PACHNIE, NIE TYLKO PERFUMAMI

Zapachowa mapa miasta? Dziwne, ale możliwe. Każda miejsce, dzielnica ma swoją specyficzną woń, niektóre pachną pieniędzmi, inne kuchnią orientalną, kebabami, przyprawami, biedą. Zapachy są niepowtarzalne, podobnie jak odciski palców. Każdy ma swój zapach – przeczytajcie „Pachnidło” Süskinda lub obejrzyjcie film (reż.Tom Tykwer), bohater postrzega świat poprzez zmysł węchu, poszukuje idealnego zapachu. Ludzie bowiem mogą zamykać oczy na wielkość, na grozę, na piękno, i mogą zamykać uszy na melodie albo bałamutne słowa. Ale nie mogą uciec przed zapachem. Zapach bowiem jest bratem oddechu. Zapach wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się przed nim obronić, (..). Nasze wspomnienia też mają swoją indywidualną nutę zapachową. Mleko zapamiętane z dzieciństwa, zapach świąt Bożego Narodzenia – choinka wymieszana z wanilią i pomarańczami, zapach koszonej trawy latem. Z zapachów mogłabym zbudować swój pamiętnik. Kakao na śniadanie, pasta do podłogi przed świętami, czerwcowe truskawki, obozowe ognisko… Mama używająca perfum „Być może”. Zapach papieru tego nowo przeglądanego i zupełnie innego, ze starych książek. Zapach świeżego chleba kupowanego w piekarni. Zapach to potężna siła. Feromony… działają nawet na twardzieli. Zapach towarzyszy nam od zawsze. Może być wstrętny, albo pociągający, intrygujący, zatykający. Sami nauczyliśmy się sterować  zapachem. Bo podobnie jak pierwszy dostrzeżony obraz, tak i zapach decyduje o naszych uczuciach. Przez wieki ludzie wykorzystywali potęgę zapachu, wierzyli w jego ochronną moc. Upiększał, leczył, kamuflował. W Centrum Nauki Kopernik (Warszawa) można obejrzeć, albo raczej powąchać wystawę „Zapach – niewidzialny kod” opowiadającą o historii zapachu, pokazującą jeden z przykładów nowatorskiego podejścia do sztuki kreowania zapachów. To właśnie na tej wystawie można odwiedzić część “Zapachy miast” zaprojektowaną przez Sissel Tolaas – biochemiczkę, artystkę, „ekspertkę zapachową”.Jej

prace są ekscentryczne, stymulujące dla nosa i wyobraźni. W starożytnym Egipcie dbano o zapach, używano specjalnych pomad do włosów, a raczej peruk, bo Egipcjanie depilowali całe ciało. Kleopatra uwielbiała korzenne i ambrowe zapachy, używała ich na ciało i ubranie, skrapiała nimi przedmioty. Pomady produkowali kapłani. Kiedy na początku 20w. odkryto grobowiec Tutenchamona, pośród przedmiotów złożonych tam, odnaleziono pachnącą pomadę. Po jej  otwarciu okazało się, że zachowała swój zapach. Chińczycy stosowali perfumowany proszek, który umieszczano w specjalnych saszetkach i wkładano do pościeli,  zapalano kadzidła i brano aromatyczne kąpiele. Zapach jaśminu miał niwelować skutki nadużycia alkoholu. Perfumowane w Chinach były także drukowane na jedwabiu pieniądze. Jako pierwsi odkryli moc aromaterapii i docenili zapachy kwiatowe, szczególnie wiśni, jaśminu i paczuli. Rzymianie perfumowali wszystko, co było pod ręką. Fontanny z aromatyczną wodą, komnaty, w sypialniach materace wypchane płatkami róż to luksus w rzymskiej wersji. Nawet zwykły obywatel smarował pachnącymi olejkami nie tylko siebie, ale także swoje konie i psy średnio trzy razy dziennie. Cesarz Neron kazał pokrywać grubą warstwą płatków różanych posadzki w swoim złotym pałacu. Historia perfum nie byłaby możliwa bez Arabów, którzy odkryli metodę destylacji alkoholowej i udoskonalili proces filtracji. Średniowiecze nie lubiło perfum. Uznano je za dzieło szatana. A później ludzie docenili zalety zapachowych mikstur, były szczególnie mocne I zabijały inne zapachy. Rzadko się myli. Nawet w ulubionych perukach umieszczano naczynka wydzielające aromaty. A później już kreatorzy przejęli władzę nad królestwem zapachu. O mocy zapachu przekonała się Coco Chanel.

Misia Godebski powiedziała jej “ perfumy to interes na całe życie, na wszelkie kryzysy”. I miała rację. Stworzyła słynne Chanel No 5, jej zyski w dużej mierze były wspomagane sprzedażą perfum. Bo jeśli nie stać cię na ubrania kreatorów, to możesz chociaż kupić perfumy.“Ubierała się w nie Marilyn Monroe. Perfumy nie istnieją bez flakonów, to małe dzieła sztuki dekoracyjnej. Klasyczna butelka Chanel No 5 była przetwarzana przez artystów. Zagroziła jej Jeanne Lanvin wypuszczając słynne „Arpège”. A potem jej rywalka Elsa Schiaparelli wypuściła perfumy zamknięte we flakonie o kształcie manekina krawieckiego w kolorze shocking pink. Perfumy to niekwestionowany zysk w wynikach sprzedaży. Niektórzy bazują na klasycznych zapachach, inni co sezon wprowadzają nowe. Perfumy odzwierciedlają nastroje ludzi, trendy. Przypomnijmy tylko Calvin Klein Number One – perfumy unisex. Obecnie dzięki nowym metodom pozyskiwania i przetwarzania zapachów możliwe jest stworzenie najdziwniejszych kompozycji, jak zapach asfaltu, spermy, krwi, pieniędzy czy ludzkich odchodów. Perfum używają wszyscy, chcąc lub nie chcąc. Dla niemowląt Burberry przygotowało zapach Baby Touch .Dla naszych zwierzaków mamy Oh! My Dog oraz Oh! My Cat. Z oryginalnych zapachów słynie Comme des Garçons, zadziwiające kolekcje Rei Kawakubo nie mogły pachnieć tradycyjnymi perfumami, więc opracowano Odeur 53, na który składały się 53 składniki, m.in. woń metalu, palonej gumy, prania suszącego się na wietrze, piaszczystych wydm czy lakieru do paznokci. Pokochali je fashioniści na całym świecie. Dalej była seria perfum imitujących kadzidła używane w kościołach różnych wyznań oraz ekscentryczne mieszanki zawierające niezwykłe składniki, jak zapach smoły, papierosów, smaru, płyt PCV. I zaskakujące – A New Perfume – o zapachu taśmy klejącej. Im dalej tym dziwniej  pojawiają się  perfumy o zaskakujących aromatach – Flame o zapachu hamburgera, Money Pefrum o zapachu pieniędzy, Gou Brands Private na bazie uryny małpek kapucynek. Moc aromatów jest tak wielka, że nawet projektuje się muzea, w których atakuje się wszystkie zmysły – wzroku, słuchu, węchu. W Muzeum Chopina pachnie fiołkami. Aromamarketing to może nie nowe odkrycie, ale na pewno nowoczesne narzędzie dzisiejszego marketingu. I nie są to przypadkowe zapachy rozpylane w butikach. Mają tak działać, żebyśmy kupowali. O zapachach można pisać długo. Ale wracam do robienia ciasteczek świątecznych przeznaczonych na prezenty. Od zapachu wanilii, imbiru kręci w nosie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>