TECHNOLOGIE PRZYSZŁOŚCI TERAŹNIEJSZOŚCIĄ

 

Najnowsze technologię podbijają modę, a właściwie zdobywają ją szturmem. Najnowocześniejsze technologie opracowywane są w laboratoriach, na zlecenie NASA, armii lub na potrzeby sportowców. W latach 60. Pierre Cardin, André Courréges  i wielu innych projektantów zastanawiało się jak będzie wyglądała moda przyszłości. Ich wizje były lekko futurystyczne. Zachwycali się nowymi materiałami, plastikiem, futuryzmem. Kobieta miała wyglądać jak futurystyczna Barbarella.Ich wizje raczej rozminęły się z  współczesnymi realiami. Teraz technologia ma pomagać człowiekowi. W jego aktywnym życiu przede wszystkim, potrzebujemy nie tylko wygodnych ubrań, ale ubrań, które nam pomagają. Chronią, zapobiegają, informują. Termalne koszulki zmieniają kolor, kiedy wzrasta nam temperatura.Termometr odchodzi do  lamusa. Niestety nie sprawdziłam jak długa jest przydatność takiej koszulki, ile razy ją można wstrząsnąć, a raczej uprać, by zachowała swoje zdolności. Podobnych wynalazków jest więcej.  Nanotechnologia to już wyższy stopień wtajemniczenia. Ale dzięki nowym badaniom postała bielizna utrzymująca ciepło. Korzystamy z niej nie tylko uprawiając sporty zimowe, ale wszelkie służby mundurowe mają cieplej. Nawet żołnierze z kompanii reprezentacyjnej. Specjalne zabezpieczenia  pokrywają tkaniny przeznaczone dla alergików, przecież coraz więcej osób jest uczulonych, a chińska produkcja nie spełnia podstawowych norm i atestów. Ale to nie wszystko, technologia wspomaga nas w zdrowym trybie życia. O tym już jest głośno. Rajstopy redukując cellulit, dżinsy działające jak SPA, ubrania chroniące przed szkodliwym promieniowaniem UV. Wszystko to, o czym marzyłyśmy, ale nawet nie wyobrażałyśmy sobie, że możemy to mieć. Elektronicznie sterowane spódnice, które początkowo mają linię ołówka zmieniają swój wygląd pod wpływem elektroniki. Emocjonalny sweter z pracowni Sensoree działający na zasadzie wykrywacza kłamstw, interpretuje nasze emocje i przekłada je na kolor. Idąc dalej – chcąc się ukryć wystarczy nałożyć cudowną pelerynę, w której zastosowano technologię ciekłych kryształów, peleryna dostosowuje się do otoczenia jak kameleon.Mimikra. I już nas nie widać. Sukienka projektu Nange Mergo reaguje na fale wysyłane przez nasz mózg, można sterować kształtem sukienki przy odpowiednim skupieniu. Na mnie robi wrażenie jeden z ostatnich wynalazków, japoński biustonosz monitorowany. Co to oznacza w praktyce? Jeśli nie jesteś zakochana  to nie można go rozpiąć, taki współczesny pas cnoty. Dla uzależnionych od FB Melissa Kit Chow i laboratorium MIT Media Lab opracowali kamizelkę Like A Hug, która pompuje się wraz z liczbą lajków na twoim profilu. Klawiatura telefonu komórkowego może być zintegrowana z kurtką, dzięki czemu wiadomości przesyłane widzisz na rękawie. Nowoczesne torebki mogą być tak zaawansowane jak laptopy. Kalosze ładujące telefony komórkowe wykorzystują ciepło stop, gorzej jak komuś marzną nogi. Moda i technologia idą w parze. Projektantka Ying Yao stworzyła sukienkę przyszłości. NO(where) NOW(here) potrafi śledzić nas swoim wzrokiem, wyposażona jest w czułki podążające za ruchem gałki ocznej osoby, która na nią patrzy. Pytanie czy my oglądamy sukienkę, czy ona nas?  Apple zatrudnił byłego szefa domu mody YSL Paula Derieve zapewniając mu posadę wiceprezesa. Odpowiada za projekty specjalne, np. za I Watch +. Dlaczego? – bo Apple chce być postrzegane jako firma produkująca luksusowe dobra. Ma to być najnowocześniejszy zegarek z funkcjami telefonu. Inżynierem mody jest Hussein Chalayan. Jego kolekcje i pokazy to mariaż mody, pomysłu i rozwiązań technologicznych.Technologia i design wspomagają się. Moda do nich dołączyła. Maja wiele wspólnego. Urządzenia 3D za jednym kliknięciem realizują nasze indywidualne marzenia, powstaje produkt zaprojektowany przez nas, wystarczy drukarka i już to mamy. Drukowanie ubrań to nasza współczesność. Dożyliśmy czasów, w których można wydrukować sobie prawie wszystko. I nie mowa tu o klasycznych dokumentach, zdjęciach. Właściwie nawet cały dom może być z drukarki, co prawda na razie w miniaturze, ale za kilka lat? Któż wie… Architekci wnętrz mają mniej problemów. Nowe meble powstają w sposób organiczny, rosną warstwa po warstwie. Jak w Platform studio. Technologia 3D wcześniej była wykorzystywana do wykonania tylko prototypu. Powstała w latach 80, skąd taka jej dostępność? Niedawno wygasły patenty blokujące do niej dostęp. Coraz więcej rzeczy jest dostępnych do zaprojektowania wg indywidualnych potrzeb klienta. Dr Greg Gibbson uważa, ze za moment będzie można pójść do punktu, jak dawniej do ksero i wydrukować sobie w studiu 3D biżuterię, buty, a nawet ubrania. Już nie tylko z plastiku, ale z metalu, skóry. Firma Inner Leaf specjalizuje się w drukowaniu butów i akcesoriów. Michael Schmidt zaprojektował wieczorowa sukienkę dla Dity von Teese na IPadzie i wydrukował kreację ze specjalnego tworzywa sztucznego. Iris van Harpen przygotowuje kolekcje dzięki technologii 3D, drukuje zaprojektowane ubrania. Już niedługo każda z nas będzie mogła korzystać z dobrodziejstw technologii, dzięki skanerom 3D nasze ciało zostanie dokładnie zeskanowane a wymiary zapisane na karcie, takiej jak dowód osobisty. Dzięki temu będziemy mieć ubrania dostosowane do naszego ciała. I nie są to wizje przyszłości, to nasza współczesność.

KRÓLOWAĆ NA STOKU

 

Już minął tydzień od rozpoczęcia Olimpiady w Soczi. My mamy powody do dumy, bohaterem narodowym został Kamil Stoch, zdobywca dwóch złotych medali, chociaż najwięcej zamieszania wywołał sukces dzielnego strażaka z Łowicza, Zbigniewa Bródki, złotego łyżwiarza. Ale panów przebija i tak królowa Justyna (oczywiście piszę o Justynie Kowalczyk biegaczce narciarskiej). Mimo złamania kości śródstopia i wielu krytycznych głosów po pierwszym wyścigu nie uległa presji i wywalczyła złoto. Do historii językowej wejdzie jej słynne już powiedzenie – „Albo zdechnę, albo wygram”. Życzę wielu takiej determinacji i siły woli, charakteru. Przydałaby się naszym piłkarzom. Ale miało być o sportach zimowych i olimpiadzie. Wokół niej sporo zamieszania i kontrowersji. Pomijając fakt, że Soczi raczej jest kurortem nadmorskim niż miejscowością znaną z tradycji sportów zimowych. Nie mniej udało się otworzyć igrzyska mimo tego, ze nie zapaliło się jedno kółko olimpijskie. Sportowcy mieszkają w wiosce olimpijskiej, której losy ważyły się do ostatnich godzin. Niektórzy mają więcej żarówek niż jest im potrzebne, więc wymieniają je na brakujące klamki. Pomijając wszelkie niedogodności i wiosenną aurę w Soczi zimowy sezon w pełni (może nie u nas, ale w Stanach śniegu pod dostatkiem, a nawet w nadmiarze), warto zrobić przegląd mody zimowo-sportowej. Jednym z największych wybiegów mody sportowej był stadion w Soczi i impreza otwarcia Igrzysk. Niektóre ekipy prezentowały się efektownie. Inne zaskakiwały wątpliwą pomysłowością projektantów. Na pewno w pamięci pozostaną stroje zawodników Stanów Zjednoczonych. Nadwornym projektantem strojów dla ekip olimpijskich jest Rap Lauren (pamiętna afera z letniej Olimpiady w Londynie), ma prawdopodobnie monopol na takie zlecenia. Ale w przypadku zimowych igrzysk należy przyznać, że wyjątkowo dobrze przełożył amerykańskie symbole znane chociażby z flagi na język ubrań. Amerykańscy sportowcy prezentują się niezwykle atrakcyjnie, granat, czerwień i biel, gwiazdy, Ralph Lauren w swoim najlepszym wydaniu. Szaliki i swetry z motywem łosia. To, co Amerykanie lubią najbardziej. Powrót do korzeni. Jednak prezydent Barack Obama nie obejrzał ich w Soczi, czyżby na znak protestu? Gorzej oceniany jest inny znany projektant, słynny Giorgio Armani, lepiej wypadły stroje na olimpiadę letnią. Może mistrz Giorgio nie lubi zimy? Stroje ekipy jak na olimpiadę są za ciemne i smutne. Lepiej wyglądałyby w butikach sygnowanych logo Emporio Armani. A może i tak Rosjanie kupią stroje ze słynnym, stylizowanym orłem Armaniego? Fantazją i kolorami zaskoczyła ekipa niemiecka. Tęczowe stroje zdobione zapięciami z budrysówek podobno mają nawiązywać do grup o innej orientacji seksualnej, a których symbolem jest właśnie tęcza. A niemieckie sportsmenki  wystąpiły w oryginalnych spodniach w kolorze pomarańczowym ozdobionym motywem kwiatów. Może staną się hitem przyszłego sezonu. Francuzi zaskakują modnymi fasonami, przecież Paryż to stolica mody. Dla francuskiej ekipy stroje przygotował dom mody Lacoste. Bardziej znany z polówek niż ze strojów zimowych, więc może dlatego stroje bardziej nadają się na wybieg niż na stok. Zaskoczeniem są stroje Holendrów. Do tej pory kojarzone z kolorem pomarańczowym (kolor królowej) tym razem zaskakują awangardowym projektem, bardzo fashion  – pomarańczowy kolor się pojawia, ale dominuje krata, skąd ten motyw? Nie wiem, przecież nie są Szkotami. Ekipę gospodarzy igrzysk można rozpoznać po wyjątkowo dużym napisie Russia, nie zginą w tłumie, poza tym czerwień, biel i czerń. Poza Holendrami wpadkę zaliczyli Czesi i Norwedzy, ich stroje uznano za brzydkie i tandetne. Co stało się ze słynnym skandynawskim designem? Litwini chcieli świecić, więc w ich strojach dominuje kolor limonki. przypuszcza się, że mogą świecić w ciemności. Plotki nie potwierdzone.  A co z naszą narodową ekipą? Opinii jest wiele, mniej lub bardziej pozytywnych, ale moim zdaniem firma 4F i jej projektantka Ranita Sobańska wypadli lepiej niż podczas olimpiady w Londynie. W strojach polskiej ekipy dominuje biel, szarość + akcenty czerwone. Męskie kurtki ozdobione są nadrukiem stylizowanej śnieżynki, motywem trochę etnicznym, a damskie oryginalnymi kryształkami Swarovskiego (chyba imitują kryształki lodu). Na cały komplet sportowca składa się  40 elementów, kurtki, spodnie, T-shirty, dżinsy, ubrania na galę, casualowe i sportowe, sporo tego, do tego akcesoria. Firma 4F chciała pokazać, że moda to nie tylko wygląd, ale przede wszystkim nowoczesne technologie. Dlatego w rękawach kurtek zamontowano sterowniki do obsługiwania smartfonów. W czasie biegu można posłuchać swojej ulubionej muzyki. Stroje ekip olimpijskich wywołały jak zwykle komentarze. Ale w internecie i wśród komentatorów sportowych huczy już od Vancouver o spodniach norweskiej ekipy specjalizującej się w curlingu. Cóż takiego mogło wywołać dyskusje? Niektórzy uważają, że spodnie sportowców przypominają stroje klaunów. Kratki, paski w kolorach narodowych. Podobno dobrze działają na psychikę zawodników, nawet jak przegrywają. Na znanym portalu społecznościowym  jest już znaczna grupa fanów spodni norweskiej ekipy, ponad 500 tys. wejść. Czyżby design i moda miały aż takie znaczenie? Stroje jamajskich bobsleistów wywołują mniej emocji. Kamil Stoch nasz narodowy bohater może nie lansuje nowych trendów, ale wyróżnia się strojem. A ciekawostką jest fakt, że stroje dla skoczków szyje polska firma założona przez byłego skoczka narciarskiego Stefana Hula – on wie najlepiej jakie wymogi musi spełnić kombinezon zakładany do skoków. Muszą być idealnie dopasowane do sylwetki. Więc w ekipie muszą znaleźć się osoby, które poza sportowymi predyspozycjami mają jeszcze inne umiejętności, np. umieją szyć. Bo mimo tego, iż kombinezony skoczków są perfekcyjnie przygotowane to trzeba mieć nad nimi pieczę w każdej minucie rozgrywek. Więc asystent głównego trenera potrafi szyć na maszynie. Zaskakujące? Ale prawdziwe. Kamil Stoch zaskakuje nie tylko niezwykłymi umiejętnościami, ale tez strojem, zielony kask + malinowy kombinezon i pomarańczowe rękawiczki. Olimpiada w Soczi jest barwna. Ale czy my nie możemy zostać królową stoku, zimy, lodowiska? Pamiętam baśń o Królowej Śniegu autorstwa Andersena. Nie była grzeczną Śnieżynką. Silna, zimna władczyni, której serce zamarzło. Niewrażliwe na żadne uczucia. Ale nie o Królowej Śniegu chciałam pisać. Raczej o modzie na aktywną zimę. Sporty zimowe niezwykle poprawiają nam kondycję Narty i snowboard odchodzą do lamusa, są passé. Zamiast zjeżdżać ze stoku lepiej założyć narty biegowe. Co za oszczędność, nie trzeba wyjeżdżać w Alpy Francuskie, biegać można wszędzie, po parkach, lesie, nawet w polskich warunkach. O bieganiu i modzie na bieganie już pisałam. Ale nie wspomniałam, że biegać można zimą. Podobno, tak uważają specjaliści, najlepiej biegać w temp. 5 st  C. Wystarczy ubranie na cebulkę. Ale dla mnie zimą ukochaną dyscypliną są łyżwy. Cóż może być piękniejszego od szusowania po lodzie? Nawet w kultowym filmie Love Story główny bohater jeździ na lodowisku. Jazda we dwoje może być niezwykle emocjonująca. Pod każdym względem. To moim zdaniem najbardziej erotyczna dyscyplina sportów zimowych. Przypomnijmy sobie występy par łyżwiarskich. Niektóre z nich były parami i poza lodowiskiem.  Moda też pokochała biel. W zimowych kolekcjach sporo bieli. Mimo zmieniającej się aury i globalnemu ociepleniu nadal  lubimy biały, śnieżny puch ?

WALENTYNEK CZAR

 

Luty w modzie to czas pokazów, zaczynając od Nowego Jorku, przez Londyn, Mediolan i kończąc na Paryżu mamy przegląd najnowszych trendów na przyszły sezon. My już polujemy na nowości w sklepach, wyszukujemy ciekawostek i perełek, najlepiej w okazyjnej cenie. Ale przed nami jeszcze Walentynki. No cóż, można nie świętować… bo przecież to nie nasze, lokalne święto.  Ale przecież każda okazja jest dobra do sprawienia sobie i bliskim osobom przyjemności. W Paryżu w dzień św. Walentego trudno znaleźć wolny stolik w jakiejkolwiek restauracji, świętują młodzi i starsi. Nawet pary w wieku emerytalnym spotykają się na uroczystej kolacji. Miło…  A nam nie raz brakuje pomysłu i inicjatywy. Walentynkowe święto to okazja do intymnych spotkań we dwoje lub imprez dla zaprzyjaźnionych par (scena z filmu Julia & Julie – Julia Child z czerwonym serduszkiem serwuje przysmaki kuchni francuskiej). Przypomnijmy sobie sceny Walentynek z kultowego filmu „Sex w Wielkim Mieście”, samotne singielki wybrały się na romantyczną kolację, a Samantha przygotowała niespodziankę – własnoręcznie zrobione sushi umieściła na swoim nagim ciele jak na półmisku. Może nie wszystkim się ten wieczór udał. Bezpieczniej wysłać kartkę. Ale pomysłów na ten wieczór jest wiele i najważniejsze, że to kolejna okazja do sprawiania prezentów. W dowolnej wersji. Mając jeszcze kilka dni możemy pomyśleć nad przygotowaniem tego cudownego wieczoru. A może nawet całego dnia? Bo przecież Walentynki możemy rozpocząć cudownym porannym lenistwem i śniadaniem w łóżku. Nawet omlet można przygotować w kształcie serca. O dalszym rozwoju akcji przemilczę. To jeden z pomysłów na ten dzień. Ale wieczór tez może być ciekawy. Kulinarnych propozycji zawierających różne afrodyzjaki jest mnóstwo. Afrodyzjaków jest wiele…. Uważa się, że wpływają na nasilenie odczuwania bodźców i zwiększenie sprawności seksualnej. Już w starożytnym Rzymie korzystano z dobrodziejstw afrodyzjaków. Do tej pory ulegamy ich działaniu. Imbir np. dodawano do kąpieli – rozgrzewał. Do afrodyzjaków zalicza się ostrygi i owoce morza, żywicę drzew, pomidory, czyli jabłka miłości, jaszczurki, przepiórki. Ostrygi i szampan? Dlaczego nie. Casanova twierdził, że najlepiej rano smakują ostrygi ułożone na piersiach uwiedzionej noc wcześniej kobiety. Potrafił ich skonsumować nawet 50. No nie kobiet tylko ostryg. Nie jestem w tym temacie ekspertem po spożyciu ostryg w Paryżu nabawiłam się uczulenia. Czekolada… o jej magicznym wpływie można mówić długo. Emocje związane z czekolada doskonale pokazane zostały w filmie o tym samym tytule „Czekolada” z Juliette Binoche i Johnem Deppem. Odpowiednio przyprawiona czekolada rozpala zmysły, nawet psie. Znane są czekalodoholiczki (np. nasza Pochanke). Podobno zakonnikom zakazywano jeść czekoladę. W czasach Ludwika XIV uważano, że kobieta przyjmująca czekoladki od mężczyzny sygnalizuje chęć zbliżenia. Motyw wykorzystywany we współczesnych reklamach popularnych kokosowych kulek. A szampan? Musujące bąbelki, podczas picia  tego wyrafinowanego napoju uwalniają się endorfiny i dopaminy, czyli hormony szczęścia. Więc czy można sobie odmówić bąbelków? W połączeniu z truskawkami , które poprawiają seksualną wydolność to niezły pomysł na kolację walentynkową.  A do tego sos waniliowy … wanilia wzbudza pożądanie. Tyle o afrodyzjakach. Ale nawet spędzając ten wieczór na kanapie i oglądając np. „Zakochani w Rzymie” lub „Zakochany kundel”, czy też inne romansidło można ten dzień zapamiętać na całe życie. Pomysłów na niespodziankę w tym dniu jest wiele. Odpada w naszych warunkach lot balonem i skoki ze spadochronu. Nie odpowiednie warunki pogodowe. Można się wybrać w dowolne miejsce na świecie, aby w interesującej lub egzotycznej scenografii spędzić niezapomniane chwile. Podróż do Werony, sceny miłości najsławniejszej pary kochanków, Julii i Romea to już chyba banał. Alternatywą dla nie mających czasu jest spędzenie tego dnia w SPA. Propozycji jest coraz więcej. Masaż we dwoje na cztery ręce…. Dlaczego nie? W internecie propozycji na ten dzień jest wiele. Wystarczy wybrać odpowiedni wariant. Romantyczne, niesamowite, ekologiczne, itd. Nie musimy się za bardzo wysilać wystarczy kliknąć klawisz i zaakceptować. A co w modzie na Walentynki? Przede wszystkim kosmetyki z serduszkiem. Dom mody Lanvin po raz kolejny wypuścił limitowaną serię naszyjników z sercem. A i czerwony kolor moda uwielbia. Mistrzem czerwonych kreacji był Valentino. Stały się jego znakiem rozpoznawczym. Inni projektanci też polubili ten kolor. a my pamiętajmy, że miłość i stan zakochania cudownie działa na zdrowie i wygląd. Warto się kochać…

CHLEBA POWSZEDNIEGO

 

Dziwny temat jak na  blog o modzie. Ale powoli wyjaśnię… Bo paradoksalnie moda i chleb mają podlegają tym samym regułom. Polska chlebem słynęła, może słynie dalej… Polskie zwyczaje staropolskie, czy ludowe lubią chleb. Witamy chlebem i solą, łamiemy się chlebem. Chleb musi być podczas ślubu i wesela, bo chlebem żegna się pannę młodą „wychodzącą z domu” i chlebem wita się parę młoda tuż po uroczystości zaślubin. Polski chleb jest znany na świecie i bardzo lubiany. Piec opalany drewnem, zakwas to tłumaczy fenomen polskiego pieczywa. Pamiętam z dzieciństwa starą, tradycyjną piekarenkę (teraz reklamą jest czas jej powstania –  1926, potomkowie kontynuują dziedzictwo rodziców), ale dla nas, dzieci z osiedla smak świeżo wypiekanego chleba nie był najważniejszy. W piątkowe wieczory spotykaliśmy się w kolejce pod piekarenką czekając na świeżutki bochenek. Tutaj kwitło życie towarzyskie. Bo na chleb trzeba było czekać. A potem z gorącym bochenkiem wracało się do domu ogryzając po drodze rumianą skórkę. Teraz opracowuje się substytut naturalnego zapachu – można już kupić perfumy o zapachu świeżo pieczonego chleba. Chleb znany jest o czasów starożytnych, liczy sobie prawie 11 tys. lat. Był podstawowym pożywieniem. I nie tylko, bo spełniał rolę kultową. Chociaż początkowo nie przypominał tego  wypieczonego bochenka. Raczej był podobny do naszych podpłomyków, macy. Stąd zwyczaj łamania się chlebem, trudno taki chleb kroić. W starożytnej Grecji znano ok. 50 przepisów na chleb. Podobnie jak teraz. Podstawą jest mąka – żytnia, pszenna, kukurydziana…. A dalej to już tradycja i unowocześniane przepisy. Moja babcia piekła chleb w specjalnym koszyku plecionym  z żyta, albo chleb ciemny na co dzień w prostokątnej formie. Z pozostałego ciasta robiła podpłomyki , które piekła na rozgrzanej blasze pieca. Nie było lepszego przysmaku dla nas.Braliśmy je jeszcze gorące i dmuchaliśmy, żeby ostygły. Ale wracając do głównego nurtu. W różnych krajach pieczywo wygląda różnie. Wielość rodzajów i odmian przyprawia o zawrót głowy. Różnego rodzaju chleby, bułki, rogaliki, chałki. We Włoszech na śniadanie zjada się słodką bułkę popijając gorącym espresso, a we Francji croissanta. Francuzi lubią bagietki (i to wcale nie w postaci zapiekanki znanej u nas). To już tradycja, bagietka musi być podawana przed posiłkiem, do sałaty, często zastępuje serwetkę, bo służy do wycierania talerza i wyjadania smakowitych dań. Francuz nie wyobraża sobie początku dnia bez zakupienia świeżutkiej bagietki. Prowansja ceni pieczywo i dobre piekarnie. Każdy rodzaj proponowanego pieczywa przeznaczony jest do określonych potraw. Amerykanie niestety uprościli  nieco sprawę, łatwe do gryzienia, a raczej do połykania, bo nie ma co gryźć, pieczywo, przypomina watę niż tradycyjny chleb. W mojej ukochanej Florencji wypieka się pieczywo bez soli (mam szczęście, bo w Łodzi działa piekarnia, która wg tego przepisu wypieka zaskakujące kształtem bagietki toskańskie). Od niego zaczyna się posiłek – pieczywo maczane w zielonej, cierpkiej oliwie z dodatkiem balsamico, a nawet tartego parmezanu przygotowuje do orgii smaków i prawdziwej rozpusty. Jest też barek, bo nie można tego pomieszczenia 3×2 m nazwać lokalem, który serwuje buły. Bułki z różnym nadzieniem. Z szynką, karczochami, serem, w dowolnych kombinacjach + wino. Przy kontuarze nie ma miejsca na spożywanie, ale wszyscy jedzą zakupione bułki przed barkiem, zawieszone na froncie półeczki są niezwykle użyteczne można odstawić kieliszek z winem. I Due Fratellini to miejsce znane od 1875 roku. Podstawą są bułki, a reszta kompozycji zależy od nas. Smak niebiański. I jak nie zachwycać się chlebem? Z przykrością przeczytałam dane o spożyciu chleba w Polsce – spada ilość spożywanego pieczywa.  Czyżbyśmy ulegali  informacjom o rzekomej szkodliwości pieczywa?  Chleb tuczy… tak spożywany z konserwantami, sztucznymi  spulchaniaczami. Tradycyjne pieczywo pieczone w piecu opalanym drewnem spożywane w rozsądnych ilościach nie przyczyni  się do naszych kilogramów. Zależy też co na to pieczywo kładziemy. Nie dajmy się ogłupiać komunikatami o szkodliwości  pieczywa i nowymi dietami. Dobre pieczywo ma sporo mikroelementów. A teraz o modzie. O modzie na pieczywo. Już od 2-3 lat obserwuję nowe zjawisko, które nie miało miejsca w Polsce. Na początku zachwyciliśmy się możliwością przygotowania i wypiekania chleba w domu. Nic tak nie cieszy jak własnoręcznie wypieczony chleb. I kolejne zjawisko – powstaje coraz więcej miejsc, w których można kupić świeżo wypieczone pieczywo. Czyżbyśmy pozazdrościli Francuzom ich piekarenek? Bo niewątpliwie Francuzi  osiedlający się w Polsce zapoczątkowali modę na małe bistra oferujące świeżo wypiekane pieczywo i  drobne przekąski, często  na bazie pieczywa. Czyli po polsku rzecz nazywając serwują kanapki. Czynne są najczęściej od rana, więc można tam zjeść śniadanie na mieście, poczytać gazetę oraz popracować. Wystarczy przynieść swojego laptopa. Wi-Fi dostępne. W Polsce moda na takie lokaliki dotknęła początkowo stolicę. Słynna Charlotta na placu Zbawiciela szybko stała się nie tylko chętnie odwiedzanym miejscem, ale miejscem, gdzie należy się pokazywać.Można nie znaleźć wolnego  stolika, krzesła, wystarczy usiąść na schodach. Drugim ważnym elementem w tego typu lokalach jest duży stół – wspólny stół, siadają przy nim nieznane sobie osoby. Ale czy to ważne? Przecież można się w ten sposób poznać. Wspólne, nie wspólne ucztowanie jest doskonała rozrywką. A raczej przyjemnością, wracamy do tradycji ucztowania przy stole. Już nie połykamy szybko kanapki w drodze. Mamy dla niej czas. Moda na serwowanie przekąsek i świeżo pieczonego chleba dotarła i do innych miast. W mojej rodzinnej Łodzi prym wiodły małe piekarenki, reklamujące prawdziwy chleb na naturalnym zakwasie. To na czym był poprzednio robiony chleb? A teraz powstają kolejne miejsca, gdzie można kupić pieczywo wypiekane na miejscu, a przede wszystkim zjeść. I proponowane potrawy często oparte są na różnego rodzaju pieczywie. Nowa moda? Może i tak. Ale jeśli dzięki temu odkryjemy smak prawdziwego chleba to warto ulec takiej modzie.