MM i Anna Piaggi

Właściwie dzisiejszy tekst miał być o Marylin Monroe. Ale życie pokazało, że trudno jest zaplanować coś na 100% i nawet najlepsze plany należy modyfikować.

W sierpniu tego roku mija 50 rocznica śmierci Marylin Monroe. Tajemniczy zgon do tej pory wywołuje kontrowersje, domniemania. Postać fascynująca, budząca nadal emocje. Dla wielu uosobienie kobiecości,  sex-appealu, była i jest naśladowana, kopiowana. Dom Mody Salvatore Ferragamo uczcił rocznicę wystawą w swojej siedzibie we Florencji (zob. wpis Che bella Firenze). Zaczynała jako modelka prezentująca kostiumy kąpielowe, potem zagrała w kilku filmach. Jednak dopiero w latach 50. jej kariera nabrała tempa – wykreowano blond Marylin Monroe (prawdziwe nazwisko – Norma Jeane Baker) gwiazdę.

Jej życiorys jest powszechnie znany. Ale miała kilka tajemnic. Mimo uwielbiania i pożądania przez rzesze mężczyzn, kilku małżeństw, niezliczonych kochanków pozostała wierna jednemu mężczyźnie. Jego zdjęcie towarzyszyło jej wszędzie, gdzie mieszkała. Kim był ten tajemniczy osobnik? Abraham Lincoln. Widocznie zawsze miała słabość do prezydentów. Mężczyźni byli obecni w jej życiu od 16 roku życia. Wtedy poślubiła swojego pierwszego męża – Jamesa Dougherty’ego, pracownika fabryki samolotów. Drugim był  baseballista, Joe DiMaggio, który miał nadzieję, że kiedyś do niego wróci, chociaż związek nie przetrwał nawet roku.  Będąc nastolatką sporządziła prywatną listę facetów, z którymi chciałaby znaleźć się w łóżku – Jean Renoir, Ernest Hemingway, Albert Einstein, Arthur Miller, Elia Kazan, Yves Montand. Z kilkoma miała romans, a Arthur Miller został jej trzecim mężem.

Fakt ten wprawił w zdumienie intelektualne środowisko Nowego Jorku, które uważało Monroe za kaprys intelektualisty, estetyczny mebel w domu Millera, a Truman Capote żartował mówiąc, że obrazy w jej domu zawieszone są do góry nogami. Rozstanie zakończyli wspólnym filmem “Skłóceni z życiem”. Lista jej kochanków była znacznie bogatsza -Charlie Chaplin jr., Marlon Brando, Frank Sinatra, John F. Kennedy i jego brat Robert, to tylko ci sławniejsi, poza tym anonimowi zwykli mężczyźni.

Kochankowie na jedną noc. I jeszcze jeden -  Miltona H.Greene, nie był jej kochankiem, ale mentorem, wspólnikiem. To on jest autorem jej najpiękniejszych zdjęć. Znana była ze swoich fobii. Nie mogąc sama zasnąć dzwoniła do znajomych ciągnąc godzinne, nocne rozmowy lub prosząc o przejażdżkę samochodem w środku nocy.

Innym jej kaprysem była biel w mieszkaniach, ściany, dywany, pościel musiały mieć odcień biały. Akcentem koloru był telefon do prywatnych rozmów – zadziwiał różem, a drugi był już biały. Kręcąc zdjęcia w Wielkiej Brytanii zażyczyła sobie, żeby zajmowane przez nią lokum – w zamku Parkside House – było przearanżowane na biało. Rozpoznawalna dzięki stylizacji – platynowe blond włosy i malowany, zmysłowy pieprzyk.  Miała kilka trików, na seksownie sterczące piersi, czy zmysłowe usta.

Natomiast nie do podrobienia był jej sposób chodzenia, czyli chód bogini. Znany z filmu “Pół żartem, pół serio”. Dziennikarz, James Bacon napisał: “Gdy sunęła tym swoim erotycznym zygzakiem, jej pośladki podskakiwały jak dwa młode szczeniaki kotłujące się pod prześcieradłem”. Podobno w tym celu skracała jeden z obcasów. Reżyserowie uwielbiali kręcić ją od tyłu. Lubiła szokować nagością. A przecież wymagało odwagi w pruderyjnej Ameryce lat 50. Prowokowała pokazując się nago w oknach.

Mówiła, że śpi ubrana tylko w zapach Chanel N 5.

Jej stroje musiały być tak bardzo dopasowane, że trzeba było zszywać je na niej. Twierdziła: „Lubię nosić szałowe stroje, albo w ogóle nic. Nic pomiędzy tym mnie nie zadowala”. Przypomnijmy sobie jej kreacje w filmach:

„Pół żartem pół serio” – nie tylko pończochy ze szwem, ale przezroczyste sukienka niby ubierająca, ale odsłaniająca wszystko.

„Mężczyźni wolą blondynki” – słynna magentowa suknia

(skopiowana w przez inną słynną blondynkę, Madonnę).

„Słomiany wdowiec” – unosząca się w powietrzu sukienka w momencie kiedy MM stanęła na kratce wentylacyjnej metra. Tutaj sukienka była nie statystką, a wręcz aktorką pierwszoplanową. Klasyka mody.

Sama scena była wielokrotnie kopiowana, wykorzystywana przez fotografów, stylistów, w kampaniach reklamowych, sesjach zdjęciowych. Kreacja pojawiła się nawet na najseksowniejszym pomniku świata Forever Marilyn autorstwa Sewarda Johnsona.

A jej sweter bez żadnego dołu? Kopiowany i proponowany przez projektantów, sieciówki, już nawet nikt nie pamięta skąd.

Inspirowała artystów, Andy Warhol namalował jej słynny portret.

Kilka jej wypowiedzi na pewno lubimy: „Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”, „Lepiej, gdy zna cię cały świat, nawet jako seksbombę, niż gdyby cię wcale nie znano”, “Ostatecznie jestem kobietą i bardzo mnie to cieszy”, czy “Kiedy jestem przy stole z mężczyzną, nie myślę wiele o jedzeniu”.

Paradoksalnie jej śmierć w wieku 36 lat przyczyniła się do jej legendy i pozostania ikoną popkultury.

A 6 sierpnia zmarła jedna z bardziej charakterystycznych postaci mody, barwna, intersująca osobowość – ANNA PIAGGI.

Spotkałam ją kilka sezonów temu na pokazie Lanvin, jeszcze przed pokazem na back stage’u rozmawiała z Elbazem…

Oboje w kolorowych Adidasach, podobnego wzrostu. Spotkanie gigantów. Anna Piaggi była jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci świata mody, niezwykła, błyskotliwa, mimo wieku żywo interesująca się najnowszą modą, aktywna. “Ona jest poetką mody. Sama jest poezją” – dodaje  jej przyjaciel, fotograf Bill Cunningham. Kim była?

Od ponad 40 lat zajmowała się modą i pisała o niej – jako dziennikarka, dla włoskiej edycji “Vogue’a” (od 1988 r.) i jako zdolna pisarka. W świecie mody była wyrocznią, a jej komentarze, recenzje mogły stanowić o być albo nie być projektanta.

Z wieloma, z Karlem Lagerfeldem, duetem Dolce & Gabbana i Manolo Blahnikiem przyjaźniła się.

Posługiwała się biegle sześcioma językami, tłumaczyła wiele tekstów związanych z modą i wzornictwem, autorka książek o modzie. Słynęła z ekstrawaganckich kapeluszy i oryginalnych strojów. Nigdy nie pojawiła się dwa razy w tym samym ubraniu.

Do legendy przeszła jej olbrzymia kolekcja ubrań, która została wystawiona w Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie (2006), doliczono się 2865 sukienek i 265 par butów. Marzenie wielu z nas?

„To jedyna Włoszka warta fotografowania” – twierdził Bill Cunningham. Rozpoznawalna dzięki ekscentrycznemu stylowi: krótkie niebieskie włosy, czerwona szminka, mocno zaznaczone czarną kredką oczy i efektowne rumieńce, jak makijaże lalek z początku wieku. Do tego różnorodne nakrycia głowy.

Jej przyjaciele mówili o niej, że zamienia całe swoje życie w sztukę i sama jest chodzącym dziełem sztuki. “Anna Piaggi to prawdziwa ikona, kobieta z własnym niepowtarzalnym stylem. Jest kreatywna, ekscentryczna i nieprzewidywalna. Kochamy ją!”.

Uwielbiane, zaskakujące…

 

 

 

Jedna myśl nt. „MM i Anna Piaggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to www.sweetcaptcha.com:80 (Connection timed out) in /wp-content/plugins/sweetcaptcha-revolutionary-free-captcha-service/library/sweetcaptcha.php on line 73
Couldn't connect to server