FIRENZE, che bella città!

Nie ukrywam swojej miłości do Florencji, choć wolę włoską nazwę Firenze. To niezwykłe miejsce, do delektowania się pięknem, arcydziełami sztuki obecnymi tutaj wszędzie, smakami.

Lubię poczuć toskańskie powietrze już na dworcu Santa Maria Novella i zobaczyć słynną kopułę Brunelleschiego na Santa Maria del Fiore.

Firenze to serce Toskanii, jak mówią rodowici mieszkańcy, to kolebka włoskiej kultury, języka. Zresztą i tak wszystko mają naj… Najpiękniejsze, najlepsze, najcudowniejsze.

Wszędzie otacza Cię historia, zabytki, nazwiska, o których uczyłam się na wykładach z historii sztuki, polskiego.

Istnieje zjawisko nadmiernego zachłyśnięcia się pięknem obecnym we Florencji, pisał o tym Jerzy Stuhr – nazywają to chorobą Stendhala. Z nadmiaru piękna, którego nie można wchłonąć, organizm wysiada, więc można znaleźć się w historycznym szpitalu, Ospedale. Ilość zabytków na metr kw przewyższa średnią krajową, jak nie europejską. Idąc krętymi, ciasnymi uliczkami możemy poczuć dawne wieki, historia splata się ze współczesnością.

Współistnieją ze sobą, jak dobra, zgrana para. Tyle jest tu miejsc do zobaczenia, odwiedzenia. Spacery można odbywać o każdej porze dnia i nocy. Idąc od Duomo, ze słynną katedrą, w kierunku rzeki Arno, można dojść do Mostu Złotników – grał w wielu filmach, m.in. w Pachnidle.

A potem zanurzyć się w artystyczno-historycznych wrażeniach (wrócić na Piazza Signoria,

odwiedzić Galerię Uffizzi),

odwiedzić przepiękne kościoły z trójkolorowego marmuru

lub bardziej nowocześnie wejść na via Tornabuoni, ulicę butików.

Niestety wybór jest tak duży, a w takich okolicznościach i takich miejscach łatwo posługiwać się kartą.

Poza markami rodzimymi (Etro, Pucci, Roberto Cavalli, Gucci, Prada, Fendi, Bottega Veneta, Dolce&Gabbana, Armani) są zagraniczne (Burberry Hermes, Louis Vuitton, Celine), biżuteria Pomelatto, Bulgari. I kultowy obecnie concept store Luisa via Roma.

Miejsce wyznaczające trendy, barometr mody, tutaj poza kolekcjami można obejrzeć specjalnie przygotowane instalacje, dobry design.

Teraz na plan pierwszy wysunął się Lagerfeld i klimaty punkowo-rockowe. Po liftingu butik otrzymał przepiękny, wewnętrzny taras z przezroczystą podłogą, można pooddychać modną. Włosi lubią modę.

Firenze to miasto rzemieślników, słynące z tradycji produkcji wyrobów skórzanych, tutaj swoje siedziby mieli Gucci (na 90-lecie firmy otwarto wystawę tego domu mody – czynna do września) oraz Salvatore Ferragamo (w jego pałacu poza butikiem mieści się też muzeum, obecnie wystawa poświęcona Marylin Monroe i jej strojom).

Warto poświęcić chwilę czasu i poodkrywać przepiękne pomieszczenia tego palazzo,

zachwycić się freskami, zdobieniami, pooddychać atmosferą dawnych lat oglądając zdjęcia sławnych klientek, czy historyczne modele butów.

Po II wojnie to właśnie we Florencji odbywały się pierwsze pokazy mody, na jednej z edycji firma Missoni szokowała przezroczystymi dzianinami w charakterystyczny wzór.

Z modą kojarzony jest Mediolan i Rzym (słynne pokazy na schodach hiszpańskich), ale Florencja nie ustępuje ilością modnych butików, modnych wydarzeń. To zagłębie tekstylno-skórzane. Nadal produkuje się tutaj buty, torby.

Zachwycające są lokalizacje butików w dawnych pałacach, kamienicach, w wielu można obejrzeć historyczne freski, które tutaj są towarem powszechnym (m.in. u Etro, Prady).

Zresztą każdy butik zachwyca wystrojem, dekoracją, wystawą, jeśli nie oryginalną, zabytkową, to współczesną dobrze zaprojektowaną. Poza tymi tłumnie odwiedzanymi, jest jeszcze kilka innych, Raspini, Space, P-N/P (A piedi nude del parco) z niszowymi markami, Vintage, Guya. Ich oferta to subiektywny wybór właścicieli. Można znaleźć perełki, w dobrej cenie. Poza markami z wysokiej półki są jeszcze Pinko, Patrizia Pepe, Stefanel, Guess. Wybór przeogromny.

Po drugie, czy trzecie to miasto, gdzie odbywają się targi Pitti Uomo (moda męska), a także Bambini (moda dziecięca) w historycznej Fortezza di  Basso, będącej częścią murów obronnych. Styczeń i czerwiec to terminy zarezerwowane na Pitti Uomo, to święto mody męskiej.

Przepiękne budynki Fortezzy di Basso zostają specjalnie zaaranżowane na tą okazję.

Każda edycja ma swoich specjalnych gości, tematyczną aranżację i nową ideę. Teraz targom towarzyszył festiwal jedzenia, czyli Wonderfood,

w specjalnie zaaranżowanych areach można było popróbować delicji florenckich. W pawilonach, halach prezentują swoje kolekcje najlepsze firmy, te z najwyższej, klasycznej półki, ale też pojawia się casual, moda dżinsowa, awangardowa, niszowa.

To tutaj wiemy jakie będą tendencje na przyszły sezon, co będzie królowało w sklepach. Na przyszły sezon wariacje na temat lat 60.

I oczywiście letnie klimaty, plaża, piasek, morze w przeróżnych wariacjach. Słońce, sprania, wybielenia. I intensywne słoneczne odcienie. Radość lata. Kolor niebieski, zielony, beżowy wysuwają się na plan pierwszy.

Stawia się na podkreślenie dziedzictwa, jakości, wiarygodności.

Florencja poza historią, zabytkami, butikami, targami ma wiele innych atrakcji. Jedzenie. To jedna z najlepszych cucine, królują w niej proste połączenia i świeże produkty. Żeby się o tym przekonać warto zajrzeć do jednej ze starszych hal – mercato, zmysły wariują.

Rano esspreso w barze pobudza do życia,

a już w południe czekają liczne przekąski. Crostini z tzw. wątrobianką,

bruschetty z różnymi dodatkami, wędliny – mortadela z pistacjami, omlet z oliwą truflową, carciofi, sery – słynne Pecorino,

w Mozzarella Bar można popróbować mozzarelli w różnych wydaniach

. Latem Firenze ożywia się wraz z nadejściem wieczoru. Bary, trattorie, osterie, ristorante

zapełniają się. W powietrzu unosi się zapach przygotowanych potraw, brzęk sztućców, pokrzykiwania kelnerów.

W tradycyjnych miejscach, schowanych w małych uliczkach karta może jest uboga, za to jedzenie… il cielo nella mia bocca. Dla mnie super początkiem rozpusty jedzeniowej jest florencka, zielona oliwa o specyficznym smaku z kropelką aceto balsamico, maczam w tym florencki chleb (bez soli), smakuję

wystarczy pane e aqua

……. do tego czerwone, domowe wino. Lub słynne Chianti

Właściwie na antipasti można skończyć. Specjalnością jest oczywiście bistecca alla Florentina.

Wszelkiego rodzaju makarony, proste sałaty. Trudno spróbować wszystkiego. A jeszcze dolci i gelati oraz słynne cantucini maczane w Vino Santi. Posiłki ciągną się w czasie – smakowanie przyjemności, rozmowy z przyjaciółmi. Na zakończenie kieliszek limoncello na trawienie.

Cóż więcej do szczęścia… Florencki krajobraz pobudza do marzeń, miasto otaczają cyprysy, gaje oliwne oraz słynne winnice, Chianti, Montepulciano …. Można wybrać się na degustację.

A wieczorem spacer urokliwymi uliczkami. Miasto wcale nie idzie jeszcze spać… poddajmy się urokowi nocy.

PS. nie podaję adresów, bo zajęłoby to cały mój wpis, proponuję poznać Firenze nel piedi – pieszo, moim ulubionym miejscem jest I Due Fratellini

miejsce, gdzie serwują najsłynniejsze, a raczej najsmaczniejsze kanapki, słynne panini. Miejsce z tradycją istnieje od 1875 roku, malutkie miejsce serwujące ciepłe panini wypełnione świeżymi produktami, kombinacje są różne, a można stworzyć własną wersję.

Moim ostatnim odkryciem jest caprina+carciofi+rucola. do tego kieliszek wybornego wina, wybór jest duży. Na stojąco, ale wszystko jest przemyślane, półeczki na kieliszki, żeby było łatwiej… Można? Można… tylko kolejki.

 

3 myśli nt. „FIRENZE, che bella città!

  1. I just want to say I am just new to blogs and honestly loved this web site. Very likely I’m going to bookmark your blog . You certainly come with perfect well written articles. Regards for sharing your website.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>