MAJÓWKA W PARYŻU

Może to dziwny pomysł, ale Paryż w maju wygląda cudownie… Warto poddać się impulsowi i wybrać na majowy weekend do Paryża, po dwóch godzinach lotu oddychamy paryskim powietrzem.

Zwiedzanie zabytków, wycieczka do Wersalu lub tylko do licznych parków na mały piknik to propozycja dla lubiących zwiedzać miasta pieszo. (inna opcja – można zwiedzać na rowerze – rowery ustawione w różnych punktach miasta).

Chętnie spędzam czas w kafejkach, bistrach charakterystycznych dla Paryża.

Nawet typowe francuskie śniadanie croissant z expresso tutaj smakują inaczej.

A w przerwie na lunch można popróbować crepe’ów w licznych creperiach, nawet te uliczne są bezpieczne. Moje ulubione – avec jambon et fromage, czyli z szynką i serem.  Mogą być na słodko (podobnie jak w Polsce) lub wytrawne z koniakiem i cukrem, super rozgrzewające. Podobnie jak lampka słynnego calvadosu z tzw.kaczką, czyli pływającą kostką cukru (calvados – wytrawny winiak o jabłkowym bukiecie).

W ogrodach Tuilleries kwitną już magnolie, można opalać się na krzesełkach, odpocząć po obejrzeniu niezwykłej wystawy w muzeum koło Luwru (więcej info – wpis Louis Vuitton i Marc Jacobs).

Dla tych, którzy interesują się modą proponuję zanurzyć się w modową atmosferę Paryża. To nie tylko ubrania, dużo inspiracji, wrażeń. Shoppingowi w stolicy mody nie można się oprzeć… Chyba, że karta nie zadziała.

Ja lubię w Paryżu zajrzeć na Place Marche, niedaleko kultowego Colette,

placyk mieszczący restauracyjki, bistra (polecam na niedzielny brunch), perfumerię Comme des Garçons oraz butiki z szyldem Marc by Marc Jacobs. To doskonały przykład jak można spopularyzować markę tworząc tańszą, a dzięki temu pożądaną przez młodszego klienta linię. Mając tylko kilka euro można stać się posiadaczem gadżetu z upragnionym logo. Więc nie tylko LV jest kopiowany. Jacobs to jeden z niewielu projektantów potrafiących wyczuć moment, klimat i przetworzyć to w sukces finansowy, tworząc jednocześnie kolekcje wzbudzające emocje. Bo to, co wymyśli Marc Jacobs warto kopiować (w tym sezonie w swojej tańszej linii pokazał plastikowe daszki – kopia dostępna w H&M).

Oczywiście opuszczając miły placyk nie można nie zajrzeć do Colette (www.colette.com 213 rue Honore),

trudno nie zauważyć tego concept store – tłumy fashion victims pielgrzymują do tego miejsca.

To wybór najlepszych modeli, przedmiotów, niszowych kosmetyków, albumów, płyt, odkryć sezonu, designerski barometr. Zmęczeni mogą zrelaksować się w barze na dole, oferuje ponad 200 gatunków wody mineralnej z całego świata i designerskie toalety.

Sama rue Honore to kolekcja dobrych butików, a hedonistów zaprasza hotel Costes.

Sklep Marca Jacobsa wyjątkowo nie przy modowych ulicach, podobnie jak Ricka Owensa, czy Stelli McCartney, oni wybrali klimatyczne miejsce w podcieniach Palaise Royale.

Ja polecam przejeść na drugą stronę Sekwany. To inna dzielnica, tutaj można spotkać prawdziwych paryżan, przejść się boulevardem Saint Germain z kultową cafe Flore (miejsce spotkań pisarzy, artystów), kościołem Saint Suplice.

Mnie niezmiernie zachwyca butik Driesa van Notena (www.driesvannoten.be, 7, 9 Quai Malaquais) mieszczący się obok Akademii Sztuk Pięknych.

A właściwie to już dwa butiki – damski i męski. Uwielbiam wchodzić do obu. Wystrój, zapach, obsługa… czuję się jak w 18wiecznych apartamentach, miękkie kanapy, biblioteczka, ciężkie kotary. Z przyjemnością dotykam ubrań doskonałej jakości, zachwycające kolorem, drukiem, konstrukcją, wyobraźnią kreatora.

Na deser zostawiam męski butik – z równą przyjemnością oglądam perfekcyjnie wykonane ubrania, chociaż moją uwagę odwraca obsługa. Nie wiem na czym skupić uwagę.

Idąc dalej docieram do najstarszego domu towarowego Bon Marche, to prototyp dzisiejszych centr handlowych. Ten jednak zachwyca kunsztem architektury, marmurowymi schodami, żeliwnymi elementami. To projekt znanego Eiffla. Skupia najlepsze marki, zarówno te z najwyższej półki, jak i te tańsze linie.

W tej części Paryża ma swój  flagowy butik Sonia Rykiel, przecież tutaj zaczynała swoją karierę. Ja na chwilę zatrzymuję się w barze na wprost Bon Marche, stolik na zewnątrz pozwala na obserwację spacerujących paryżan.

Tutaj oddycham atmosferą burżuazyjnego Paryża. Nie mogę pominąć kultowego butiku Hermes.To jedna z najstarszych marek, znana przede wszystkim z apaszek, posiadanie jej jest synonimem pewnego statusu społecznego. Tradycja jej noszenia przechodzi z babci na córkę, na wnuczkę.  Warto więc w swoim adresowniku wpisać 17 rue de Sevres – butik mieści się w dawnym basenie, perełka Art Deco, a wewnątrz zaskakują olbrzymie tulipanowe (9metrowe) konstrukcje z drewnianych listew. Imponujące.

Dzielnicę Marais zostawiam na kolejny dzień.

To dziwny miks starej żydowskiej części miasta (zachowały się jeszcze charakterystyczne uliczki, sklepy z koszerną żywnością, bary z żydowskim jedzeniem, można spotkać ortodoksyjnych Żydów).

A z drugiej strony artystyczny klimat, ściągają tutaj tancerze, fotograficy, a przede wszystkim geje. Stąd tak duża ilość sklepów skierowana do tej klienteli. Ale powoli zmienia się oblicze tej części miasta – powstają interesujące sklepy COS, Muij. Moje ulubione to concept stories pod nazwą L’Eclaireur (www. leclaireur.com).

W Paryżu jest ich kilka, ja uwielbiam kontemplować te na Marais, z męskimi i damskimi kolekcjami.

Każdy z nich ma swój klimat zaprojektowany przez znanych architektów. Ten męski oddzielony jest rozsuwanymi drzwiami, a damski to perełka designu. Nie wiem co oglądać, ubrania czy wystrój.

Na zakończenie tego dnia wybieram się do klimatycznego miejsca – Merci, czyli Dziękuję, że zrobiłeś u nas zakupy (www.merci-merci.com, 111 blv Beaumarchais).

 

Pomysłodawcami jest para, która zaprojektowała przestrzeń skupiającą szeroko pojęty design.

Organizacja wnętrza podporządkowana jest konkretnej idei. W lutym może to być dzień zakochanych, w marcu rower. Na dziedzińcu wita nas mini fiat różnie zaaranżowany.

W części sprzedażowej specjalny wybór zapachów, ubrań, na piętrze przedmioty do wnętrz, a w suterenie przedmioty do domu, można zjeść szybki lunch, a w menu podaje się warzywa uprawiane w ogródku obok.

Ja po zakupach wybieram moją ulubioną kafejkę Merci, gdzie w królestwie książek, albumów mogę delektować się smakiem expresso.

Warto może wybrać się do Paryża na weekend?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>