z nazwisk, które sobie nawzajem przekazujemy. Moda na zdrowe produkty zatacza coraz szersze kręgi, ale po zdrową żywność można pojechać do zwykłego rolnika. Na Żoliborzu modne stały się śniadania w parku, gdzie kupujemy lokalne specjały od lokalnych producentów.

FBmania – portale społecznościowe, jak Facebook, Nasza Klasa, Twitter, Instagram to nazwy goszczą coraz częściej w naszym słowniku, to nasze życie, życie w wirtualnym świecie, ale jesteśmy od niego uzależnieni, co chwila sprawdzamy kto dodał nowy wpis, dorzucany swoją lokalizację, umieszczamy na tych profilach swoje zdjęcia, nawiązujemy znajomości, kontaktujemy się, piszemy co robimy i co myślimy. Udostępniamy swoją prywatność na forach publicznych. Skąd ten ekshibicjonizm emocjonalny w nas? Nie masz profilu na FB? To jak egzystujesz? Brak dostępu do WiFi to już tragedia. IPody, IPady to powszechnie lubiane i używane gadżety. Musimy je mieć, w końcu jesteśmy ludźmi XXI wieku. Nie wspomnę już o życiu życiem innych, to też lubimy stąd popularność plotkarskich portali, czy plotkarskich gazet. Namnożyło się tego. Dnia nie starcza, żeby wszystko sprawdzić.

Ja też mam manię na słońce. Lubię ciepłe dni i lekko opaloną skórę. Ale opalenizna to też mania. Nawet uzależnienie. Wielbiciele brązowej skórki korzystają z dobrodziejstw solariów, niektórzy ponad normę. Mania zdrowej, opalonej skóry dopadła też polityków.

Pozostaje jeszcze mania wielkości. Ale to temat na inny wpis.

ANNA MARIA

 

Magii tej piosenki (śpiewanej przez Czerwone Gitary, tekst Seweryna Krajewskiego) ulegałam będąc nastolatką, kiedy przy ognisku przystojny druh wykonywał ten utwór na gitarze. Nie było dziewczyny, której nie zakręciłaby się w oku łezka i każda rozmarzonym wzrokiem wpatrywała się w wykonawcę. Utwór połączył kilka znajomych mi par. Przynajmniej na kilka randek. Anna Maria Jopek to moja ulubiona piosenkarka – jej charakterystyczny głos towarzyszy mi w ważnych chwilach.

Mam sentyment od tego imienia. Anna, Hanna, Joanna, Marianna. Wszystkie mają w sobie podwojone litery A i N. Reszta jest tylko dodatkiem. Poważna Anna może być Andzią (jak w piosence Oddziału Zamkniętego o Andzi, która przyszła nie wiadomo skąd i zawróciła w głowie), Anulą (rola Elżbiety Góralczyk w popularnym serialu „Wojna domowa”), Anusią (enigmatyczna postać z Trylogii – Anusia Borzobohata-Krasieńska), Aneczką (tytułowa bohaterka powieści Hanki Lemańskiej). Zdrobnienia lubiane i nienawidzone. Św. Anna (matka Maryi) jest patronką szczęśliwych małżeństw, dzieciństwa, matek, wdów, a także m.in. krawców, koronkarzy, piekarzy, wysłuchuje modlitw o poprawę pogody, znalezienie zagubionych rzeczy. Pamiętam jak zaczytywałam się w losach Ani z Zielonego Wzgórza. Była przez moment moją idolką. Kolejne tomy pochłaniałam z wypiekami na policzkach. Myślę, że większość młodych dziewczątek marzyło, żeby być do niej podobną. Co oznacza imię Anna? Dla mnie znaczy wiele – ciepło, zrozumienie, pomoc, przytulenie, motywacja. W hebrajskim Hannah to wdzięk i łaska.

Czy imię determinuje życie? Słynna Anna Boleyn nie miała łatwego życia, była drugą żoną Henryka VIII, matką Elżbiety I, odmawiając przyjęcia tytułu Oficjalnej Kochanki Króla wzmogła tylko zainteresowanie Henryka. Dla niej porzucił Katarzynę Aragońską. Ale ich miłość nie trwała długo. Król miewał romanse, po nieszczęśliwym poronieniu popadła w niełaskę. Co tylko przypieczętowało jej tragiczny koniec – sfingowany proces, sfałszowane zarzuty o cudzołóstwo i zdradę stanu, zakończony ścięciem głowy. I przecież to księżniczka Anna spadła z konia (piosenka wykonywana przez Marylę Rodowicz), chociaż córka królowej Elżbiety z powodzeniem startuje w Igrzyskach Olimpijskich.

Anna Jantar miała miłość, szczęście, karierę – wszystko to szybko się skończyło, mając 29 lat zginęła w katastrofie samolotu w Lasach Kabackich. W tym roku w Polsce święci triumf popularności serial o Annie German (miała niezwykle rzadko spotykany typ głosu, mogła śpiewać lirycznie i dramatycznie). Zmarła na nowotwór, będąc u szczytu popularności, kariery. Wcześniej filmowy hit w byłych republikach radzieckich. Piosenkarka jest teraz wspominana, a aktorka grająca jej  rolę jest z nią utożsamiana. Czy te wszystkie wydarzenia wpłyną na popularność tego imienia wśród nowo narodzonych dziewczynek? Czyżby imię determinowało życie? Czy Anny muszą kończyć tragicznie?

Moda ma też swoje słynne Anny. Rządzą modowym królestwem. Słynna Anna Wintour – naczelna amerykańskiej edycji Vogue – demoniczna postać, którą pokazano w krzywym zwierciadle w książce i filmie „Diabeł ubiera się u Prady”, jest wyrocznią w świecie mody, jej zdanie decyduje o losie projektantów. Nie przychodzi na wszystkie pokazy, wybiera tylko swoich ulubieńców. Inna Anna, słynna Włoszka Piaggi – zrewolucjonizowała świat mody, była jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci świata mody, niezwykła, błyskotliwa, mimo wieku żywo interesująca się najnowszą modą, aktywna. “Ona jest poetką mody. Sama jest poezją” – dodaje  jej przyjaciel, fotograf Bill Cunningham. Od ponad 40 lat zajmowała się modą i pisała o niej – jako dziennikarka, dla włoskiej edycji “Vogue’a” ( pracowała tam od 1988 r.) i jako zdolna pisarka. W świecie mody była wyrocznią, a jej komentarze, recenzje mogły stanowić o być albo nie być projektanta. (więcej w ubiegłorocznym wpisie o MM). Anna dello Russo (pracowała dla włoskiego Vogue’a, teraz dyrektor kreatywna japońskiego wydania) jest wielbicielką mody (ma specjalny apartament na swoje ubrania i dodatki), ona nią żyje. Swoją pasję przekuwa na sukces. W zeszłym roku zaprojektowała efektowne dodatki dla H&M. Jej stylizacje są komentowane, a sama jest często naśladowana. Prowadzi bloga, na którym możesz dowiedzieć się jak zapakować walizkę.

Anja Rubik – mimo, że swoje imię pisze inaczej, to nadal dla wielu pozostanie Anią. Jest nie tylko super modelką, twarzą wielu kampanii reklamowych. Wydaje magazyn 25, projektuje buty z Giuseppe Zanottim. Ma już kilka pomysłów na przyszłość. Świat mody mimo jej 30 urodzin nie zapomni o Anji.

Dwie projektantki o imieniu Anne – Anna Klein – amerykańska projektantka to u niej pracowała Donna Karan. I Anna Sui – kolejna Amerykanka w świecie mody, która połączyła styl punkowo-rockowy z romantyczną nostalgią. Pracowała dla wielu firm, w 1991 po raz pierwszy pokazała swoją kolekcję. Jej dom mody ma obecnie kilka linii – dla nastolatek i dla dzieci. Inspiracje do swoich kolekcji czerpie z niezwykle popularnego w Stanach serialu Gossip Girl.

I na koniec 3 ikony polskiej sceny – Anna Dymna, Anna Nehrebecka i Anna Seniuk. Każda prezentuje inny typ urody, ale każda emanuje niezwykłą energią, zmysłowością, urodą, mimo upływu lat. Annę Dymną pamiętamy jako niesforną Anię z „Kochaj albo rzuć”, uczącą dziadków świata. I niezwykle zmysłowa, choć nieszczęśliwa Barbara Radziwiłłówna, czy Marysia Wilczurówna w „Znachorze”. Teraz prowadzi fundację „Mimo Wszystko” i wspomaga wielu potrzebujących, jej uśmiech pomaga.

Anna Nehrebecka to typ Polki z 19wiecznych portretów, któż inny mógłby zagrać narzeczoną Borowieckiego – Ankę w „Ziemi Obiecanej”, rozhisteryzowaną nauczycielkę w „Nocach i dniach”, czy Marynię w „Rodzinie Połanieckich”?

Lek na zbolałe serce. Anna Seniuk (jest profesorem w szkole teatralnej) to kobieta z krwi i kości, rozbawiała Polaków rolą Madzi Karwowskiej w „Czterdziestolatku”. Anna Maria może wreszcie nie będzie miała smutnej twarzy.

WIELKI BŁĘKIT

 

Lato kojarzy się z lazurem, wielkim błękitem. Wymarzone wakacje nad morzem. Błękitna laguna. Kolor niebieski ma siłę przyciągania, wabi szczególnie w okresie letnim. Stąd może jego kariera rozwija się szczególnie teraz?

Projektanci polubili ten kolor. Fascynacją i inspiracją od kilku sezonów jest obraz Yves Kleina.

Wenus jego autorstwa też została pomalowana na ten kolor.

Nawet w trendach kolor ten zyskał nazwę od nazwiska malarza. Odcieni niebieskiego jest wiele, poprzez delikatne błękity, lazur nieba, aż po te bardziej intensywne, nasycone, aby na końcu spektrum wejść w odcień granatowy. Mogą być żywe, mocne lub jakby lekko sprane, wyblakłe na słońcu. To idealny kolor na lato. Sprawdzi się w każdym krajobrazie. Od nas tylko zależy jaki odcień wybierzemy. Możliwości jest wiele. Projektanci polubili kolor blue nie tylko w wydaniu dżinsowym. Niebieski na co dzień, w wersji casual i na wieczór, na plażę i basenowe party. W wersji total i w patchworkowych składankach. Sprawdza się nie tylko w wersji marine. Do tego robiącego wrażenie koloru przekonały się polskie gwiazdy.

Modne są plamy czystego koloru, ale warto zwrócić uwagę na druki w kolorze blue. Nie do końca oczywiste, niedopowiedzane, lekko rozmyte, jakby niebieski zanurzony w wodzie lub rozpuszczony. Znów powraca technika tye dye – nie tylko w modzie, ale też w designie. Patricia Urquiola zaprojektowała przepiękne dywany inspirowane tą znaną od dawna techniką farbowania. Wyróżnione nagrodą ELLE DECO, idealnie nadają się do letnich siedlisk. Kolor ten w designie ma długą tradycję. Indygo jest jednym z najdroższych barwników. Wspomnę tylko słynne fajanse z Delft (można je obejrzeć w oryginale w Nieborowie).

Podróżując po Portugalii nie omal na każdym kroku uwodzi nas czar słynnych azulejos. Są nimi zdobione domy, bary, kościoły. Są elementem charakterystycznym dla rzemiosła portugalskiego, pejzażu. W Polsce Mariusz Ochocki polubił intensywny odcień niebieskiego, stał się on znakiem rozpoznawczym deseni zdobiących ceramikę z Bolesławca.

Kolor niebieski dominuje w makijażu na ten sezon. Pojawia się na powiekach i paznokciach. Nawet w formie oryginalnej kreski, jak w make upach do kolekcji Micheala Korsa. Niebieskie cienie u Diora. Makijażyści lansują całą paletę niebieskich odcieni. Niebieski można zobaczyć u Armaniego, Cavalli, Anny Sui, Moschino.

Dla poszukiwaczy nowości w designie kilka propozycji w najmodniejszym kolorze, komplet pościeli, ale można zaszaleć wykorzystując ten kolor w meblach – regałach Montany, czy sofie Comforty (projekt słynnego Alessandra Mendiniego), czy sofie Antares.

Jeśli ktoś nie polubi niebieskiego w prostym wydaniu to może skusi się na falę za falą. Bo to już nie romatyczne falbanki, ale kaskada fal, w wersji nowoczesnej elegancji, okazałe, w jaskrawych kolorach. Proste sukienki ozdobione falbanami przy dekolcie, rękawach.

 

W kolekcjach Chloe, Gucci, Givenchy, Lanvin. Kirkwood proponuje buty z falbaną.

Jeśli nie uda nam się wyrwać nad morze, to możemy zafundować sobie erzac w postaci soli z Morza Martwego. Leżąc w wannie pomarzyć o błekitnej lagunie.

ZŁOTA OPALENIZNA I NIE TYLKO

 

Lato wyzwala w nas marzenia o pięknej, złocistej opaleniźnie. Nie traktujemy poważnie komunikatów dermatologów dotyczących szkodliwego działania słońca, o możliwości czerniaka skóry. W kurortach nadmorskich widuje się smażące się ciała od rana do wieczora. Większość z nas używa już kremy z  filtrem. Chociaż nadal wydaje nam się to fanaberią nie do stosowania w mieście. Skąd taka popularność złoto-brązowej cery? Moda na opaleniznę nie jest znana od dawna. Stosunkowo ma krótką historię. Jeszcze na przełomie wieków modna była białośnieżna cera, kobiety z wyższych sfer uważały ogorzałą cerę za przynależną plebsowi, ludziom z niższych sfer. Dopiero lata 20. wylansowały modę na opaleniznę. Proste, dające swobodę ruchów stroje, opalenizna i sportowa sylwetka uzyskana na kortach tenisowych i stokach narciarskich były wyznacznikiem modnej sylwetki. Coco Chanel jeździła do kurortów nadmorskich Deauville i Biaritz szukała inspiracji, podglądała stroje marynarzy, rybaków. Kąpała się w morzu z Boyem Capelem, zaprojektowała i wykonała nowoczesny strój kąpielowy – czarne szorty i góra w paski. Jako ówcześni celebryci szokowali, ich zdjęcie w morzu pojawiło się w prasie. Sama lubiła się opalać i lansowała modę na opaleniznę. Widząc zainteresowanie swoimi strojami, otworzyła butik w Deauville – sprzedając swobodne ubrania idealne w nadmorskich kurortach. Jej klientką była baronowa Rothschild. Później zaproponowała szerokie, białe spodnie i górę okrywającą biust, sama była najlepszą reklamą swoich projektów. Stworzyła także kostiumy do baletu Diagielewa „Le Train Blue” –była to prawdziwa parada strojów sportowych i kąpielowych.

Po II wojnie światowej młodzi ludzie polubili kąpiele, plaże i słońce. Opalenizna stała się symbolem młodości. Szalonych lat swingujących. Dzieci kwiaty opalały się nago. Opaleniznę polubiła Ameryka. Stała się wyznacznikiem pewnego statusu, powodzenia, pozycji. Symbol zdrowia i kariery (przypomnijmy sobie sztuczne opalenizny Kwaśniewskiego i Leppera). Nie mogąc uzyskać naturalnie efektu opalonej skóry wykorzystano sztuczny zabieg – czyli lampy solarne. Szybko i bez problemu można opalać się w licznie powstających solariach. Niektórzy nawet uzależnili się od opalania na łóżkach z lampami. Mimo ostrzeżeń lekarzy wiele osób korzysta  z nich bez umiaru. Alternatywą są samoopalacze pod różnymi postaciami, czy opalanie natryskowe. Nowe pokolenia są bardziej ostrożne, wraca moda na jasną cerę, muśnięcie słońca za pomocą pędzla i bronzera. Kostium bikini ma stosunkowo krótką historię, jeszcze na początku XXw. kobiety i mężczyźni na plażę wychodzili dość mocno odziani. Szalone lata 20. pozwoliły na bardziej skąpe kostiumy. Ale prawdziwa rewolucja nastąpiła po II wojnie światowej. 4 trójkąty stanowią obramowanie, podkreślenie stref erogennych. Twórcą bikini jest Louis Reard, który wpadł na pomysł skąpego kostiumu już w  1946r. Niestety żadna modelka nie chciała go założyć. Kolejny twórca bikini to Jacques Herm. Na majtki i biustonosz składały się po 2 trójkąty połączone sznurkiem do wiązania. Reard do reklamy bikini zaprosił striptizerkę, ale już po dekadzie Francuzki oszalały na punkcie bikini i opalenizny. Wiązało się to z rewolucją obyczajową, kultem młodości, gwiazdami filmowymi. Brigitte Bardot występowała nago na planie „I Bóg stworzył kobietę”. Bikini ozdabiane było sztucznymi kwiatami, motywami zwierzęcymi. W bardziej pruderyjnych Stanach Zjednoczonych bikini pojawiło się w l.60. Ale już we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii noszenie bikini było zakazane. Modę na bikini popularyzowały gwiazdy filmowe – Rita Hayworth w białym bikini na okładce magazynu Life, a Jayne Mansfield (jej atutem był niewątpliwie biust i blond loki) przyszła na bal odziana w bikini w lamparcie cętki. Na wielu zrobiła wrażenie Ursula Andress w filmie o Bondzie wychodząc z wody w skąpym kostiumie. Stroje kąpielowe Rudiego Gerneveicha (jednego z najbardziej radykalnych projektantów amerykańskich) przeprowadził eksperyment z rozbieranymi modelkami na pokazie w 1967r., a jego muza i modelka Peggy Mottiff zaprezentowała toples. Lata 70. Przyniosły kolejne zmiany, a właściwie stopniową redukcję trójkątów, minimalne majtki  w postaci stringów + 2 małe trójkąty ledwo przykrywające sutki. Dzisiaj, kiedy modne stało się opalanie topless (w niektórych krajach zakazane są plaże nudystów) bikini już nie szokuje.

Okulary słoneczne są częstym atrybutem letnich stylizacji. Ich zadaniem jest ochrona oczu, chociaż większość traktuje okulary jako snobizm mody. Już nie tylko okulary z widocznym logo, to raczej moda dla nieznających się. Teraz na topie są okulary marki Mykita – ręcznie robione.  Podobno Neron oglądając walki gladiatorów chronił oczy wypolerowanymi szmaragdami. Okulary polubili celebryci, gwiazdy, chroniąc się za nimi zdają się odcinać od całego świata, albo udają, że nie będą rozpoznani. Okulary słoneczne wymyślił już  w XIX w. Sam Foster. Kolejny krok milowy w historii okularów to firma Bausch&Lamb, która wprowadziła na rynek model Ray-Banów – Aviator z antyodblaskową powłoką. Twórcy zainspirowali się kształtem zielonych gogli dla lotników wojskowych. W latach 30 rynek okularów szybko się rozwijał, często w okularach pozowały, pokazywały się znane osoby. Po wojnie marki widząc w tym dobry biznes zaczęły wprowadzać własne modele. W kolejnych dekadach tendencje ewoluowały. Lata 50 przyniosły modę na szkła w kształcie kocich oczów, John Lennon spopularyzował modę na małe, okrągłe okularki nazwane właśnie lennonkami. Modne stały się też duże – tzw. muchy, w Polsce nosiła je Małgorzata Braunek.

Okulary stały się nieodłącznym atrybutem wielu osób, wręcz były z nimi utożsamiane – Jacqueline Kennedy, Elton John, Zbyszek Cybulski. Lata 80-90 to wyraziste, geometryczne formy, ciemne szkła. No i najważniejsze, nie wychodzą z mody – kultowy model Ray Banów Wayfarer. Warto go mieć. Nosili je …

Sycylia moje marzenie

 

Dzisiaj coś dla poszukiwaczy ciekawych miejsc, na wypad, na wakacje, tak po prostu, żeby przeżyć nowe, piękne  doświadczenia. Kierunek Sycylia. Włoska wyspa na krańcu buta. Gorąca wyspa. Inspiruje, pobudza do działania i miłości. Wyspa słońca.

Sycylia to przepiękne widoki, słońce, dobre owoce i warzywa, dojrzewające w słońcu pomidory, pomarańcze, starożytne zabytki i cuda natury. To też wiele osób znalazło tutaj swoją ziemię obiecaną, raj na ziemi. Wyspa skrywająca ogromne emocje, miłość, nienawiść. Para Elizabeth Taylor i Richard Burton to szaleńcza historia miłosna, jednym z ich ukochanych miejsc był sycylijska Taormina. Tutaj Elizabeth odbierała dwie, ważne dla niej nagrody filmowe, ale była też świadkiem małżeńskim kłótni. Do Taorminy przyjeżdżali w poszukiwaniu natchnienia pisarze, Goethe, D.H.Lawrance. Tennessee Williams. Wiele miejsc przez nich odwiedzanych istnieje do dzisiaj. Sycylię pokochała Wisława Szymborska.

Sycylia to wyspa, na której słońce gości przez 365 dni w roku, jedynie wzgórze Erice nie raz otaczają chmury. Spacerując uliczkami tego cudownego miasteczka mamy wrażenie, że poruszamy się w chmurach, bo obłoki przepływają obok nas. Sycylia znana jest z istnienia niechlubnej mafii sycylijskiej. 60 km od Palermo znajduje się słynne Corleone, siedziba prawdziwych mafiosów. Teraz, co prawda trudno ich znaleźć, ale legenda pozostała. Ślady jej działalności można spotkać w wielu miejscach, mimo, iż już nie istnieje. Nic dziwnego, że wyspa stanowiła doskonałą scenerię do filmowej wersji  „Ojca chrzestnego”. W małym miasteczku Savoca kręcono sceny do filmu Coppoli.  Miasteczko nadal wygląda jakby czas w nim się zatrzymał od czasów średniowiecznych.  Słynne Palermo ma swój niepowtarzalny klimat, wąskie uliczki, rodziny spędzające czas przed domami, krzyki, awantury to codzienność. Mężczyzni w białych podkoszulkach, kobiety na taborecikach w wąskich uliczkach. I jeszcze jedno – własne prawa ruchu drogowego, nie obowiązują żadne kodeksy, samochody są poobijane, trudno zaparkować i jeszcze trudniej przejść przez ulicę, bo nie wiadomo, który samochód się zatrzyma, nawet jeśli piesi mają zielone światło lub są na pasach. Ale Palermo to cudowne targi, gdzie można posmakować niezwykłe esencjonalnych smaków, prawdziwie włoskich. Warto odwiedzić Mercato del Capo. Oczywiście każde zakupy poprzedza targowanie, tutaj nadal ten zwyczaj jest niezwykle żywy. Kolejne miasto na mapie wędrówki to Syrakuzy i okolice, gdzie poza zabytkami mieszczą się najlepsze na wyspie lodziarnie. Sycylia to miejsce, gdzie przeplatają się doznania działające na wszystkie zmysły.

W tym roku Sycylia doczekała się nobilitacji w świecie mody. Duet Dolce&Gabbana zainspirowany klimatami rodzinnej wyspy Domenica sprawił, że ludowy styl zalśnił w nowoczesnym wydaniu. T-shirty z nadrukami, biżuteria, torebki, aplikacje na ubraniach łączone z dżinsem o etnicznym charakterze. Całość jest hołdem złożonym tej niezwykle klimatycznej wyspie. To wyspa silnych kobiet, bo któż inny wytrzymałby w atmosferze zastraszenia, śmierci? Duet wykorzystał ten nastrój także w kampanii reklamowej promującej letnią kolekcję. Zdjęcia miały wyglądać jak rodzinne fotografie. Aby odtworzyć ten klimat sami stanęli za obiektywem aparatu. Dla nas ważna wiadomość – obok włoskiej gwiazdy kina, Moniki Bellucci zabłysła gwiazda polskiego i światowego modelingu Zuza Bijoch. Jak mówią  projektanci: sami wiedzą najlepiej jak powinny wyglądać zdjęcia ich kampanii, dlatego podjęli się tego zadania. W tym wypadku zależało im, żeby zdjęcia przypominały pamiątkowe fotografie rodzinne wykonywane na plaży podczas niedzielnego popołudnia. To obrazki z życia zapamiętane i odtworzone prze znanych kreatorów. Mając na sobie T-shirt od słynnego duetu można pozwiedzać Sycylię. Coś jest niezwykłego w tych włoskich wyspach. Sycylia to wyspa marzeń. Warto umieścić ją w podróżniczych planach. Nawet jeśli nie załapie się na wakacyjny czas. Pozostając w klimacie śródziemnomorskim warto wspomnieć jeszcze o jednej wyspie, która wpisana została na moją subiektywną listę miejsc wartych odwiedzenia i powrotu -  Sardynia. Stąd pochodzi Antonio Marras. Nie jest typem przystojniaka, ale ma swój wdzięk. I niechętnie opuszcza swój dom, nadmorską rezydencję. Wychował się w rodzinie właścicieli sklepu z tkaninami i tutaj stworzył swoją pierwszą kolekcję.

Nawet jak otrzymał propozycję pracy dla domu mody Kenzo postawił warunek pracy w domu. Ekipa Kenzo przyjeżdżała do niego na Sardynię i tam pracowali nad kolekcjami. Wprowadzał wiele klimatów z Sardynii – hafty, aplikacje, często wykonywane ręcznie przez panie z Sardynii. Wszystko jest tutaj inspirujące.

 Cieszmy się słońcem, próbujmy niezwykłych smaków Sycylii……..Ja uwielbiam ich suszone pomidory, wylegujące się w sycylijskim słońcu, dojrzewające.