KRÓLOWAĆ NA STOKU

Już minął tydzień od rozpoczęcia Olimpiady w Soczi. My mamy powody do dumy, bohaterem narodowym został Kamil Stoch, zdobywca dwóch złotych medali, chociaż najwięcej zamieszania wywołał sukces dzielnego strażaka z Łowicza, Zbigniewa Bródki, złotego łyżwiarza. Ale panów przebija i tak królowa Justyna (oczywiście piszę o Justynie Kowalczyk biegaczce narciarskiej). Mimo złamania kości śródstopia i wielu krytycznych głosów po pierwszym wyścigu nie uległa presji i wywalczyła złoto. Do historii językowej wejdzie jej słynne już powiedzenie – „Albo zdechnę, albo wygram”. Życzę wielu takiej determinacji i siły woli, charakteru. Przydałaby się naszym piłkarzom. Ale miało być o sportach zimowych i olimpiadzie. Wokół niej sporo zamieszania i kontrowersji. Pomijając fakt, że Soczi raczej jest kurortem nadmorskim niż miejscowością znaną z tradycji sportów zimowych. Nie mniej udało się otworzyć igrzyska mimo tego, ze nie zapaliło się jedno kółko olimpijskie. Sportowcy mieszkają w wiosce olimpijskiej, której losy ważyły się do ostatnich godzin. Niektórzy mają więcej żarówek niż jest im potrzebne, więc wymieniają je na brakujące klamki. Pomijając wszelkie niedogodności i wiosenną aurę w Soczi zimowy sezon w pełni (może nie u nas, ale w Stanach śniegu pod dostatkiem, a nawet w nadmiarze), warto zrobić przegląd mody zimowo-sportowej. Jednym z największych wybiegów mody sportowej był stadion w Soczi i impreza otwarcia Igrzysk. Niektóre ekipy prezentowały się efektownie. Inne zaskakiwały wątpliwą pomysłowością projektantów. Na pewno w pamięci pozostaną stroje zawodników Stanów Zjednoczonych. Nadwornym projektantem strojów dla ekip olimpijskich jest Rap Lauren (pamiętna afera z letniej Olimpiady w Londynie), ma prawdopodobnie monopol na takie zlecenia. Ale w przypadku zimowych igrzysk należy przyznać, że wyjątkowo dobrze przełożył amerykańskie symbole znane chociażby z flagi na język ubrań. Amerykańscy sportowcy prezentują się niezwykle atrakcyjnie, granat, czerwień i biel, gwiazdy, Ralph Lauren w swoim najlepszym wydaniu. Szaliki i swetry z motywem łosia. To, co Amerykanie lubią najbardziej. Powrót do korzeni. Jednak prezydent Barack Obama nie obejrzał ich w Soczi, czyżby na znak protestu? Gorzej oceniany jest inny znany projektant, słynny Giorgio Armani, lepiej wypadły stroje na olimpiadę letnią. Może mistrz Giorgio nie lubi zimy? Stroje ekipy jak na olimpiadę są za ciemne i smutne. Lepiej wyglądałyby w butikach sygnowanych logo Emporio Armani. A może i tak Rosjanie kupią stroje ze słynnym, stylizowanym orłem Armaniego? Fantazją i kolorami zaskoczyła ekipa niemiecka. Tęczowe stroje zdobione zapięciami z budrysówek podobno mają nawiązywać do grup o innej orientacji seksualnej, a których symbolem jest właśnie tęcza. A niemieckie sportsmenki  wystąpiły w oryginalnych spodniach w kolorze pomarańczowym ozdobionym motywem kwiatów. Może staną się hitem przyszłego sezonu. Francuzi zaskakują modnymi fasonami, przecież Paryż to stolica mody. Dla francuskiej ekipy stroje przygotował dom mody Lacoste. Bardziej znany z polówek niż ze strojów zimowych, więc może dlatego stroje bardziej nadają się na wybieg niż na stok. Zaskoczeniem są stroje Holendrów. Do tej pory kojarzone z kolorem pomarańczowym (kolor królowej) tym razem zaskakują awangardowym projektem, bardzo fashion  – pomarańczowy kolor się pojawia, ale dominuje krata, skąd ten motyw? Nie wiem, przecież nie są Szkotami. Ekipę gospodarzy igrzysk można rozpoznać po wyjątkowo dużym napisie Russia, nie zginą w tłumie, poza tym czerwień, biel i czerń. Poza Holendrami wpadkę zaliczyli Czesi i Norwedzy, ich stroje uznano za brzydkie i tandetne. Co stało się ze słynnym skandynawskim designem? Litwini chcieli świecić, więc w ich strojach dominuje kolor limonki. przypuszcza się, że mogą świecić w ciemności. Plotki nie potwierdzone.  A co z naszą narodową ekipą? Opinii jest wiele, mniej lub bardziej pozytywnych, ale moim zdaniem firma 4F i jej projektantka Ranita Sobańska wypadli lepiej niż podczas olimpiady w Londynie. W strojach polskiej ekipy dominuje biel, szarość + akcenty czerwone. Męskie kurtki ozdobione są nadrukiem stylizowanej śnieżynki, motywem trochę etnicznym, a damskie oryginalnymi kryształkami Swarovskiego (chyba imitują kryształki lodu). Na cały komplet sportowca składa się  40 elementów, kurtki, spodnie, T-shirty, dżinsy, ubrania na galę, casualowe i sportowe, sporo tego, do tego akcesoria. Firma 4F chciała pokazać, że moda to nie tylko wygląd, ale przede wszystkim nowoczesne technologie. Dlatego w rękawach kurtek zamontowano sterowniki do obsługiwania smartfonów. W czasie biegu można posłuchać swojej ulubionej muzyki. Stroje ekip olimpijskich wywołały jak zwykle komentarze. Ale w internecie i wśród komentatorów sportowych huczy już od Vancouver o spodniach norweskiej ekipy specjalizującej się w curlingu. Cóż takiego mogło wywołać dyskusje? Niektórzy uważają, że spodnie sportowców przypominają stroje klaunów. Kratki, paski w kolorach narodowych. Podobno dobrze działają na psychikę zawodników, nawet jak przegrywają. Na znanym portalu społecznościowym  jest już znaczna grupa fanów spodni norweskiej ekipy, ponad 500 tys. wejść. Czyżby design i moda miały aż takie znaczenie? Stroje jamajskich bobsleistów wywołują mniej emocji. Kamil Stoch nasz narodowy bohater może nie lansuje nowych trendów, ale wyróżnia się strojem. A ciekawostką jest fakt, że stroje dla skoczków szyje polska firma założona przez byłego skoczka narciarskiego Stefana Hula – on wie najlepiej jakie wymogi musi spełnić kombinezon zakładany do skoków. Muszą być idealnie dopasowane do sylwetki. Więc w ekipie muszą znaleźć się osoby, które poza sportowymi predyspozycjami mają jeszcze inne umiejętności, np. umieją szyć. Bo mimo tego, iż kombinezony skoczków są perfekcyjnie przygotowane to trzeba mieć nad nimi pieczę w każdej minucie rozgrywek. Więc asystent głównego trenera potrafi szyć na maszynie. Zaskakujące? Ale prawdziwe. Kamil Stoch zaskakuje nie tylko niezwykłymi umiejętnościami, ale tez strojem, zielony kask + malinowy kombinezon i pomarańczowe rękawiczki. Olimpiada w Soczi jest barwna. Ale czy my nie możemy zostać królową stoku, zimy, lodowiska? Pamiętam baśń o Królowej Śniegu autorstwa Andersena. Nie była grzeczną Śnieżynką. Silna, zimna władczyni, której serce zamarzło. Niewrażliwe na żadne uczucia. Ale nie o Królowej Śniegu chciałam pisać. Raczej o modzie na aktywną zimę. Sporty zimowe niezwykle poprawiają nam kondycję Narty i snowboard odchodzą do lamusa, są passé. Zamiast zjeżdżać ze stoku lepiej założyć narty biegowe. Co za oszczędność, nie trzeba wyjeżdżać w Alpy Francuskie, biegać można wszędzie, po parkach, lesie, nawet w polskich warunkach. O bieganiu i modzie na bieganie już pisałam. Ale nie wspomniałam, że biegać można zimą. Podobno, tak uważają specjaliści, najlepiej biegać w temp. 5 st  C. Wystarczy ubranie na cebulkę. Ale dla mnie zimą ukochaną dyscypliną są łyżwy. Cóż może być piękniejszego od szusowania po lodzie? Nawet w kultowym filmie Love Story główny bohater jeździ na lodowisku. Jazda we dwoje może być niezwykle emocjonująca. Pod każdym względem. To moim zdaniem najbardziej erotyczna dyscyplina sportów zimowych. Przypomnijmy sobie występy par łyżwiarskich. Niektóre z nich były parami i poza lodowiskiem.  Moda też pokochała biel. W zimowych kolekcjach sporo bieli. Mimo zmieniającej się aury i globalnemu ociepleniu nadal  lubimy biały, śnieżny puch ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>