JESIENNE INSPIRACJE

 

Grzybobranie czas zacząć .. Może nie będą to realne zbiory, grzyby w modzie są, a zawsze polowanie na nowości to czas jesieni. Prada już wcześniej uwierzyła w grzyby, które wyrosły do góry nogami za sprawą… ta instalacja mimo artystycznych konotacji robi przygnębiające wrażenie – grzyby giganty. Coś na kształt Alicji w Krainie Czarów wędrującej przez zaczarowany las. My już może rzadziej wybieramy się na grzybobranie do lasu, zapominając, które grzyby są jadalne, a które trujące. A przecież to doskonały pretekst na wspaniały wypad na łono natury. Spacer dający nam energię, łącznie z zawodami, kto ile grzybów znajdzie. A jeśli nie zbiory to może warto przytulić się do drzew, dających nam tyle energii. Las i jego przyroda to niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu projektantów, nie tylko mody. Jesienne kolory, wzory z kory drzew można odnaleźć w wielu kolekcjach. To najmodniejszy trend sezonu. Liście pojawiają się jako motyw druków, czy element biżuterii. Po drugie świat leśnych zwierząt. Coraz częściej są blisko nas, oswajają się te nieujarzmione wilki, lisy, dziki. Można je spotkać na spacerze w parku, może polubiły ludzi? Przecież worki ze śmieciami to doskonałe jadłodajnie. Świat leśnych zwierząt to niewyczerpane źródło inspiracji dla świata mody. Jelonka Bambi polubił Ricardo Tisci, bohater bajek Disneya wraca ponownie w tym sezonie na bluzach i torbach z logo Givenchy.  I nie jest to młodzieżowa kolekcja. Inni projektanci może mniej dosłownie polubili dziką przyrodę, ale zauroczyły ich kolory jesieni i w tej tonacji utrzymują swoje kolekcje.

Przepiękna jesienna kolekcja w rudościach, odcieniach miodu, karmelu, miedzi, zachwycają płaszcze (jak zwykle Max Mara udowadnia, że są mistrzami w tej dziedzinie) w tym sezonie jakby rozmiar za duże. Frida Giannini projektująca dla Gucci też uległa magii jesieni – malownicza kolorystyka i do tego pióra. Pióra ptasie także w kolekcjach McQuenna, Driesa van Notena, Proenzy.

 Bottega Veneta – włoski dom mody słynący z torebek i specjalnej techniki wyplatania – proponuje kolekcję w ciepłych kolorach musztardy, sepii, karmelu,

jak spacer po jesiennym parku. Odcień rudy, kolor skóry pojawia się w wielu kolekcjach, szczególnie w naturalnej lub lakierowanej skórze. Przebojem tego sezonu mogą okazać się rozkloszowane spódnice ze skóry – jak u Prady i Acne, czy w wersji ekstremalnej lakierowane jak w Topshop Unique. Militaria zachwyciły Prabala Gurunga, cała kolekcja jest jesienno-oliwkowa, do tego modne, militarne akcenty, dla miejskich bojowniczek. A  kora spękanego drzewa w kolekcji Diora autorstwa Rafa Simonsa.

Burberry i Mulberry wykorzystują motyw lisiego pyska. A wilk? Pożarł Czerwonego Kapturka. Ale jego portret zdobi T-shirty i bluzy. Coś dla lubiących dzikość serca. Wiewiórki mają śliczne futerko, miło się do nich przytulić stąd ich obrazki poduszkach. Dla mnie gwiazdą sezonu jest niewątpliwie sowa. Pojawia się w różnych odsłonach. Ma wiele obliczy. Może być w wersji 3D, bardzo realistyczna, w geometrycznym uproszczeniu i bardzo linearnej formie. Emanuje wielkimi, sowimi oczami. Sowa jest też bohaterką kampanii reklamowej Mulberry. Może to powiedziane na wyrost, bo gwiazd tej sesji jest więcej – niesamowity Tim Walker autor zdjęć i modelka Cara Delevingue. Do tego niesamowite plenery – historyczna posiadłość Shotover. Marka lubi leśne klimaty, bo w 2011 bohaterem kampanii był lis. Sowa i las to doskonały motyw na tapety. Mogą być bardzo realistyczne lub jako umowne znaki. Polscy projektanci z firmy Malador proponują drewniane pieńki do wnętrz. W wersji luksusowej w metalowej osłonie. A nowy projekt znanej sieciówki to linia do domu. Mnie zachwyciły talerzyki z nadrukami nawiązującymi do przyrody. Czekam niecierpliwie na premierę.

CO NA JESIEŃ

 

Koniec lata wywołuje tęsknotę za ciepłymi, słonecznymi dniami, przynajmniej u mnie, ale dla fanów mody początek nowego sezonu to okazja do polowania na nowości. To najlepsza pora na zaprezentowanie kilku nowych, ubraniowych outfitów. Tym bardziej, że za miesiąc Fashion Week Poland. Teraz cały świat mody żyje najnowszymi pokazami letnich kolekcji. Możliwości jest tak dużo, że trudno ogarnąć nowe propozycje. Jak w tym wszystkim się poruszać? Mała analiza i kilka podpowiedzi ułatwi manewrowanie w jesiennych trendach. Znając modne nowości, nowe linie i kroje, długości łatwiej dokonamy transformacji naszej garderoby.

Na co zwrócić uwagę?

Dwie wiodące inspiracje – styl militarny i lata 90 z charakterystycznym dla nich streetwearem. Military look wraca szczególnie w płaszczach i żakietach wełnianych, dwurzędowe zapięcia, metalowe guziki i skórzane pasy w talii subtelnie nawiązują do szynelu wojskowego, plus zgaszona kolorystyka oliwkowo-błotna. Streetwear z lat 90  to proste, geometryczne kroje, miękko zarysowane ramiona, sportowe detale, stonowana kolorystyka, bluzy, kurtki, topy z reglanowymi rękawami, luźne spodnie.

Fokus skierowany na skórę – skórzane okrycia, kurtki, płaszcze, często pikowane, przeszywane lub o wyraźnej fakturze przypominającej skórę krokodyla. Zamszowe wykończenia i futerka przewijają się w tendencjach. Jeśli nie planujemy zakupu futrzanej kurtki, to chociaż sprawmy sobie futrzany detal – kołnierz, nakładane kieszenie.

Zimowy sezon to inwestycja w okrycie.  Mamy do wyboru – klasyczne w formie, proste płaszczyki do kolan z nylonu lub lakierowanej skóry, klasyczna dyplomatka z nieklasycznych tkanin, trencz, ale pozbawiony charakterystycznych detali. Kurtki typu parka w uproszczonej wersji. Ocieplane kurtki bomber ze ściągaczem na dole, jakby rozmiar za duże. Sportowe inspiracje widoczne są w pikowanych kurtkach z podkreśloną talią, idealne w zimowych kurortach. Po raz kolejny przerabia się kurtkę typu biker – z asymetrycznym zapięciem, zamkami, mniej detali i minimalistyczna forma. Znów sięgamy po luźną marynarkę typ boy friend, prostą, z lekko opuszczonymi ramionami, nawet do połowy uda. Żakiet w tym sezonie trzeba mieć, może być klasyczny, ale z ciekawym detalem. 

W temacie spodni projektanci sięgnęli do męskiej szafy po inspiracje. W ten sposób powstały wariacje na temat – garniturowe spodnie z zakładkami w talii, o szerszych dołem nogawkach, długie zakrywające buty. Inna wersja to mocno wydłużone, klasyczne spodnie z kantem, o wąskie nogawce, czystej linii i najczęściej z luksusowych tkanin, połyskliwych jedwabi. Kolejny wariant ma skróconą, szerszą nogawkę i długość 7/8. Klasyczne spodnie typu chinos mają sportowe elementy, ściągacze i sznurek w talii. Modne są spodnie z  cienkiej skóry o luźnej linii i gumie w talii. Oraz dżinsy „pożyczone od chłopaka”, luźne.

Z męskiej garderoby jak zwykle zapożyczamy koszule. Obowiązuje linia slim, androgeniczny wygląd. Inna alternatywa – kobiece bluzki vintage, z szyfonu, żorżety jedwabnej, z pliskami, wstawkami z koronki, inspiracje z lat 20.

Zimową porą nie rezygnujemy ze spódniczek. Obowiązują – wąska, ołówkowa spódniczka za kolano, o smukłej linii, dalej maxi plisowane solejki, seksowna linia spódniczek o formie odwróconego kielicha kwiatu, w długości do kolan, spódnice z koła z szeroką gumą w talii, teraz też w wersji skórzanej. Sukienki zimą są mniej popularne, sięgamy po nie w świątecznym okresie. Ale jest kilka ciekawych, dziennych propozycji. Minimalistyczne o prostej formie, obniżonym ramieniu, z miękkich wełen lub dzianin. Lub te przypominające bluzy sportowe, czy też udające bluzę ze spódniczką. Lata 70. wracają w sukienkach marszczonych na ramionach i w talii z lejących jedwabi, dżersejów. Nadal kobiece sukienki eksponujące talię (często podwyższoną) z szerokim, wirującym dołem. Forma princeski zyskuje nowe wydanie, mocniej zabudowana górą, ale dół z asymetrycznym rozporkiem na lewej nodze. Maxi i mini – miękkie, swobodnie otulające długie suknie i lalkowate mini w wersji z obniżoną talią rozbudowanym dołem.

Ja zimą sięgam po ciepłe dzianiny. W tym sezonie chciałabym mieć większość propozycji projektantów. Miękkie swetry płaszcze, z szerokim kołnierzem, kapturem, czy długie (nawet do połowy łydki), swobodnie układające się kardigany, wiązane lub zapinane. Swetry typu kokon o owalnej linii, idealnie zastępujące żakiety. Obszerne swetrzyska z fakturalnymi splotami. Małe, przylegające do ciała sweterki, gładko wykończone pod szyją. Nie tylko modnie, ale i wygodnie. Obowiązuje paleta kolorystyczna od ciemnych tonów po pastelowe. Klasyczne zestawienia to kamel, czerń, ciemny granat, miejska szarość, beż. Trendowe zestawienia to miks ciemnego bordo, w odcieniu wytrawnego wina, szaro-zielony, kolor ochry, róż zbrudzony, musztarda. Antyczne złoto łączy się intensywnymi kolorami różu, pomarańczu, malachitu, zimnego błękitu, turkusu. Zimą modny jest błysk, metaliczne powierzchnie, cekiny, barokowe żakardy w wersji luksusowej. Na co dzień klasyczne wełny, drobne kratki, tweed, boucle, fantazyjne melanże. Metaliczne wykończenia lub przędze nadają tkaninom nowoczesny wygląd. Zima będzie modna i ciepła.

SWAP MNIE……..

 

Mimozami jesień się zaczyna… I rzeczywiście czuć już jesienną porę roku w powietrzu. Chłodniej, dni coraz krótsze. Zmieniły się wystawy w sklepach. Po wakacjach, wyjazdach została opalenizna, zdjęcia w laptopie i wspomnienia. Powoli zbieramy się do uporządkowania garderoby. Czas wymienić letnie ubrania na te cieplejsze. Wietrzymy garderobę, krytycznym okiem oglądamy okrycia jesienno-zimowe, buty, dodatki. Zastanawiamy się co jeszcze założymy, a co już pójdzie do lamusa. Po raz kolejny zastanawiamy się co wyrzucić, a co zostawić. Niektórych rzeczy wyraźnie nam żal. Bo może jeszcze założymy, łudzimy się, że schudniemy I zmieścimy się w ubrania o rozmiar za małe, a może się jednak przyda, chociaż nawet tego nie miałam na sobie. Trudno się rozstać. Bilans przeglądu nie wygląda zachwycająco. Sporo rzeczy, nietrafione inwestycje z ubiegłego sezonu, ulubione rzeczy mają już wyraźne ślady zużycia. Vintage look nadal obowiązuje, ale chodzi tu raczej o sięganie po ubrania z minionych dekad, a nie o zniszczony look. Wymiana jesiennej garderoby na nową to inwestycja “bijąca po kieszeni”, a raczej po koncie. Co zrobić, żeby mieć nowe rzeczy, pozbyć się tych, których nie nosiłam I poprawić sobie nastrój?

I tutaj pojawia się idealne rozwiązanie. SWAP (ang. zamiana, wymiana, przehandlować, wymienić się) proste słowo, ogromne możliwości. Polski odpowiednik – wymiana, wymiennik. Obowiązuje prosta zasada – nie kupuj, gdy możesz wymienić, nie wyrzucaj, jak możesz oddać. Moda na SWAP dotarła do Polski na początku kryzysu. I nie jest to tylko modny trend, ale life style. Możliwości jest wiele. Dzięki internetowi oczywiście. Wymiana rzeczy w wielu miastach organizowana jest jako ciekawe wydarzenie. Niektóre mają już swoją historię, jak “Uwolnij Łacha”. To dobry sposób na spędzenie weekendu w fajnym miejscu. Sprawdzasz w internecie, robisz porządek w szafie, pakujesz torbę I ruszasz na spotkanie. Miło spędzony czas, może pozbędziesz się niechcianych ubrań, nietrafionych prezentów I sama trafisz nowe zdobycze. Do tego ciekawe rozmowy, poznajesz nowych ludzi, próbujesz nowych smaków. Do tego poczucie uczestniczenia w ważnym wydarzeniu, bo po pierwsze jestem proekologiczna, ekonomiczna I etyczna (nie wyrzucam rzeczy, ale je wymieniam, nie kupuję nowych niepotrzebnych, nie napędzam rozbuchanego konsumpcjonizmu). O popularności tych imprez świadczy ich cykliczność. Możliwości jest wiele. Spotkania młodych matek – wiadomo dzieci rosną szybko. Nic prostszego jak spotkać się z innymi matkami, zamienić ubranka, zabawki, książki, a do tego wartość dodana – rozmowy z innymi matkami, a dzieci mogą się pobawić. Organizatorzy dbają o atmosferę. Wielu z nich organizuje zbiórki darów dla domów samotnej matki, schronisk. Często niesprzedane, niewymienione ubrania trafiają do potrzebujących. Poza wieloma korzyściami, kilkoma nowymi znajomymi, masz poczucie spełnienia dobrego uczynku. Popularne stają się imprezy, na których można wymieniać rzeczy zrobione przez siebie. Każda impreza ma swoją myśl przewodnią. Ja polubiłam SWAP. Ten bardziej prywatny, czyli SWAP Party. Przewietrzam swoją garderobę, znajduję rzeczy, o których dawno zapomniałam. Już ich nie założę. Mail, sms do przyjaciółek. Każda przynosi coś – wino, przekąski, ubrania. Cudownie spędzony wieczór. Pozbywam się niechcianych rzeczy, nie koniecznie za pieniądze. Przyjaciółka zrobi mi projekt zaproszenia, a inna upiecze tort. Za płaszcz zyskuję nową torbę. Korzyści obopólne. Fashion victims też polubiły SWAP, może bardziej ekskluzywny, elitarny.  Torebka Chanel za Louis Vuitton. Ale to tylko ułamek niezwykle ciekawego zjawiska. Wymiana ubrań, przedmiotów jest miła. Ale można wymienić więcej. Umiesz coś dobrze, super gotujesz? Dlaczego nie podzielić się swoimi talentami z innymi? Nie wiesz jak się do tego zabrać? Warto poszukać w sieci. Bank Czasu, Wymiennik – wymieniasz swoje umiejętności na inne. Wymiennik to społeczność ludzi, którzy wymieniają się między sobą usługami i rzeczami. To również miejsce w internecie, gdzie pojawiają się ogłoszenia i oferty – od naprawy rowerów przez lekcje niemieckiego po warzywa z przydomowego ogrodu. Ale w odróżnieniu od innych platform, tutaj istnieje możliwość mierzenia i zapisywania wartości krążących między osobami rzeczy i usług. Zostaje zachowana równowaga między dawaniem a braniem. Ideał? Ale prosty w obsłudze. Chcesz zjeść coś pysznego, więc szukasz właściwego ogłoszenia. Zjadasz przepyszną kolację, a do tego poznajesz ciekawą osobę. A ona zapisuje na swym koncie punkty, tzw. alterkami. Zostają one odjęte z twojego konta. Więc starasz się, żeby ktoś skorzystał z twoim umiejętności, żebyś podbudowała stan konta. Zasada jest prosta, bo nie wymieniasz się czymś z osobą, od której coś bierzesz. Możesz swoje umiejętności przekazać innej osobie, obowiązuje jedna waluta – płacisz i zarabiasz alterki. Tworzy się alternatywny rynek – społecznościowy system wymiany. Ja jestem już uzależniona od wymian. Przygotowuję kolejną, jeszcze kilka rzeczy powinno zniknąć z mojej szafy.

 

 

 

LADY DI

 

Diana Spencer, księżna Walii, Lady Di, Królowa Ludzkich Serc, nazywana różnie, ale przecież zawsze chodziło o tą samą osobę. Jej życie, chociaż krótkie stało się już legendą. Jej ślub i śmierć przyciągnęły tłumy. Była niemal świętą, albo tylko celebrytką. Za chwilę na ekranach kin film o jej ostatnich latach i wielkiej miłości („Diana”, reż. Oliver Hirschbiegel, zagra ją Naomi Watts). O uciążliwych paparazzi goniących za każdą sensacją i o miłości do pakistańskiego kardiochirurga. Magazyny modowe i prasa komentowały jej kreacje. Od początku do końca to historia jak z bajki, jak brzydkie kaczątko zmienia się w łabędzia. W 1981 roku ślub stulecia – małżeństwo z księciem Karolem. Przepiękna suknia (autorstwa Elizabeth Emanuel) z imponującym trenem i długim welonem, miała wiele swoich replik, ale Dianie nie przyniosła szczęścia. Nie akceptowała wybranki syna królowa Elżbieta II. Ale Diana zdobyła serca Brytyjczyków i ludzi na całym świecie. Pokochali ją za ocieplony wizerunek księżniczki, doceniali jej styl i cenili działalność charytatywną. Po rozstaniu z księciem Karolem wreszcie nie musiała ubierać się zgodnie z etykietą dworską, mogła wybierać pośród kreacji projektantów. Elton John poznał ją z Giannim Versace, trudno mówić o przyjaźni, ale Diana lubiła sukienki Włocha. I wyglądała w nich zmysłowo. Ubierała się bardziej świadomie, doceniła swoją kobiecość i umiała ją wykorzystać, wybierała kreacje, które podkreślają jej atuty, zgrabne, długie jak u modelki nogi, biust. Była wysoką, zgrabną blondynką. Krótka fryzura odmłodziła ją, a wysokie szpilki dopełniały ten look. Nie musiała już zważać na etykietę, mogła pokazać ciało, nosić głębokie dekolty. Uchodziła za ikonę stylu lat 90.

Niedawno miała miejsce licytacja jej kreacji (projekty Catherine Walker, Bruce’a Oldfielda, Zandry Rhodes, Victora Eldsteina), w których była na najważniejszych przyjęciach świata. Wszystkie zostały sprzedane za 1,2mln$, a najdroższa za 360tys. „Śledzimy jej życie patrząc na jej stroje” tak mówiła kuratorka wystawy w Kensington Palace w Londynie – wystawy zatytułowanej „Diana: Glimpses of a Modern Princess”. Jej styl przeszedł do historii mody, wniosła powiew świeżości do tradycji angielskiej arystokracji. Jak widać może stanowić inspirację nawet we współczesnych czasach. Kate Middleton naśladuje Dianę, albo świadomie chce być z nią kojarzona.

Czy rzeczywiście pakistański lekarz Hasnat Khan był miłością jej życia? Czy tylko był to kolejny romans? Po rozstaniu z Karolem miała wielu kochanków, m.in. historyk sztuki Oliver Hoare, trener Willem Carling, chiński milioner David Tang. Wpadła w tą miłość, zaczęła interesować się anatomią, w szafie pojawiły się szaty noszone przez Pakistanki. Hasnat Khan to ideał – przystojny, ciepły i opiekuńczy mężczyzna. Miłość podziałała na nią jak najlepsze kosmetyki. Wyglądała rewelacyjnie. Diana chciała być kochana i podziwiana. Zajęła się ponownie pracą charytatywną przyjmując trudne misje.

A Diana to przecież historia dziewczyny z sąsiedztwa, która marzyła o księciu z bajki, życiu na dworze, balach, podróżach. Nowa miłość to po raz kolejny ucieczka w świat ułudy. W 1997 odwiedziła z misją Pakistan, wpadła z niezapowiedzianą wizytą do przyszłych teściów mając na sobie tradycyjny pakistański strój. Prasa zawsze interesowała się Dianą, paparazzi śledzili każdy jej krok. Doktor nie zaakceptował takiego życia, rozstał się z nią. A ona? Przyjęła zaproszenie znanego playboya Dodiego Al.-Fayeda na rejs po Morzu Śródziemnym chcąc ukarać swojego ukochanego. Historia ta nie zakończyła się happy endem. Paryż, 31 sierpnia 1997, uciekając przed paparazzi Diana i Dodi zginęli w wypadku samochodowym. Mimo 16 lat od jej śmierci nadal żyje w świadomości tysięcy ludzi jako królowa ludzkich serc, zniszczona przez bezduszną monarchię. My doceniamy jej styl.