MODA W ROZMIARZE PLUS

Coś na pokrzepienie przed zbliżającymi się świętami. Niektóre z nas katują się drakońskimi dietami chcąc w święta połasuchować. Ale często ciało staje się naszą obsesją. Karl Lagerfeld (teraz twierdzi, iż nie pamięta, żeby nosił rozmiar większy niż obecnie, a projektując dla H&M był zdziwiony, że sprzedają ubrania w większym niż M rozmiarze). Marc Jacobs zmienili też swój wygląd. Obaj projektanci zmienili swój wygląd – czytaj drastycznie schudli – dla swoich miłości. Nie byli w tym odosobnieni.  Christian Dior też miał problemy z nadwagą, czuł się nieatrakcyjnym. Mimo, że jego młodemu kochankowi podobał się takim jakim był zdecydował się na intensywną kurację odchudzającą. Nie posłuchał nawet swojej astrolożki, która odradzała tą podróż. Jak widać miała rację, bo wyjazd skończył się śmiercią Diora. Donna Karan dziesięć lat temu pozbyła się 10 kg. Nowy tryb życia. Obserwuję coraz dziwniejsze zjawisko. Moda jest coraz mniejsza, a ludzie są w coraz to większym rozmiarze. Tyjemy. Nawet Francuzki tyją. Mimo jedzenia sałaty i picia wody. Kiedyś nie do pomyślenia, żeby nosiły większy rozmiar niż 38 z bardzo wąskimi rękawami. Teraz przeszły na rozmiar 40. Zmiana pokoleniowa? A pamiętam, jak moja znajoma opowiadała, że chciała kupić coś dla siebie w modnej Galerii Lafayette. Poprosiła o rozmiar 40, sprzedawczyni popatrzyła na nią z wyraźnym obrzydzeniem podając jej ubranie. Dalej było tylko gorzej, bo koleżanka w 40 „nie wbiła się.” Poprosiła o większy rozmiar. Na co usłyszała, że większych rozmiarów nie mają. Poczuła się jak słonica. W domu mody Diora sprzedawczynie musiały mieć odpowiedni rozmiar, bo przecież miały na sobie Diora. Świat mody do tej pory nie uznawał innego rozmiaru jak XS, albo jak uważają Amerykanie -1 ( w USA obowiązuje inna rozmiarówka sygnowana pojedynczą cyfrą) . Ilość  ciała świadczy o zamożności. Im jego mniej tym lepszy stan konta. Zamożny=szczupły, w NY mówi się – im mniejszy rozmiar tym większy apartament. Kobiety zachodząc w ciążę nie chcą przytyć, więc się głodzą. Uparcie lansowana moda na bardzo szczupłą sylwetkę nie przystaje do rzeczywistości. Ludzie mają coraz więcej ciała. Z czułością wspominam butik w Nowym Jorku oferujący małe, duże rozmiary. Amerykanie uwielbiają iluzję, rozmiary na metkach nie odpowiadają rzeczywistym rozmiarom. Nawet mając rozmiar 40+ można nosić XS. W USA tyje się łatwo, tam jeść można 24 h na dobę. Fast foody i zmodyfikowana żywność są plagą naszych czasów. Ale nie chcę pisać o monstrach rozmiarowych. Raczej o kobietach, które mają trochę więcej ciała i je zaakceptowały. Miałam kiedyś przyjemność spotkać wielką damę polskiej sceny muzycznej – Danutę Rinn. Nie miała wymaganego drobnego ciała, wręcz przeciwnie. Ale kochała swoje krągłości, czyniąc z nich atut. Hania Gajos (dziennikarz mody) mówi o takich kobietach, nie puszyste, tylko kobiety o większej powierzchni doznań. Pięknie. Kolejna kobieta lubiąca swoje ciało nawet w większym rozmiarze to Dorota Wellman. Z pozornych niedoskonałości zrobiła atut. Stało się ono swego rodzaju marką. Sprzedaje nie tylko swoją „gębę”, ale całość. Coraz częściej osoby nie przypominające anorektycznych modelek osiągają karierę i są podziwiane. Bo mają to coś, talent, iskrę bożą. Być może ludzie kochają ich, bo są ludzcy. Ze swoimi wadami i zaletami. Adele. Jak na gwiazdę nie posiada wymarzonego rozmiaru. Ale ma głos, a reszta ciała pozwoliła jej na stworzenie stylizacji, którą uwielbiamy. Kolejna kobieta pokochana za talent i wygląd to Monica Bellucci. (czym starsza tym piękniejsza, jak włoskie wino) Jest uznawana za jedną z seksowniejszych kobiet. Jako nastolatka pracowała jako modelka i wielokrotnie słyszała, że powinna schudnąć. Zamiast tego zajęła się aktorstwem. Twierdzi, że nie zmieni swoich przyzwyczajeń, uwielbia włoską kuchnię i swoje krągłości, nie zamierza się katować dietami i treningami. Możemy ją podziwiać w filmach i reklamie Dolce&Gabbana. Beth Ditto (wokalistka grupy Gossip)  o tej artystce można dużo mówić i pisać, wyłamuje się wszelkim konwencjom. Lesbijka i feministka. Też nie nosi rozmiaru XS, lubi swoje ciało i nie zamierza chudnąć. Walczy z wychudzonym wyglądem wielu gwiazd, uważa, że to projektanci geje wymyślili androgeniczny wygląd modelek i narzucili światu wygląd w nieistniejącym rozmiarze.Nadmiar ciała nie stoi na przeszkodzie, żeby była uznana za ikonę mody, w lutym 2009 roku wzięła udział w odważnej sesji magazynu „LOVE”, a

 pół roku później we współpracy z marką odzieżową Evans zaprojektowała kolekcję ubrań. Kawał kobiety I głosu. Tessa von Ditta (gwiazda burleski) uwielbia świat modę, jej stylizacje są inspiracją, ale nie ma rozmiaru modelek. Kawalek seksownego ciała.

W modzie o wieku I rozmiarze nie rozmawiało się. Temat tabu. Wszyscy byli piękni, młodzi I szczupli. Bo nie można być modnym starym w rozmiarze XL. Firmy luksusowe nie miały oferty ubrań w większych rozmiarach. Klient zamożny to klient szczupły. U Yves Saint Laurenta jak stale klientki przybierały z wiekiem na wadze zmieniało się ich manekin na większy zachowując ten sam rozmiar na metce. Iluzja? Ale dobrze się sprzedawała. Ale jednak nie da się ukryć, że nabieramy ciała. 1/3 kobiet twierdzi, że nie może znaleźć ubrań w swoim rozmiarze. Torby I buty mogą kupować osoby grubsze, ale co z ubraniami?. Czy maja być prezentowane tylko na wybiegach I sesjach? Moda jest biznesem, więc nie może pozostać obojętna na ten problem. Coraz więcej marek (Chloe, Isabel Marant, Saint Laurent, Gucci, Stella McCartney) proponuje ubrania w rozmiarze większym niż 40. Nowy trend? Polubiłyśmy swój wiek (patrz wpis Piękno 50+), teraz czas na polubienie swojego ciała. Zmarszczki I krągłości mogą stanowić atut, jak umiejętnie je nosimy. W niektórych krajach zakazane są reklamy na anorektycznych modelkach. Jak nie przystajemy do sztucznego ideału to rozsądniej jest polubić siebie. Wydarzeniem ostatniego fashion week’a był pokaz Ricka Owensa. Amerykański projektant zaskoczył Paryż. Nie tylko formą pokazu, ale też osobami biorącymi w nim udział. W pokazie nie było modelek na wysokich obcasach. Na scenę kolejno wychodziło cztery grupy czarnoskórych tancerek, umięśnionych, tańczących. Modelki w rozmiarze plus, mistrzynie stepingu (rytmiczny sport na pograniczu tańca i wojkowego drylu).Moda może być wygodna i dla osób o większym rozmiarze? Max Mara już od dawna proponuje linię dla tęższych pod nazwą Marina Rinaldi. Może należy zweryfikować swoje ideały. Dostosować je do rzeczywistości. Bo czy warto ingerować w naturę produkując szczupłe klony o sztucznej twarzy? Photoshop to nowe narzędzie ingerujące w nasz wygląd

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*