CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE PODOBAĆ SIĘ?

 

Trochę przewrotnie. Bo najczęściej chcemy się podobać, podobać się sobie, koleżankom, no i oczywiście mężczyznom. Ale to początek roku i trudno wrócić do normalnego życia po długiej, świątecznej przerwie. Błogi stan nicnierobienia chciałoby się przedłużyć o kolejne kilka dni. Więc teraz mniej poważnie. Chociaż może wyjdzie mi mini poradnik? Ubieramy się dla siebie, czy dla innych? Powiecie, że zależy to od sytuacji… Może i tak. Inaczej ubieramy się na spacer z psem (chociaż możemy w parku spotkać miłość swojego życia), inaczej na ważne spotkanie i zupełnie inaczej na randkę. Często zdarza się nam, że mamy już wymyśloną stylizację, a w ostatniej chwili ją zmieniamy. Pod wpływem impulsu. Lub coś nam w niej nie pasuje. No cóż każdy z nas ma na swoim koncie kilka wpadek ubraniowych. Źle dobrany strój do sytuacji, sylwetki, osoby. Ale dzięki temu mają pożywkę różne plotkarskie portale, czytadła, piśmidła. Rankingi najlepiej i najgorzej ubranych przyciągają uwagę, na gali Oskarowej nie mniej ważne od nagród są kreacje. O wielu imprezach mamy informację tylko dzięki temu, kto był i jak wyglądał. Nie jest to przywara tylko polska. Tak dzieje się na całym świecie. Korzystają z tego blogerzy, świat chce oglądać jak ubierają się zwykli ludzie, podpatrywać, może naśladować. Czy to znaczy, że świat zwariował? Ale sami też lubimy umieszczać swoje udane zdjęcia na różnych profilach społecznościowych. Ubieramy się do pracy, a większość uważa, że ubieramy się dla siebie, chcemy czuć się dobrze, wygodnie. Ubranie powinno stanowić naszą tzw. drugą skórę, a nie przebranie. Oskar de la Renta twierdzi, że stylowe kobiety potrafią dzięki ubiorowi wyrazić osobowość, dobrze ubrana kobieta to ta, która czuje się z sobą dobrze, nawet gdy jest naga. No tak, ale czy wygodny strój, w którym czujemy się dobrze podoba się innym? Czy podążanie za trendami sprawia, że wyglądamy atrakcyjnie? Na pewno wyglądamy modnie, jeśli je umiejętnie wykorzystujemy. Jeśli nie to stajemy się ofiarami mody. No może obecnie ubieramy się dla siebie, chcemy poprzez ubiór wyrazić swoją osobowość, swoje poglądy. Lub wręcz przeciwnie – ubiór stanowi naszą maskę, udajemy kogoś kim tak naprawdę nie jesteśmy. W domu w rozciągniętym dresie, kapciach, a na zewnątrz w markowych rzeczach, na wysokich obcasach. Rzeczywiście tzw. dobry wygląd pomaga.  Nie chodzi tu tylko o modny wygląd, ale o dress code. Może ludzie zakochują się w zapachu drugiej osoby, ale w biznesie liczy się wygląd. Dobre ubranie, wygląd to połowa sukcesu, budowanie swojego wizerunku jest tak samo ważne, jak wiedza, doświadczenie. Prawdziwe jest powiedzenie „jak cię widzą, tak cię piszą”. Na ten temat napisano już wiele opracowań mniej lub bardziej naukowych. Ale wspominając tylko kilka elementów garderoby, które przeszły do historii, to prawdą jest, że wiele osób zawdzięcza karierę właśnie swojemu  wyglądowi i ubiorowi. Grzegorza Ciechowskiego pamiętamy nie tylko dzięki piosenkom, ale też za wygląd – biało-czarne paski na krawatach, czarne garnitury.  Audrey Hepburn żyje w naszej pamięci dzięki niezrównanym kreacjom aktorskim, ale także pamiętamy jej niezwykłe kreacje. Z tych doświadczeń korzystają politycy, mimo, że nie interesują się modą, ale chcą dobrze wyglądać. Andrzej Lepper był bardziej wiarygodny w swetrze niż w markowym garniturze. Itd…itd…

Ale miałam pisać na inny temat. Obojętnie czy ubieramy się dla siebie, dla koleżanek, czy dla mężczyzn to najważniejsze jest, żebyśmy dobrze się czuły w swoim ubraniu. A propose wiele kobiet mówi, że ubiera się, kupuje „fajne ciuchy” dla swoich koleżanek, mają one paść z wrażenia. I jest w tym jakieś ziarno prawdy. Idąc na imprezę z koleżankami nie myślimy, żeby poderwać jakiegoś faceta, ale żeby je zazdrość zjadła na nasz widok. One najlepiej zapamiętają, ocenią, skomentują naszą kreację. Jeśli pojawi się w tym wszystkim nutka zazdrości to o to przecież chodziło, na tym nam zależało. “Kupowanie stroju jest jak szkło powiększające. Jeśli chcemy poprawić sobie samopoczucie, kupujemy sukienkę, o której zawsze marzyłyśmy. Wtedy też często myślimy o swojej wygodzie. Gdy chcemy się pewniej poczuć w pracy, staramy się zrobić strojem wrażenie na koleżankach. Zakupy z myślą o mężczyznach będziemy robić, gdy zbliża się miłość”, to wypowiedź psycholog Jolanty Wąs.

Ale chciałam zwrócić uwagę na inny aspekt. Często podążając za modą, ulegając różnym słabościom kupujemy rzeczy za nie małe pieniądze, ale czy to znaczy, że dzięki temu będziemy się podobać innym (czytaj mężczyznom)? I to miało stanowić istotę dzisiejszego tekstu. Czy mężczyźni, bo przecież na nich nam zależy, zauważą, że mamy sukienkę z najnowszej kolekcji, czy też stylizację polecaną przez modowe magazyny? Chyba nie. Oczywiście jest tu wyjątek, mogą to zauważyć mężczyźni zajmujący się modą, styliści, fotograficy, fryzjerzy. Ale oni też interesują się modą. Sami są dobrze wystylizowani i codziennie przeglądają w internecie strony i blogi powiązane z modą, mr.porter (męski odpowiednik net-a-porter), luisaviaroma, style.com. Moi przyjaciele geje, ale myślę, że hetero też tak uważają, że kobieta powinna chodzić na szpilkach przez cały czas. Najlepiej markowych, jak Carrie Bradshow. Dla nich te buty to fetysz. Wyznacznik kobiecości, przytaczając ich słowa – gdybym był kobietą to chodziłbym tylko na szpilkach. Przecież mogą. Oczywiście niektóre kobiety to potrafią, zakładając szpilki traktują je jako swoją tajną, broń kobiecą. Louboutin uważa, że w szpilkach wyglądasz bardziej seksownie niż w baletkach, a każdy centymetr obcasa odejmuje ci kilogram. Trudno się z tym nie zgodzić, kobieta w szpilkach wygląda kobieco. I seksownie. Taki obraz utrwaliła też kinematografia – Marylin Monroe, Sharon Stone – w najważniejszych filmowych scenach noszą szpilki. Więc jeśli nie chcesz podobać się wybierz aseksualne buty, walonki typu emu, trampki, kalosze nawet z markowym logo. Nogi gołe, czy w pończochach vel rajstopach?   Tutaj nie ma jednoznacznych opinii. Ale na pewno nie spodnie, szczególnie nie lubiane są tzw. haremki, spodnie z opuszczonym krokiem. A dlaczego Arabki noszą takie spodnie? Może już nie muszą się podobać? Naśladowanie wyglądu mężczyzn? Oczywiście, jeśli do garnituru wkładamy szpilki lub nosimy marynarkę na gołe ciało. Czyli nie Greta Garbo, a Marlena Dietrich, niezapomniany Błękitny Anioł, lub Kim Basinger w „9 i ½ tygodnia” udającej mężczyznę w celach erotycznych. Albo smoking w wydaniu Yves Saint Laurenta. Na co dzień można nosić dżinsy, ale te bardziej obcisłe, najlepiej rurki.

Ale najseksowniej wygląda się w sukienkach. Przypomnę tylko kilka znanych z ekranu.

No może powinny być krótsze. Bo mini i szpilki to nasza broń kobieca. A jeśli nie lubimy tej długości? Może midi w wersji klepsydry, z podkreśloną talią? Naśladowanie chłopaków nie sprzyja naszej atrakcyjności, za duży sweter, luźne spodnie, trampki i bejsbolówka, czy grungowa czapka to stylizacja dobra, jeśli nie mamy umówionych spotkań. Czego jeszcze nie lubią mężczyźni? Skórzane kurtki ramoneski, obszerne swetry, legginsy, za luźne dżinsy, spodnie z wysokim stanem, marynarki z poduszkami (patrz „Pracująca dziewczyna”). No i brak makijażu. Naturalność nie do końca. Uwagę przykuwają czerwone usta lub czerwone paznokcie, są traktowane jak fetysz. A jeszcze umalowane oko i podkręcone rzęsy…

Czyli pozostaje nam stereotypowy wygląd blond bóstwa. Chyba, że planujemy spotkanie z przyjaciółkami. One docenią nasze modne starania, zauważą (czytaj docenią lub oplotkują) wszystko.  Każdy detal.

MODNY KALENDARZ NA NOWY ROK

 

Kalendarz na Nowy Rok?

To jeden z bardziej popularnych prezentów, mimo nowoczesnych technologii, które za nas wszystko zaplanują, przypomną lubimy klasyczne kalendarze, gdzie można coś zanotować, zapisać, zaznaczyć.Po latach oglądając nasze stare zapiski zastanawiamy się co mieliśmy na myśli lub przypominamy sobie mile chwile. Oczywiście zamiast takich do noszenia, np. oprawionych w słynne logo LV pojawiają się kalendarze ścienne. Przedmioty pożądane przez wielu. Najsłynniejszy to kalendarz Pirelli, w którym znani twórcy pokazują różnorodne obrazy kobiecego piękna. W sesjach fotograficznych brali udział najlepsi fotografowie i najpiękniejsze modelki, m.in. Richard Avedon, Mario Testino, Peter Lindbergh, Annie Leibovitz, Patrick Demarchelier oraz Sophia Loren, Penelope Cruz, Sienna Miller, Naomi Campbell, Małgosia Bela, Gisele Bündchen, Kate Moss, Cindy Crawford, Milla Jovovich,Heidi Klum, Karolina Kurkova. Pierwszy został wydany w 1964 r., niestety jest trudno dostępny, bo nie jest sprzedawany tylko podarowany ograniczonej liczbie osób. Na 50 rocznicę firma zdecydowała się nie realizować kolejnej edycji tylko wydrukować zdjęcia z minionych lat, które nigdy nie były publikowane. Dziwnym pomysłem jest wydanie kalendarza przez producenta trumien, na „modnych” trumnach pozują mniej kub bardziej  roznegliżowane dziewczyny. Wydawnictwo Taschen przygotowało niezwykły kalendarz – 365 dni ozdabia 365 reklam domów mody. Każda została wybrana na jeden dzień w roku. Na każdej stronie umieszczono cytat, komentarz, wypowiedź osobowości ze świata mody, m.in. Brooke Shields, Stelli McCartney, Paula Poiret. Zaznaczono dni, w których urodziny obchodzą najlepsze modelki, projektanci i styliści. Niewątpliwą aletą kalendarza jest to, że nie jest przeznaczony na konkretny rok. Można go używać przez całe życie.

Ja spróbowałam przygotować swój własny kalendarz – modny kalendarz na 2014.

STYCZEŃ – Zima należy do mężczyzn. Kierunek Florencja – i słynna już impreza Pitti Uomo. Kolejny tydzień Bread&Butter w Berlinie. Koniec stycznia to pokazy mody męskiej w Mediolanie i Paryżu. Zachwycają nie tylko kolekcje pokazywane na wybiegach, ale także stylizacje osób oglądających pokazy. Na pokazy Haute Couture trudno się dostać, są wysyłane indywidualne zaproszenia, przede wszystkim dla klientek. I jeszcze wyprzedaże, teraz można skorzystać z opcji internetowej lub wybrać się na „modowe łowy” w poszukiwaniu atrakcyjnych ofert.

LUTY – Walentynki. Ale mnie bardziej interesują targi tkanin, jedne z najważniejszych w naszej branży – Premiere Vision w Paryżu. Oglądam nie tylko tkaniny, kolory proponowane na wiosnę 2015, ale też spotykam kolegów projektantów. To też początek pokazów mody damskiej na jesień. Oczy świata zwrócone są na Nowy Jork.

MARZEC – To nie tylko początek wiosny. To też ciąg dalszy pokazów, lubimy wiedzieć co w modzie widać. i czas na wymianę garderoby na wiosenną.

KWIECIEŃ – Fashion Philosophy, czyli polski Fashion Week warto przyjechać do Łodzi, zobaczyć co proponują nasi projektanci. Uwaga! Ta edycja została przesunięta na początek kwietnia, rezerwujcie już hotele. Można też zakupić ubrania z metką Made in Poland. A w Mediolanie odbywa się największa na świecie impreza designu. Miasto przeżywa prawdziwe oblężenie. Ale też wszędzie odbywają się imprezy. Także w butikach modnych marek. Wystawy też są specjalnie przygotowane na tą okazję. Ja już kupiłam bilet lotniczy.

MAJ – Piękna pora, w modzie mało się dzieje,  pokazy polskich projektantów zapełniają kalendarze dziennikarzy. Ale mamy na początku wolne dni, można już w środę, 30 kwietnia wyruszyć do jednej ze stolic mody. Może w  tym roku Londyn? Może też polować na nowinki z kolekcji Pre-Fall, bo mimo nadchodzącego lata można uzupełnić swoją garderobę o coś nowego.

CZERWIEC – To trochę powtórka ze stycznia – Pitti Uomo i pokazy mody męskiej. Uwielbiam Florencję o tej porze roku, tą atmosferę i premiery kolekcji jesiennych w butikach, a na targach wiosna, tylko, że przyszłego roku. Florencja ma tradycje nie tylko w produkcji, szczególnie wyrobów ze skóry, ale w tym mieście odbywały się pierwsze pokazy mody.

LIPIEC – I znów pokazy Haute Couture, marzeniem jest być na kilku pokazach ekskluzywnych kreacji.

SIERPIEŃ – Moda idzie na zasłużony urlop. Świat mody ma teraz wakacje. Można odwiedzić jedną z modniejszych wysp Cyklad – Mykonos, na pewno spotkamy tam kogoś znanego. Tym bardziej, że powstają tam luksusowe hotele, restauracje firmowane znanymi nazwiskami.

WRZESIEŃ – Pokazy w Nowym Jorku zaczynają się już w połowie miesiąca. Potem Londyn, Mediolan i Paryż. A dla mnie kolejny wyjazd na targi tkanin.

PAŹDZIERNIK – W tym miesiącu stolicą mody i designu jest Łódź – Fashion Week i Festiwal Designu to dwie najważniejsze imprezy, nie tylko w Łodzi, ale w Polsce. Do tego jeszcze Festiwal Światła. Wrażeń mnóstwo.

LISTOPAD – Moment na refleksję.

GRUDZIEŃ – W tym miesiącu możemy nie podróżować, zajęci przygotowaniami świątecznymi nie mamy czasu na wyjazdy. Ale dzięki internetowi możemy obejrzeć kolekcje Resort. Kolekcje, które wcześniej były przygotowywane dla zamożniejszych osób wyjeżdżających w cieplejsze klimaty zimową porą, dlatego charakteryzowały się motywami i kolorystyką marynarsko-żeglarską. Teraz powstają po to, żeby wzbogacić ofertę markowych butików, jesienne kolekcje już się opatrzyły, zaraz trafią na wyprzedaże, więc świat mody kusi nowymi rzeczami.

Kalendarz ściśle zapełniony terminami, nie ma miesiąca bez mody.