COCO i KARL

 

Zanim nadejdzie nowy sezon może warto poczytać o dwóch gigantach mody? Dwa nazwiska, które zna większość ludzi na świecie. Nawet jeśli nie interesują się modą. O Coco Chanel pisano dużo i często. Ostatnio w związku z nowymi dokumentami mającymi świadczyć o jej współpracy z nazistami. Czy symbol Francji ucierpi z tego powodu? Historia Chanel została opowiedziana w wielu książkach. W ostatnim czasie nawet w dwóch filmach. Chociaż tak naprawdę, sama kłamała tak dużo na swój temat, że nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją. Wiadomo, że dzięki pomocy kochanków założyła skromny butik i oferowała nakrycia głowy. Potem stopniowo poszerzając ofertę. Tworzyła modę, którą polubiły kobiety, dawała im swobodę i wolność. Do niej należą klasyki – mała czarna i żakiet tweedowy, czyli chanelka, sztuczna biżuteria, pikowana torebka na łańcuszku (2.55), słynne perfumy Nr 5. Jest autorką kilku słynnych powiedzeń – moda przemija styl pozostaje. Lata 20 należały do niej, po wojnie próbowała wrócić , ale pierwsza kolekcja okazała się porażką. Nie poddała się i kolejna kolekcja zachwyciła. To właśnie wtedy pokazała swój słynny kostium chanelowski z luźno tkanego tweedu, 25 modelek w różnych wariantach tego modelu. Była niezwykle pracowita i to ją łączy z mistrzem Karlem. Umarła w niedzielę, w wolnym od pracy dniu. Karl Lagerfeld jest już chodzącą historią mody. Mimo wieku (77 lat) nadal aktywny i to w wielu dziedzinach. Mimo upływu lat nie zwalnia, wręcz podkręca tempo. Co roku potrafi zaskoczyć nowymi pomysłami. Jest doskonałym obserwatorem otaczającego i zmieniającego się świata. Sam mówi, że nie żyje przeszłością. Zaskakuje kreatywnością, nowoczesnym podejściem, umie wyczuć nowe zjawiska, trendy, osobowości. I nigdy się nie pomylił. Jego najnowszy pomysł jest tego przykładem – podjęcie współpracy z brytyjską modelką, artystką Alicią Dellel. Podobnie jak kilka innych znanych gwiazd Audrey Tatou) stała się ambasadorką marki Chanel, reklamowała nową torebkę Chanel Boy. Chociaż jak twierdzi sama torebek nie nosi. Twarzą kolekcji „Paris –Edinburgh” została charyzmatyczna Tilda Swinton. Na finał pokazu haute couture wypuścił dwie modelki w sukniach ślubnych trzymających za rękę dziecko – jego komentarz do dyskusji o związkach partnerskich. Gdy w 1982r. objął stanowisko dyrektora artystycznego Chanel miał mu przywrócić dawną świetność. Zrobił to z charakterystyczną dla siebie lekkością. Uczynił z Chanel uwielbianą markę inspirując się tradycją firmy, z torebki, tweedu stworzył symbole uosabiające luksus i status. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Pokaz Fendi na Chińskim Murze? To najlepsza reklama, dlaczego nie? A co zaproponował na 50 lecie słynnej torebki 2.55? Uczynił z niej dzieło sztuki, zaprosił artystów do wykonania własnej jej interpretacji, a Zaha Hadid zaprojektowała niezwykłe, mobilne muzeum – Chanel Mobil Art, które mogło być umieszczone w dowolnym miejscu na ziemi. Jest autorem koncepcji pokazów Chanel, które zachwycają niesamowitą scenografią, atmosferą, muzyką. Grand Palais jest doskonałym miejscem, Zaprasza znanych muzyków – w jednym z pokazów wystąpiła Florence and the Machine… Potrafi z niebywałą łatwością żonglować starymi elementami tworząc ich współczesną wersję – po raz kolejny odświeża żakiet Chanel, perły powiększa do rozmiaru XXL. Karl jest niezwykle zapracowanym projektantem – przecież tworzy rocznie kilka kolekcji dla Chanel łącznie z tą najbardziej pracochłonną – haute couture, ma swój dom mody (teraz także z tańszą linią) i jeszcze współpracuje z siostrami Fendi. To on stał za sukcesem tej włoskiej marki. Jest postacią jak z epoki renesansu – projektuje, fotografuje, jest autorem zdjęć kampanii Chanel, Dior Homme, kalendarza Pirelli, stylizuje pokazy. Bo jak sam uważa, ma najlepsze pomysły. Mało skromności? Ale to przynosi efekty. W 2004r. jako pierwszy podjął współpracę z popularną sieciówką H&M tworząc dla nich mini kolekcję swoich hitów. Projektuje pachnące buty dla Melissy i luksusowe domy, które staną na Isla Moda w Dubaju Jak udaje mu się to w ciągu jednej doby? Do tego świetnie umie sprzedać swój wizerunek. Zresztą bardzo umiejętnie wykreowany i rozpoznawalny. Kiedy zakochał się schudł 43 kg, wreszcie mógł zmieścić się w super dopasowane garnitury i spodnie rurki by Dior. Zawsze nosi ciemne okulary zakrywające twarz, wysokie kołnierzyki koszul doskonale kryjące szyję, buty na obcasiku i skórzane rękawiczki. Doskonały zabieg, zakrywający wszystko co zdradza wiek. Do tego siwe włosy zaczesane w kitkę i wachlarz. Uwielbia czerń. W tym roku pozwolił sobie na małą odmianę – militarny garnitur i kolorowa koszula. Lagerfeld jest sam dla siebie inspiracją. Dla fanów mistrza można kupić misia w charakterystycznym ubranku Karla (miś Steiffa), włoska marka Tokidoki wypuściła na rynek zabawki z Karlem, także z jego słynną kotką Choupette, a teraz pojawiła się gra internetowa – w głównej roli mistrz Karl. Czym nas jeszcze zaskoczy?

SMAKI LATA

 

Lato nieodmiennie kojarzy się z bogactwem smaków, kolorów. Owocobranie. Wysyp owoców i warzyw. Wtedy chętnie chodzą na targ – świeże warzywa lepiej smakują niż te kupowane w supermarketach. Sezon zaczyna się truskawkami, które odchodząc mają zastępstwo czereśni i wiśni.Owoce, które można jeść prosto z salaterki. No i pomidory – bawole, duże gargamele, małe cherry i malinowe. Malinowy nie dotyczy się tylko pomidorów, bo przecież słodkie maliny dojrzewają w lipcowym słońcu.Pomidory są dobre pod każdą postacią, suszone, grillowane, faszerowane, jako chłodnik i pomidorowa. Na surowo też smakują.

Potem zielone warzywa brokuły, bób, fasolka, cukinia i mięta. Grillowane, zapiekane…roladki z cukinii, cukinia z miętą i fetą. Grzanki z bobem zieloniutkim. Mięta z limonką są składnikami domowej lemoniady, idealne orzeźwienie w letnie upały. Kolejne dni przynoszą nowe kolory – jagody, jeżyny. Fioletowo-granatowy odcień. Jagody z słodkim sosem, w bułeczkach i pierogach. A potem wysyp śliwek we wszystkich odcieniach fioletu. I zapach smażonych powideł, zapach kojarzący się z końcem lata. Jeszcze kwitnące słoneczniki i kwiaty cukinii, zbiory rzepaku, który wcześniej kwitł na żółto.  Warzywa ziemne marchewka i buraki. I jeszcze zanim zbiory buraczane to botwinka. Kolorowy zawrót głowy. Owocowy raj jest inspiracją do eksperymentów nie tylko kulinarnych. Orzeźwiające, owocowe drinki doskonale sprawdzają się w letnie wieczory. Projektanci odwołują się do owocowych inspiracji. Najczęściej w kolorach. To lato obfituje w owocowe wariacje. A my nawet nie musimy sięgać po egzotyczne smaki. Warzywa pojawiły się w zeszłorocznej kolekcji duetu Dolce & Gabbana (teraz niestety o panach mówi się w kontekście niezapłaconych podatków – grozi im kara więzienia), także w formie  biżuterii.

Owoce pojawiają się w wielu kosmetykach spróbowałyśmy już nie raz. Ale warzywa? Poza metodą babci, która kładła plasterki ogórka na oczy, podobno przywracał blask, nic nie przychodzi mi do głowy. No i oczywiście okłady z liści kapusty na obrzęki (matki karmiące znają to ludowe lekarstwo). I cóż się okazuje? Medycyna sięga po stare sprawdzone metody, Bo kapusta nasila regenerację, nawilża i działa antyzapalnie, jest wykorzystywana w kosmetykach do pielęgnacji biustu karmiących mam. Mądrość pokoleń? Ogórek tez zyskał na wartości, odświeża i tonizuje skórę, rozjaśnia przebarwienia, jest już w wielu kosmetykach do cery trądzikowej. Taka rzodkiew, niby nie wygląda rewelacyjnie, ale wykorzystuje się jej zalety w preparatach redukujących łupież ( chyba babcia o tym też mówiła). Sok z marchewki poprawia koloryt skóry, więc naturalnie, że wyciągi z marchewki znajdują się w kremach do skóry dojrzałej, zmęczonej i pozbawionej blasku. A mój ulubiony pomidor? Wiem, że należy go jeść, bo ma cenne wartości, to silny antyoksydant, ale w kosmetykach? Okazuje się, że też tam jest, wyciągi z pomidora pobudzają skórę do odnowy, dodają jej blasku. Cebuli raczej unikam, pamiętam z dzieciństwa syrop, a okazuje się, że kosmetologia ją lubi. Używana jest do leczenia trądziku, czyraków, jest w maściach  stosowanych na blizny. Dynię wykorzystuję robiąc przepyszną zupę, ale mogę ją znaleźć też w preparatach dla cery dojrzałej.

Owoce i warzywa inspirują projektantów. Lampy w kształcie wiśni? Zabawne i apetyczne Cherry Lamp autorstwa Niki Zupanc. Talerze jak zielone liście.Naczynia odciski.

Szczególnie akcesoria kuchenne nadają się do owocowo-warzywnych przetworzeń. Chiński projektant Qiyun Deng zaprezentował zestaw sztućców inspirowanych warzywami 

A Japonka Yurie Mano zaprojektowała parasolkę do złudzenia przypominającą sałatę.

Blogerka Anna Marconi łączy modę i kuchnię stworzyła swój własny kulinarny przewodnik po modzie Taste of Runway – smacznie i modnie.

MAŁE PLOTKI, PLOTECZKI…

 

Latem trudno skupić się na poważnych tematach. Nawet jeśli chodzi o modę. Pokazy już obejrzane, i te damskie, i męskie, czy haute couture. Wiemy co będzie lansowane na następne sezony. Magazyny modowe już wydają jesienne numery… Czekamy na nowe propozycje w sprzedaż, tej w realu i internecie. Trwa czas zawieszenia, wakacji, całe południe Europy mimo kryzysu urlopuje. My też zachwycamy się upalnymi temperaturami, w końcu nie wiele ich mamy tego lata. Więc może trochę modowej mieszanki? Mniej poważnych tematów, bo jeszcze będzie czas na myślenie o nowym image, sezonowych nowinkach, o zakupach. Letnie obniżki nas nie obchodzą…  Nie kupujemy sezonowej mody. Raczej wolimy inwestować w klasyki, czyli modę, która jest poza sezonowymi trendami. I okazuje się, że mimo tego, iż nie podążamy za gorącymi trendami to i tak jesteśmy w czołówce. Mało kto już projektuje modę, która ma przetrwać tylko sześć miesięcy. Prof. Zygmunt Bauman („Konsumowanie życia”) pisał o nadprodukcji  w świecie mody już kilka lat temu.  O etyce w projektowaniu i zasadach fair play, o rozsądnym projektowaniu mówi się coraz więcej. Projektanci nie chcą projektować sezonowych nowinek, pokazują modę, która będzie noszona przez kilka sezonów. Projektanci nie narzucają trendów. Marc Jacobs twierdzi: „Trendy umarły”. Podobnego zdania są Nicolas Ghesquière i Isabel Marant. To dobra wiadomość dla wszystkich fashionistek. Modny wygląd kreujemy wg własnych upodobań, wykorzystując z mody to, co pasuje do wizerunku wykreowanego przez samą siebie. Liczy się indywidualizm. Wybieramy z kolekcji projektantów ulubione elementy i łączymy je dowolnie. Nie kierujemy się sztucznie wykreowanymi trendami tylko adoptujemy modne elementy do nowej garderoby. Plusem nowych kolekcji jest sięganie po sprawdzone wzory. Wiele domów mody odkurza historyczne modele. Riccardo Tisci pracujący dla domu mody Givenchy sięga po modele z przeszłości, które sam zaprojektował kilka lat wcześniej. Podobno oglądał straty po zalaniu magazynu i zwrócił uwagę na modele sprzed kilku lat. Miucci Prada kreuje nowy look jak ze ze swoich najlepszych lat. Karl Lagerfeld nie zapomina o klasycznym tweedzie, złocie i perłach, z których słynie Chanel. Podobnie projektanci Valentino – nie eksperymentują, sięgają po sprawdzone modele mistrza Valentino Garavaniego Isabel Marant ma nowy pomysł na modę, chce podobnie jak Jil Sander projektować ubrania, które nigdy nie staną się passé, będą pasować do wszystkiego. Bo „ludzie nie potrzebują tylu ubrań”. Ta teoria jest mi niezwykle bliska, ostatnio coraz częściej porządkuję szafy pozbywając się zbędnych ubrań. Korzystają na tym znajomi. Wielka nadzieja YSL, czyli Hedi Slimane został po raz kolejny skrytykowany. Najpierw za zmianę nazwy na Saint Laurent, potem za limitowanie wejść na pokaz, a teraz za kolekcję, która wygląda jak ubrania z sieciówki.

Kolejne wariactwo modowe zostało obnażone –chodzi o pseudokreacje osób próbujących dostać się na pokazy. Susy Menkes komentując to, co się dzieje w świecie około modowym napisała „ To przypomina cyrk”. Wywołało to burzliwą dyskusję, ale rzeczywiście osoby predysponujące do tego świata przekraczają granice dobrego gustu, chcąc zaskoczyć udziwniają swój wygląd. Po co? Wierzą, że ich zdjęcia trafią na portale, do gazet. Ale to nie jest moda. Projektanci coraz bardziej uspokajają swoje kolekcje. Liczy się klasyka dobrze zmiksowana, opłaca się inwestycja w buty, torby, biżuterię, płaszcz, czy marynarkę, reszta jest uzupełnieniem. Często inwestycja w markową torebkę jest coraz bardziej opłacalnym wydatkiem. Przedmioty mody zyskują na wartości i są traktowane jak obiekty sztuki. Słynna torba Chanel 2.55 (wartość jej rośnie z roku na rok), szczególnie poszukiwane są te pierwsze modele. Ale Karl nie zamierza rezygnować z nowych modeli. W ramach sięgania po archiwalne projekty unowocześnia  2.55, inspiracją dla nowej torby jest romans Coco Chanel z Boy Capelem (stąd nazwa torby Chanel Boy). Ozdobiona metalem, reklamowana przez brytyjską arystokratkę, artystkę Alice Dellal. Czy ta torebka okaże się kurą znoszącą złote jajka? 

Marcowi Jacobsowi za rok kończy się kontrakt z Louis Vuittonem, świat mody już plotkuje kto go zastąpi. Może Nicolas Ghesquière ? W końcu ostatnio wiele roszad i powrotów nastąpiło, Jil Sander wróciła do swojego domu mody, podobnie Thierry Mugler, Lacroix projektuje dla Vionnet. Sam Jacobs rozpoczyna współpracę z Luellą Bartley, która będzie projektować dla tańszej linii Marc by Marc Jacobs (Luella Bartley jest brytyjską projektantką, która doskonale miksowała styl grzecznej panienki z elementami rebelii, popkultury, jej ubrania kochały młode dziewczyny i celebrytki, w 2009 z powodu kryzysu zamknęła swój dom mody).

I na koniec dobra wiadomość dla tych, które walczą ze swoimi krągłościami. Świat mody pokochał modelkę, celebrytkę Kate Upton, której sylwetka nie przypomina androgenicznych modelek. Sama mówi, że lubi swoje ciało i kocha jedzenie, i nie zamierza dostosowywać się do standardów. Wg portalu models.com jest jedną z 3 najseksowniejszych modelek. A Anna Wintour nazwała ją najgorętszą modelką świata. Może zamiast zamartwiać się swoimi niedoskonałościami warto pokochać siebie?

HAUTE COUTURE – SZTUKA, CZY MODA?

 

Może latem trudno zaprzątać sobie głowę być, albo nie być haute couture, ale jednak lubimy poczytać o plotkach, skandalach, historiach jak z baśni. A tak trochę jest z modą haute couture. Ostatnio coraz częściej mówi się o umieraniu tej wysokiej sztuki. Haute couture to nie tylko niezwykła technika szycia, to już unikalne rękodzieło – To zamknięty świat bogatych klientek i pracujących dla nich hafciarek, krawcowych, krojczych, plisowaczy, koronczarek i plumassiers odpowiadających za przyszywanie piór (a jedną z sukien Chanel hafciarka poświęciła 1280 godzin, czyli ponad 53 dni). Znały je nasze babki, a my o nich nie wiele wiemy. A szkoda, bo to już coraz rzadsze umiejętności. Tak niewiele warsztatów oferujących wysokiej jakości rzemiosło pozostało. A jeszcze po wojnie moja babcia, największa elegantka na swojej ulicy musiała mieć szyte na miarę futro, rękawiczki, bieliznę, nie mówiąc już o „obstalowanych” (tak się to wtedy nazywało) butach na koturnie, oficerkach, kolczykach z koralem, kapelusikach. Szkoda, że mistrzów rękodzieła już coraz mniej, to rzadkie umiejętności, kultywowane w klasztorach, więzieniach. Cierpliwość nie jest cechą współczesnych czasów. Kilkanaście, czy kilkaset godzin zajmuje przygotowanie oryginalnej kreacji. Często szyte są ręcznie. We Francji, gdzie haute couture powstało, termin ten od 1945 r. jest chroniony przez przepisy prawa, domy mody używające tej nazwy są zobowiązane przestrzegać określonych kryteriów m.in. ręcznego szycia, zatrudnienia określonej liczby pracowników i modelek, posiadania przynajmniej dwaów warsztatów-pracowni, minimum 2 pokazy kolekcji w roku, zużycia określonej powierzchni materiału.Czy w dobie sprzedaży on-line, coraz częstszych wyprzedaży mamy ochotę czekać na specjalnie dla nas przygotowaną kreację? Chyba tylko z okazji ślubu lub innej ważnej okazji.

Wysokie krawiectwo, czyli po francusku Haute Couture ma swoją wiekową tradycję. Szczyci się prestiżem luksusowych, ręcznie szytych kreacji, oczywiście na zamówienie. Są to niepowtarzalne stroje skierowane do zamożnych i bardzo zamożnych  osób.Tylko kilka domów mody stać na utrzymanie linii haute couture, zostało ich nie wiele– Chanel, Dior,Valentino, Versace, Armani Prive (najczęściej ubiera gwiazdy na czerwony dywan), Elie Saab, Giambattista Valli, Jean Paul Gaultier, Maison Martin Margiela. Po aferze podatkowej udany debiut w tej dziedzinie duetu Dolce&Gabbane odszedł w nie pamięć. A szkoda. Donatella Versace uwielbiała unikatowe sunie – w końcu nie musiała myśleć o całej kolekcji, tylko o pojedynczych modelach, i tutaj nie musiała podlegać restrykcjom cenowym. Wysokie ceny stanowią niewątpliwie barierę, więc klientela haute couture ogranicza się do około 2000 osób, naftowe księżniczki, bogate Rosjanki. Często te kolekcje są wykorzystywane jako reklama innych produktów. Już od kilku lat dyskutuje się na temat żywotności haute couture – Pierre Berge twierdził, że zniknie w przeciągu kilkunastu lat – „ Couture zjada swój własny ogon. Nowoczesna, europejska, luksusowa moda coraz częściej przypomina nowoczesną sztukę. Jest zapatrzona w siebie, dla wąskiej elity.” Na pewno kreacje szyte są w pracowniach domów mody – gwarancja jakości zapewniona, często łączy się to z kilkoma miarami. Chyba, że domy mody dysponują manekinem o wymiarach klientki.  Cała historia zaczęła się od mistrza Frederica Charlsa Worth’a. Przybył do Paryża mając wiedzę zdobytą u angielskich krawców. Zaczął sprzedawać tkaniny, ale jego aspiracje były wielkie. Był pierwszym twórcą, który zaczął sam tworzyć kreacje nie licząc się ze zdaniem klientek. Do promocji swoich kreacji wykorzystywał własną żonę. Długo starał się o życzliwość cesarzowej Eugenii, która w końcu uległa czarowi jego sukien. Ale wśród jego klientek były też słynne kurtyzany. Zazdrosne żony pojawiały się u Wortha zamawiając konkurencyjne kreacje. Pierwszy wszywał metki potwierdzające oryginalność stroju. Mówił – „Moja praca nie polega na uszyciu czyjegoś pragnienia, ale na wymyśleniu go”. Zrewolucjonizował spojrzenie na projektowanie ubrań, które zaczęło być postrzegane jako sztuka, a krawiec jako projektant mody. Chociaż przed nim tytuł Ministra Mody otrzymała  Rose Bertin. Swój dom mody Le Grand Mogol otworzyła w 1770r., jej kreacjami była zachwycona Maria Antonina, która wprowadziła ją na dwór, od tego momentu dyktowała modę wśród dworskiej elity.

W hotelu de Ville w Paryżu miała miejsce wystawa –”Paris Haute Couture”. Hołd złożony mistrzom haute couture oraz jednym z bardziej kosztownych i czasochłonnych kreacji na świecie. Wystawa prezentowała 150 lat krawiectwa najsłynniejszych domów mody . „Co się dzieje ze słynnymi kreacjami, gdy umiera kobieta, która je nosiła? – Pytanie Tildy Swinton skierowane do Oliviera Saillarda (dyrektora Muzeum Galliera w Paryżu) było inspiracją do zorganizowania wystawy “Paris Haute Couture”. Saillard postarał się w jednym miejscu zgromadzić arcydzieła – ze zbiorów Musée Galliera (gdzie przechowywanych jest 40 tys. projektów, w tym 10 tys. Haute Couture, i 50 tys. akcesoriów) wybrał zaledwie 100, ale tych najpiękniejszych oraz te pochodzące z prywatnych kolekcji Chanel, Diora, Gaultiera. Wielu z nich nigdy wcześniej nie pokazywano.

Osobom, które chciałyby się więcej dowiedzieć o znanych markach polecam na wakacje książkę – Dynastie, które zbudowały luksus. Trochę jak Baśnie z tysiąca i jednej nocy, jak pracą, wytrwałością można dojść do fortuny zaczynając od zera.