MOJA MIŁOŚĆ LIZBONA

Moja miłość ma już nowy adres, to Lizbona

Moja miłość, wszystko czego pragnę to Lizbona

Niestety nie są to tylko moje słowa. Swoją miłość do Lizbony wyśpiewała Anna Maria Jopek w albumie Sobremesa (czyli. Coś na desert). Może nie jestem konsekwentna, bo deklarowałam miłość do Florencji. Ale to zupełnie inny klimat, świat, chociaż słońce świeci podobnie. Kiedy masz nostalgię w duszy, zapraszam do Lizbony, uwielbiam to miasto, jak zresztą całą Portugalię i Portugalczyków. Lista wielbicieli tego miejsca jest długa. Anna Maria Jopek, „zaraziła” tą miłością Marcina Kydryńskiego, który napisał książkę „Lizbona. Muzyka moich ulic”. Wim Wenders nakręcił film „Lisbon Story”, miasto polubiła Edyta Górniak, Marcin Tyszka nie tylko lubi tutaj pracować, realizować sesje modowe, ale też mieszkać. Lista byłaby długa, ale nie jest to moim celem. Ja mogłabym zostać Mrs President klubu wielbicieli Lizbony. Portugalię poznałam i polubiłam kilkanaście lat temu. Jeszcze nie należała do EU, wąziutki pas ziemi wzdłuż zachodniego wybrzeża Europy, kraj będący w przeszłości potęgą, posiadający kolonie zamorskie, to z Lizbony wypływał Krzysztof Kolumb, a Vasco da Gama był portugalskim żeglarzem, odkrywcą. Na samym krańcu mieści się tutaj najdalej wysunięty kraniec Europy południowo-zachodniej, Przylądek św. Wincentego. Byłam, widziałam. W wiekach średnich uważano, że w tym miejscu kończy się ziemia. Moja pierwsza wyprawa dotarła na północ. Wylądowałam w Porto i odwiedziłam kilka okolicznych miejscowości, zawodowo i turystycznie. Porto zachwyciło mnie ze względu na skalę. Miasto w miniaturze. Ale nad Duoro rysuje się przepiękna sylwetka mostu zaprojektowana przez G. Eiffla. Wystarczy nim przejść i znajdujemy się w innym świecie, gliną utwardzone uliczki, z rynsztokami prowadzą w górę do winnic, gdzie powstaje niesamowite w smaku porto. Porto, podobnie jak Lizbona to miasta skrojone na moją miarę, niewielkie, łatwo je zwiedzać pieszo (tak jak lubię najbardziej), budynki niewysokie, nie przytłaczają. Ludzie i krajobraz pomimo pozornej surowości okazują się mili i ciepli. W zgodzie ze swoją prostotą. Po Porto kolejnym punktem na mapie była Lizbona. Moja pierwsza wizyta miała miejsce w maju. Najcudowniejszy czas, kwintesencja portugalskich atrakcji. I fell in love, a może raczej eu me apaixonei. Zapachy, wieczorne procesje z noszoną na platformach Madonną o świecącej aureoli, świece i pieśni, przepiękne domy, pałace, kamienice, mimo zniszczenia świadectwo bogactwa, z przepięknie zachowanymi azulejos, czyli płytkami ceramicznymi zdobiącymi fasady, no i wszechobecne fado, muzyka nostalgii. Do tego lokalne potrawy, klimat z lat 70., czyścibuci na ulicach, portugalscy machos w wielu 70+. Ja to pokochałam. Kilka lat temu okazało się, że Lizbona to także moda 9mie tylko produkcja dla znanych marek). Moda Lisboa to kameralny Fashion Week, ale ma już swoją tradycję i historię. Swoje kolekcje pokazują portugalscy projektanci, wielu z nich ma już ustaloną renomę, sieć sprzedaży, butiki. Od kilku lat mamy tutaj akcent polski. Swoje kolekcje pokazują projektanci z Polski specjalnie zapraszani. Organizatorzy polskiej edycji Fashion Philosophy zaprosili Portugalczyków do Polski. Polską modę, atmosferę pokochał Tiago (organizator Moda Lisboa) i projektanci. Współpraca rozwija się owocnie. Gościmy się nawzajem. Zgodnie z polska i portugalską zasadą gościnności. O projektantach jeszcze napiszę. Ale chciałabym pokazać kilka ulubionych miejsc, które polubiła, do których chcę wracać. Zakończony w niedzielę Fashion Week był doskonałą okazją do kolejnej wizyty w Lizbonie i pokazania jej moim znajomym.Lista miejsc nie jest ustawiona wg klasyfikacji i pozycjonowania. To mój subiektywny wybór i raczej kieruję się wspomnieniami i wrażeniami.

1 – Avenida de Liberdade – jedna  z najpiękniejszych ulic, warto się nią przejść, to nie tylko historyczny pasaż, na parterze przepięknych kamienic mieszczą się butiki znanych projektantów, raczej nie portugalskich, ale tych podtrzymujących klasykę – Donna Karan, Armani, Ralph Lauren itd. Warto przejść się przepięknym pasażem wybrukowanym biało-czarną kostką w dekoracyjne wzory, z egzotyczną roślinnością i drzewami. Pomyśleć, ze kamienne kostki szlifowało przed nami tysiące osób. Damy w długich sukniach z wachlarzami…. Do tej pory można tutaj spotkać czyścibutów z całym wyposażeniem polujących na lepszą klientelę. W sobotę odbywają się tutaj ciągnące się kilometrami targi staroci. Króluje vintage – stara biżuteria, torebki, okulary, poza tym wiele innych drobiazgów. Można wynaleźć cacuszka.

2 – Idąc dalej w dół dochodzimy do jednego z kilku tutaj wybudowanych i odremontowanych budynków dworca. Niesamowite, że dworzec może tak wyglądać. Zbaczając w lewo trafiamy na uliczkę, przy której mieszczą się najlepsze knajpki z seafood. Nie trafić tam to grzech. Czas przyjemnie spędzony i do tego jakie smaki. Idąc dalej mijamy bramę wchodząc na Baixe. Główna ulica z popularnymi markami, których oferta jest inna niż u nas, małe uliczki z klimatycznymi miejscami i wreszcie niesamowita winda. Może nie do nieba.

3 – Wracając na główny trakt nie sposób ominąć Muzeum Designu i Mody. To miejsce może nie ma wiekowej tradycji, ale ma już wielu fanów i sympatyków. Wystawa projektów zaskoczyła mnie aranżacją – w lustrzanych kubikach świat nabierał  nowego wyrazu. Poznawanie historii mody poprzez jej związek z dizajnem to też dobra szkoła.Kilkanaście kroków dalej spotykamy nową knajpkę – Amazing. Pomysłowo zaaranżowany wystrój, opierający się na starych elementach zaaranżowanych na nowo. puszki po oliwie, sardynkach zdobią ściany, a jedzenie przepyszne.

4 – Po wrażeniach artystyczno-modowych czas na przejażdżkę tramwajem. To numer jeden lizbońskich doświadczeń. Przejazd  starym, żółtym tramwajem pnący się pod górę wzdłuż maleńkich uliczek to przygoda życia. Miasto na wyciągnięcie ręki. Knajpki z widokiem na Tag, smaczne jedzenie w knajpkach, które nie są wizją dizajnerskich projektów, raczej kameralną wersją domowych projektów. Warto się poddać tym klimatom, bo jedzenie mimo otoczenia jest przepyszne.

cdn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>