POPRAWIANIE URODY

Wiosna to czas kiedy bardziej krytycznie patrzymy na siebie, szczególnie kiedy pojawią się pierwsze słoneczne chwile. Zdejmujemy niekształtne okrycia, kolejne warstwy i odsłania się prawda o naszych grzeszkach. Podjadanie, unikanie ruchu, bo zimno, pada, dało znać o sobie zaokrąglonymi miejscami. Kilka kilogramów, kilka centymetrów więcej i już nie mieścimy się w ulubione dżinsy, sukienkę. Myśląc o wakacjach wstydzimy się założyć kostium. Przeglądamy się w lustrze i oceniamy swoje ciało, oczywiście krytycznie. Od tej oceny często zależy nasze szczęście, dobry nastrój, wiara w swój seksapil. Każde niezadowolenie skutkuje sięganiem po preparaty, suplementy diety, zapisami na zabiegi, mniej lub bardziej inwazyjne. I niestety obsesyjna myśl „jestem za gruba, tu mam nawisy” odbiera nam radość życia, pewność siebie. Krytycznie oceniamy siebie i tracimy wiarę. I w ten sposób przypada nam niezaszczytny tytuł najbardziej zakompleksionych Europejek.  Co tym powoduje, że obsesyjnie chcemy być młodsze, szczuplejsze? Czy to znaczy, że będziemy lepsze?

No cóż na przestrzeni wieków ta obsesja towarzyszyła kobietom. Chciały wyglądać piękniej, atrakcyjniej. Kleopatra kąpała się w kozim mleku, żeby zachować piękne ciało. Urodę wykorzystywała także do zdobycia władzy i osiągnięcia sukcesu.

Nefretete uchodziła za ideał piękna, ale starła się o to. Jej imię w tłumaczeniu oznacza „piękna nadchodzi”. Egipcjanki, ale też mężczyźni poprawiali swój wygląd, depilowali całe ciało, łącznie z głową, brwi, rzęsy i powieki pociągano czarnym galenitem, co powiększało optycznie oczy. Na usta i policzki nanoszono różne odcienie czerwieni. W księdze Estery Starego Testamentu jest opis, jak przez cały rok przygotowywano młodą Żydówkę do przedstawienia jej królowi na perskim dworze w Suzie: codziennie nacierano ją olejkiem mirrowym i innymi balsamami. Grecy stosowali zabiegi, aby swoje ciało upodobnić do klasycznego ideału piękna.

Słowo kosmetyka pochodzi od greckiego słowa kosmein (grec. porządkowanie, ozdabianie, czyszczenie). Kosmetyka miała wg Greków służyć pielęgnacji, odnowie i udoskonalaniu piękna ludzkiego ciała, kształtowaniu sylwetki pomagało uprawianie sportu i zdrowe odżywianie. Greczynkom przy pielęgnacji ciała pomagały specjalnie wyszkolone niewolnice. W starożytnym Rzymie zażywano kąpieli. Centrum życia towarzyskiego stały się  łaźnie rzymskie – termy. To rodzaj współczesnych SPA, kąpiele stanowiły okazję nie tylko do higieny, ale przede wszystkim do spotkań towarzyskich, a nawet podejmowania politycznych decyzji. Z tego okresu pochodzi sauna rzymska. “Klasyczną” kąpiel w wodzie zamożne Rzymianki zastępowały często droższą kąpielą w kozim lub oślim mleku. Uboższe Rzymianki zamiast mleka używały serwatki. Określenie kosmetyka upiększająca pochodzi ze starożytnego Rzymu. Jasne włosy Germanów były ideałem piękna, Rzymianki starały się rozjaśniać swoje ciemne włosy. W tym celu godzinami przebywały na słońcu, używały różnych środków, takich jak henna, rumianek i żółtko jaja, aby uzyskać jasny lub rudy odcień włosów. Rzymianie posypywali włosy także sproszkowanym złotem, aby wydawały się jaśniejsze.

 

W średniowieczu kobiety unikały słońca, żeby zachować alabastrową cerę. Nie zwracano uwagi na urodę, uważając ją za grzeszną. Później nie było lepiej. W renesansie ludzie zamożni uważali kąpiel za zbyt pospolitą, korzystali  z niej ubodzy, bogaci skrapiali się perfumami. Make up modny był w baroku, liczyła się tzw. sztuczna uroda. Misternie upinane fryzury, wyraziste barwy do makijażu oczu, brwi podkreślone ciemnymi kolorami, na policzkach sypki róż, usta zaakcentowane intensywną czerwienią to klasyka makijażu. Naturalne włosy golono i zastępowano mocno perfumowanymi i fryzowanymi perukami. Brak higieny i gruba warstwa pudru powodowały zmiany skórne, na które kobiety naklejały ozdoby z jedwabiu. W 19 w. kobiety usuwały żebra, żeby uzyskać pożądaną wąską talię. Jak Scarlett O’Hara w “Przeminęło z wiatrem”. Sylwetkę kształtowały niezwykle krępujące gorsey. Tzw. “niewolnice” wyglądu tak mocno ściskały się gorsetami, że dochodziło do poważnych obrażeń i chorób. Niektóre ofiary mody przypłaciły to życiem, odnotowano przypadek, że jakaś dama nie poczuła na blu, że fiszbina (z kości wieloryba) przebiła jej wątrobę, po rozsznurowaniu zmarła.

Poza sztucznym upiększaniem zaczęto dbać o swój wizerunek pokazywany na rysunkach, portretach. W XIX w. coraz częściej stosowano „photoshop”. Artysta –malarz wykonując portret na zamówienie musiał wyczuć pragnienia osoby portretowanej. Mistrz radził uczniom, że dobry portret wymaga wiele zręczności i wyczucia. Wyczucia portretowanego modela, czyli czego u siebie nie akceptuje, co chce zmienić.

Na szczęście wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego jak wygląda i zachowuje wiele złudzeń na punkcie swojej powierzchowności. Potrafimy nieomylnie ocenić wiek koleżanek, czy dostrzegamy ich starzenie. Ale patrząc na siebie staramy się nie dostrzegać zachodzących zmian. Stąd łatwe uleganie możliwościom Photoshopa, czy obietnicom cudownych zabiegów, preparatów – prasowanie zmarszczek, fałdek, likwidacja nadmiernych krągłości, niedoskonałości. A tak naprawdę to powinnyśmy polubić siebie i swoje ciało z jego niedoskonałościami starając się zrobić z nich atut.

 

 

 

 

2 myśli nt. „POPRAWIANIE URODY

  1. Pingback: ftugvurtu

  2. Pingback: maillot de foot 2013

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>