MIEDŹ CZY MIEĆ – BŁYSZCZY SIĘ

Od kilku sezonów lubimy błysk, nawet jeśli nie to i tak pojawia się w tendencjach. Nie tylko zimą nosiłyśmy cekiny we wszystkich odmianach. Moda kocha błysk, ale design też go polubił. Płatki złota stosuje się w kuchni. Nie do pomyślenia, ale do jedzenia. Dawniej złoto stosowano w malarstwie. Jest do tej pory synonimem luksusu. Chociaż niekiedy złoto kojarzy się z kiczem, jak choćby złote łańcuchy na piersiach wielu macho. Złote klamerki z logo D&G nie jest wyznacznikiem dobrego smaku. Okres świąteczny kojarzy mi się z błyskiem złota, migotaniem, błyszczącą lametą, czyli  tzw.„włosami anioła”, migoczącymi światełkami, pobłyskującymi bombkami. Stara tradycja coraz częściej jest modyfikowana. Dostosowana do naszych potrzeb i stylu życia. Ale miało być o błysku.

Złoto jest nieodłącznym towarzyszem mody. Uwielbiały je wszystkie epoki. Dodawało splendoru. Złoto było zarezerwowane dla władców. Mówiło o zajmowanej pozycji. Było cenną walutą. Stanowiło zabezpieczenie, spokojnie leżakowały w sejfach bankowych sztabki złota.  W czym tkwi magia złota, że złote szaleństwo opanowało wielu ludzi. Skąd wzięła się tzw. gorączka złota i słynne Eldorado? Król Midas pokochał tak złoto, że wszystko czego dotknął zamieniało się w złoto. Dopadła go proza życia – złota nie dało się zjeść. Złoto było używane jako symbol czystości, wartości, królewskości. Złoto jako symbol bogactwa i prestiżu zostało wyśmiane przez Thomasa More’a w traktacie Utopia. Na wymyślonej wyspie złoto było tak powszechne, że było używane do robienia łańcuchów dla niewolników, zastawy stołowej i desek klozetowych, kiedy przybyli ambasadorzy z innych krajów, ubrani w złoto, Utopianie wzięli ich za zwykłe sługi, składając hołdy najskromniej ubranym spośród ich grupy. Paradoks? Dla niektórych osób złoto straciło swój błysk i wartość. W latach 30 XXw. pojawiła się platyna, lżejsza stanowiła białą alternatywę dla złota. Lata 80 polubiły tradycyjne, żółte złoto. Nie tylko w modzie. Modni muzycy nosili ciężką, złotą biżuterię w postaci łańcuchów, sygnetów. Ale ten okres lubił błysk nawet w postaci kul dyskotekowych.

 Duet Dolce & Gabbana mając kłopoty z urzędem podatkowym zaprojektował kolekcję inspirowaną Bizancjum. Kapie od złota i połyskuje klejnotami. Na bogato. Panowie zawsze uwielbiali złoto. Często nieudolnie kopiowane w tandetnych próbkach. Roberto Cavalli też lubi złoto i błysk. Nieżyjący już Gianni Versace pokochał blask złoto, złota Meduza w logo, złote elementy nawet w naczyniach dla Rosenthala. Miucci Prada zachwyca się błyskiem i złotem co jakiś czas. Ale złoto coraz częściej ustępuje miejsca innym metalom. Srebro wydaje się szlachetniejsze i mniej wyzywające. W tym sezonie prym wiedzie odcień miedzi. Nie tylko metaliczny połysk, ale też kolory nawiązujące do miedzi. A czy wiecie, że miedź znajduje się w ostrygach, sezamie, kakao, czekoladzie, suszonych pomidorach i pestkach dyni? Ale w już od kilku sezonów złoto i srebro zastępuje miedź. W modzie i designie. Miedź stała się nowym złotem. Miedziany połysk pokochał Tom Dixon. To nowy król miedziany, uczynił z tego koloru swój znak rozpoznawczy. Zaprojektował serię lamp i innych akcesoriów w kolorze miedzi. Marcel Wanders polubił złoto. W nieoczywisty sposób, bo złoto nie musi epatować swoim błyskiem na zewnątrz – złoto we wnętrzu lampy.

W miłości do połysku i złota prym wiodą firmy kosmetyczne. Drobinki złota pojawiają się w wielu kosmetykach, olejki, balsamy. Prym wiodą preparaty nabłyszczające, mieniące się. Do tego bogactwo metalicznych cieni i lakierów do paznokci. Połyskliwy zawrót głowy. Miedż warto mieć, w każdej postaci.

Dodaj komentarz